Lalki cz. I
opowiadania >



I



- Tatusiu!
Mężczyzna spojrzał na syna i łagodnie uśmiechnął się do niego. Chwilę potem powziął go w swoje ramiona i uniósł do góry. W ciemnych oczach dziecka pojawiły się złote iskierki, podczas gdy letni wiatr targał jego włosami.
- Jesteś najlepszym tatą - znów usłyszał głos syna.
Tym razem się zaśmiał. Nie sądził, że podobne słowa przejdą przez gardło tego małego brzdąca, który wiercił mu się niemiłosiernie na rękach. Ucałował go w czoło i ruszył z nim w stronę samochodu.


Wyraźnie zadowolony, wszedł do pokoju dziecka. Chłopiec siedział na podłodze ze skrzyżowanymi nogami i gdy dostrzegł ojca, spojrzał na niego butnie, zaciskając usta.


- Spójrz, co mam dla ciebie.


Przeniósł wzrok na przedmiot trzymany przez rodziciela i zmarszczył brwi.


- Podoba ci się? - zapytał mężczyzna, pochylając się nad synem. Z nieskrywaną radością wysunął w jego stronę podarek.


- Jest brzydki.


- Co ty mówisz? Jest bardzo ładny, pasuje do reszty twoich aut. Tutaj ma srebrne…


- Jest brzydki - przerwał mu stanowczo.


- Nie może… - zaczął, ale nie było mu dane dokończyć. Spojrzenie, którym obdarował go syn było zatrważające. Nigdy przedtem twarz jego dziecka nie wyrażała czystej chęci zrobienia czegoś naprawdę złego. - W takim razie, oddam go do sklepu.


- Mówiłem, że nie chcę samochodów. Chcę lalki.


- Lalkami bawią się dziewczynki, Bruno. Nie wypada bawić się nimi i tobie.


Chłopiec wydymał policzki. Jego oczy zalśniły, a na prawej skroni pojawiła się cienka, niebieska żyłka, która zaczęła niebezpiecznie pulsować.


- Jeśli nie chcesz samochodu, to go zabieram - oznajmił mężczyzna, wycofując się w stronę drzwi. Przez chwilę liczył na to, że zostanie zatrzymany przez syna, ale tak się nie stało. Wyszedł na korytarz, zrezygnowany. Odstawił zabawkę na półkę i przystanął w miejscu. Niespodziewanie w jego głowie pojawiła się pewna myśl. Uśmiechnął się do siebie i natychmiast zawrócił.


- Bruno, mam propozycję… - uciął gwałtownie, stając w progu. Prawdziwie zaskoczony, uniósł brwi. - Przeszło tu jakieś tornado?


Chłopiec oblizał językiem spierzchnięte wargi, siedząc w tym samym miejscu, co uprzednio. Patrzył na ojca z niezrozumieniem, jakby nie zdawał sobie sprawy z tego, co zaszło przed sekundą. Istny chaos, który panował wokół nie wydawał mu się przeszkadzać ani robić na nim wrażenia. Wyglądał wręcz na zadowolonego z wszechpanującego nieładu. Obejrzał się dookoła na leżące smętnie zabawki, po czym chwycił za pluszowego psa i zamachnąwszy się nim, rzucił ojcu pod nogi.


- Chcę lalki - zażądał kategorycznie. Mężczyzna zrobił krok w tył. Z trudem przełknął ślinę, niespokojnie przestępując z nogi na nogę. Zdawało mu się, że jego żołądek skurczył się o połowę.


- Dobrze, kupię ci lalki - rzekł po dłuższej chwili milczenia.


Bruno odwrócił wzrok, skinąwszy głową. Kiedy został sam, wstał i niespiesznie podszedł do okna.


- Jest bardziej głupi niż wygląda.



Lalki były dokładnie takie, o jakich myślał. Miały długie, jasne włosy i szerokie, martwe uśmiechy. Ich kuse spódniczki były w jaskrawopomarańczowym kolorze, a białe bluzki - cieniutkie i przyjemne w dotyku.


Zamknął się w pokoju i przez większą część dnia przyglądał się swoim dwóm niemym towarzyszkom. Spozierały na niego błękitnymi oczami, co z początku go denerwowało, ale po jakimś czasie pojął, że można było to zmienić.


Wieczorem zszedł do kuchni na kolację. Ojciec siedział nieruchomo za stołem, czytając gazetę. Kiedy posłyszał zbliżające się kroki, podniósł zaciekawiony wzrok.


- Zrobiłem twoje ulubione naleśniki - oznajmił.


- Dziękuję, tato.


Chłopiec podszedł do szuflady ze sztućcami i wysunął ją, wyciągając nóż z masywną, drewnianą rączką. Zerknął przelotnie na swego rodziciela i usiadł na krześle, naprzeciwko niego.


- Smacznego, Bruno.


- Smacznego, tato.



Precyzyjnie niczym profesjonalista, odciął prawą rękę, po czym identycznie postąpił z drugą. Zacmokał, kręcąc głową. Mocno chwycił za włosy, ścinając je wszystkie za jednym razem. Teraz pozostała mu ostatnia i najtrudniejsza część - nogi. Przyciął je tuż przed kolanami, a niepotrzebne elementy rzucił w kąt.



- [1] [2] [3] [4] -
Opinie
Ocena: 1 2 3 4 5 6
Musisz być zalogować by komentować.
POLUB NAS!
WYDAWCY POLECAJĄ
Zwyczajna łaska
Książka Racheli
Sekret Wesaliusza
 
STRONA GŁÓWNA

MOJE GRANICE
Dodaj/Opublikuj
Wirtualna biblioteczka
Ustawienia
Więcej opcji
KSIĄŻKI
recenzje
premiery, nowości
zapowiedzi wydawnicze
audiobooki
patronaty
rankingi
autorzy
rekomendacje
wyzwania czytelnicze
WIERSZE

OPOWIADANIA

KONKURSY

SPOŁECZNOŚĆ
forum
blogi
zdjęcia
filmy
kalendarz
książki za aktywność
PUBLICYSTYKA
wywiady
eseje
sylwetki twórców
recenzje filmów