Filip
opowiadania >



Niby nic wielkiego się nie stało. Ale jednak wiedział, że to dopiero początek. Cisza przed burzą, która nadchodziła wielkimi krokami. Bał się, że jak zwykle potraktują go jak dzieciaka, który w ogóle nie zna się na niczym. A przecież już tyle w życiu przeszedł. Oni też to wiedzieli, a mimo to zawsze kończyło się tak samo.


Dorota go ostrzegała, żeby postarał się tym razem nie wybuchnąć jak ostatnio. Ale jak miał to niby zrobić, skoro sami go sprowokowali? Postanowił odpocząć. Wyłożył się na swojej starej kanapie, żeby choć na chwilę zmrużyć oko i w końcu nie myśleć, bo obrazy z tych wydarzeń majaczyły mu w głowie wciąż i wciąż. Ale kiedy wreszcie upragniony sen nadszedł, obudził go dzwonek, natarczywy, uciążliwy i przede wszystkim spodziewany...


Otworzył drzwi i zobaczył go. Stał z tym swoim głupim uśmieszkiem na twarzy i patrzył na niego wyzywająco:




I co myślisz, że możesz tu tak po prostu przyjść i udawać, że nic się nie wydarzyło? - zapytał, wyraźnie sfrustrowany




A Ty uważasz, że można to tak zostawić kuzynie? - nie zważywszy na nic wszedł do środka i rozgościł się na kanapie na której przed chwilą spał Filip.





Długo się nie zastanawiając Filip zamknął drzwi za swoim kuzynem Piotrem. Podszedł do kredensu i nalał sobie szklankę whisky, którą dostał w prezencie rocznicowym od Doroty.




A mnie nie nalejesz? - zapytał Piotr wyraźnie rozbawiony całą tą sytuacją




Czego chcesz?




Spokojnie nie denerwuj się. Powiedz mi po co ci to wszystko? Miałeś dobrą robotę, świetne życie, a ty postanowiłeś zabawić się w szefa?




Nie twój interes! Mam swój rozum i nie potrzebuję waszej pomocy w osiągnięciu czegoś w życiu!




Oboje wiemy, że potrzebujesz. Nigdy sam sobie z niczym nie radziłeś. Nie nadajesz się do bycia sobie szefem. Wiesz o tym tak samo jak i ja.




Nie. To wam się wydaje, że jestem od was zależny. Boli was, że się odsunąłem i zacząłem żyć własnym życiem. Nic nie wiesz! Ty masz oboje rodziców, którzy zawsze cię wspierali, byli przy tobie, a ja... jestem tym piątym kołem u wozu i myślicie, że powinienem wam być całe życie wdzięczny i żyć pod wasze dyktando jak mały chłopiec!




Jeszcze tego pożałujesz. Rodzice nie musieli cie brać pod swoje skrzydła jak twoich zabrakło. Wykazali dobrą wolę, a ty tak im się odpłacasz?




I co może mam ich całować po stopach? Za to, że ciągle mną gardzili i mówili, że jestem nikim! - oboje już stali, gotowi rzucić się sobie do gardeł, gdy wtem weszła Dorota




Co wy wyprawiacie? Piotrek daj już spokój i wracaj do siebie!




Jasne. Przyszła i ona! Kuzyneczka! Nara – rzucił, trącając przy tym Filipa.





Kiedy już zniknął za drzwiami, Filip dał upust złości rozbijając szklankę o podłogę. Wyszedł trzaskając za sobą drzwiami. Dorota stała bezradnie na środku pokoju, zastanawiając się co jeszcze muszą zrobić, aby uwolnić się od tej toksycznej rodziny...


Było już całkiem późno kiedy wrócił do domu. Dorota jednak nie zasnęła, czekała na niego z dawno już zimną kolacją.




Gdzie byłeś? Martwiłam się strasznie!




Wiem, przepraszam. Musiałem pobyć sam. Mam już ich wszystkich dość. A może jednak mają rację? W końcu mi pomogli jak zostałem sam...




Miałeś dziesięć lat! A oni byli prawnie twoimi opiekunami zastępczymi. Pomogli ci owszem, ale nie możesz dać sobą pomiatać! Jesteś warty więcej niż oni sądzą! Zrozum to!




Wiem, masz rację. Dziękuję, że jesteś. - podszedł do niej i się przytulił. Lubił ja przytulać pachniała zawsze tak świeżo i była dla niego jak plaster na obolałą ranę.




Nie pozwolę żeby mi ciebie zniszczyli.





Dorota wiedziała, że prędzej czy później to ona będzie traktowana jak ta, która sprowadza Flipa na złą drogę, to ona będzie według nich winna całej tej sytuacji, jak i zapewne wielu innym. Ale czy mogła stać bezczynnie i przyglądać się jak go traktują? Przecież on ich zawsze stawiał na pierwszym miejscu, nawet wtedy. Obraz pojawił się od razu. Ślub... Im się to wcale nie podobało. Oczywiście kiedy Filip wraz z Dorotą oznajmiali im, że chcą się pobrać wszyscy tryskali humorem. Cieszyli się z ich szczęścia. Jak się okazało tylko pozornie. Kiedy następnym razem Filip do nich poszedł sam bez Doroty, zaczęło się piekło.




Jak możesz tak robić? Ślub cywilny? Przecież tak nie można! - piekliła się Ciotka Matylda




Filip Babcia by Ci tego nigdy nie darowała. W grobie się przewraca na samą myśl. - Dodał Wujek Leon




Nie myśl sobie, że pojawimy się na tym ślubie. I to jeszcze z nią! To nie jest kobieta dla Ciebie. Ona jest diabłem w ludzkiej skórze. Dlatego nie może wziąć kościelnego! - kontynuowała Ciotka.




Tylko nie powtarzaj tam Dorocie nic o czym tu rozmawiamy – zakończył Wujek z tym swoim uśmieszkiem, mówiącym jakim był dla niego wspaniałym Ojcem zastępczym.





Wtedy Filip zawahał się ze ślubem. Kochał ich nad życie. Chociaż to była bardzo toksyczna miłość.




Może przełóżmy to na inny termin? Tak będzie lepiej. Oni będą spokojniejsi




Filip. Ja... Zrobisz jak będziesz uważał, ale jak przełożymy ślub, to ja nie wiem jak ja się zachowam. Nie wiem czy będę umiała być przy Tobie z myślą, że oni są i zawsze będą Tobie mówić co masz robić i jak żyć. Nie wiem jak to się na nas odbije.




Na szczęście dla nich Filip wybrał jak należy. Ale odtąd nie mieli spokoju od rodziny, która nigdy nie przyjęła

- [1] [2] -
Opinie
Ocena: 1 2 3 4 5 6
Musisz być zalogować by komentować.
alesia Linia koment
Dodany:2014-04-13 14:45:51, Ocena: 5.0
Napisz co myślisz o tym tekście...
POLUB NAS!
WYDAWCY POLECAJĄ
Zwyczajna łaska
Książka Racheli
Sekret Wesaliusza
 
STRONA GŁÓWNA

MOJE GRANICE
Dodaj/Opublikuj
Wirtualna biblioteczka
Ustawienia
Więcej opcji
KSIĄŻKI
recenzje
premiery, nowości
zapowiedzi wydawnicze
audiobooki
patronaty
rankingi
autorzy
rekomendacje
wyzwania czytelnicze
WIERSZE

OPOWIADANIA

KONKURSY

SPOŁECZNOŚĆ
forum
blogi
zdjęcia
filmy
kalendarz
książki za aktywność
PUBLICYSTYKA
wywiady
eseje
sylwetki twórców
recenzje filmów