Mag z mglistej góry
opowiadania >



Mag z Mglistej Góry



Koc mroku przykrył góry, chowając gęste, iglaste lasy i pachnące wiosną polany. Górskie duchy zapowiadały spokojną noc, a każda pojawiająca się gwiazda, zdawała się potwierdzać tę prognozę. W końcu całe niebo pokryło się migającymi punkcikami, którymi dyrygował wytwornie okrągły księżyc.


Wielki puchacz zastanawiał się, jakie licho sprawiło, że pod jego drzewem przeszli przed chwilą ludzie. Odkąd zmienił drzewo mieszkalne, raczej ich nie widywał. „Ludzie w ciemnym lesie… hu, hu!” – dziwił się.


Nocny ptak nie mylił się. Istotnie, dwóch wędrowców szło ku szczytowi. Obaj mieli stare, zielonkawe płaszcze i gęsto zarośnięte twarze. Na zmianę dyszeli ze zmęczenia i gawędzili żywiołowo, burząc magiczną ciszę nocnego lasu. Płaszcze, brody i mrok zakamuflowały ich odmienne oblicza, czyniąc z nich pozornych bliźniaków. Z bliska jednak, sprawa była jasna; jeden był trochę wyższy, nieco grubszy, brodę miał rudą, a twarz dość młodą; drugi niższy, siwy i stary, może nawet trochę kulawy. Wyraźnie byli czymś podnieceni, jakby cel tej nocnej wędrówki znajdował się tuż za rogiem.


– Myślę, że dzisiaj sprawa się rozwiąże – rzekł rudy.


– Nie wiem czy dzisiaj drogi Tadziu, ale możliwe, że kiedyś tak – odparł stary.


– Nie bój żaby, musi być na niego jakiś haczyk. Nie wierzę, żeby był tak bezkarny jak mu się wydaje i szczerze mówiąc powątpiewam trochę w tą jego moc – mówił pewien siebie młody Tadziu.


– Skoro powątpiewasz w jego moc, to dlaczego w ogóle ze mną idziesz! Jeżeli wątpisz, to znaczy, że kłamiesz i nie masz podstaw by go oskarżać. Czyż to nie jego moc jest przyczyną twojego dzisiejszego spaceru?


– Tak tylko powiedziałem – tłumaczył się rudzielec. – Chodziło mi bardziej o to, że ta jego moc nie może być aż tak wielka jak powiadają.


– Chłopcze, dopiero co przybyłeś w te góry i nic nie wiesz – pouczył go siwy. – Tacy jak on są nie do zdarcia. Przedkładają swą sztukę ponad wszystko inne. Nawet jeśli płodzą, nie zakładają rodzin. Nawet jeśli mają mamy, to ich nie odwiedzają. Nie uczestniczą w niedzielnych obiadkach, ślubach, pogrzebach i imieninach. Jeżeli czegoś chcą, robią to, a my nie mamy nic do powiedzenia. Takiego kogoś nie da się ukarać. Ta wizyta jest wręcz niebezpieczna, a durne pomysły Jeremiasza mogą nas zgubić. Miej tego świadomość młody kolego – ostrzegał. – Nie powiem jednak, że nie mam ochoty na ten swoisty trunek, którym nas ostatnio raczył. – Dziadek, tak kończąc przemowę, zaślinił się jak zwierzę, a rudy już nic nie mówił i nie wiadomo o czym myślał.


Jakiś jasny punkt pojawił się pośród mroku nocy, na wysokości oczu wędrowców. To chata Jeremiasza, tutejszego pustelnika, którego pustelnictwo pozostawiało wiele do życzenia. Siwy jegomość z braku innego zajęcia, postanowił przyjąć zaproszenie Jeremiasza. Rudy Tadziu za to, czuł się pokrzywdzony i święcie wierzył, że tej nocy sprawiedliwości stanie się zadość. Nocne zebranie powstało z inicjatywy pustelnika, który twierdził, że tego wieczoru osądzą Maga z Mglistej Góry, którego czyny były coraz zuchwalsze.


– Witajcie, witajcie. Zapraszam, zapraszam – mówił Jeremiasz. On, mimo że był pustelnikiem, brody nie posiadał. – Witaj Morrisie – zwrócił się do siwego – i ty Tadziu. Wchodźcie, wchodźcie. – Rozpływał się w uprzejmościach.


W środku było ciepło i dość miło. Przybysze i gospodarz zasiedli przy dębowym stole w świetle świec. Na środku stał dzban, a z jego wnętrza wydobywał się blask.


– Morrisie, jak tam twoja jaskinia, stoi? – pytał siwego Jeremiasz z kpiarskim uśmieszkiem.


– Stoi – odparł z kamienną twarzą stary Morris.


– Więc mieszkacie teraz razem? – dopytywał się ciekawski pustelnik.


– Tak, Morris mnie przygarnął – zabrał głos zmartwiony Tadziu. Po tym pytaniu zapadła chwila ciszy, a atmosfera mimo ciepłoty powietrza, była zgoła drętwa.


– Czekamy jeszcze na kogoś? – spytał rudy.


– Tak, jeszcze jedna ofiara Maga z Mglistej Góry. Powinna się zaraz pojawić. Jest to pewien… – Jeremiasz nie dokończył zdania, bo przerwał mu Morris. – Mógłbyś nalać mi swojego wspaniałego ognistego trunku – zwrócił się do pustelnika – strasznie mnie suszy. – Mimo strzelającego w piecu drewna, siwy trząsł rękami, jakby go ktoś dopiero co wykopał spod śniegu.


– Ależ oczywiście, już polewam. – Podskoczył Jeremiasz. – Tadeuszu siedzisz bliżej, tam na parapecie są kubki. – Rudy wstał i podszedł do parapetu, na którym stała świeczka i cztery kubki. – Weź wszystkie – instruował go Jeremiasz. Gdy rudy wystawił rękę żeby je zabrać, coś z impetem uderzyło w okno. To coś tak go przeraziło, że nie mógł z siebie wydobyć słowa. Po dłuższej chwili stękania, w końcu wykrztusił: wi–wi–wi–WILK!


– Eh wpuść go, to mój znajomy – rzekł beztrosko Jeremiasz.


– Wilka?!– wydzierał się przerażony Tadeusz.


– Tak, tak – mówił ze spokojem pustelnik i widząc, że rudy wciąż nie może się otrząsnąć, sam podszedł do drzwi i wpuścił zwierzę do izby.


– Witam panów – odezwał się Wilk, po czym podchodził do każdego z obecnych podając łapę, jak nakazywały dobre maniery. Tadzia jednak nie opuścił szok i gdy Wilk wyciągnął do niego łapę, pobladł i przestał się ruszać.


W końcu wszyscy zasiedli z powrotem do stołu, jednakże rudemu, zamienionemu w słup soli, musiał pomóc Morris. Jeremiasz nalał każdemu pełny kubek ognistego trunku, fosforyzującego na pomarańczowo.


– No to jesteśmy w komplecie – stwierdził, z uśmiechem od ucha do ucha pustelnik. – Wszyscy wiemy co, a raczej kto, jest powodem dzisiejszego zebrania. Jest nim nie kto inny jak sam Mag z Mglistej Góry, który niejednemu stworzeniu z tych lasów, dał się ostatnimi czasy we znaki. – Pustelnik podniósł palec w górę. – Nie pozostanie jednak bezkarny, bo chociaż wydaje mu się, że może wszystko, to prawo obowiązuje wszędzie!



- [1] [2] [3] [4] -
Opinie
Ocena: 1 2 3 4 5 6
Musisz być zalogować by komentować.
POLUB NAS!
WYDAWCY POLECAJĄ
Zwyczajna łaska
Książka Racheli
Sekret Wesaliusza
 
STRONA GŁÓWNA

MOJE GRANICE
Dodaj/Opublikuj
Wirtualna biblioteczka
Ustawienia
Więcej opcji
KSIĄŻKI
recenzje
premiery, nowości
zapowiedzi wydawnicze
audiobooki
patronaty
rankingi
autorzy
rekomendacje
wyzwania czytelnicze
WIERSZE

OPOWIADANIA

KONKURSY

SPOŁECZNOŚĆ
forum
blogi
zdjęcia
filmy
kalendarz
książki za aktywność
PUBLICYSTYKA
wywiady
eseje
sylwetki twórców
recenzje filmów