Moje Szczęście

Autor: alex

  O wschodzie słońca ujrzałam złocistą bramę iskrzącą się uśmiechami świętych słów. Strach goszczący tak długo we mnie, uciekł na zawsze, bo samo Niebo uchyliło mi swych bram, bym mogła zobaczyć Szczęście...

  A było ono piękne. Uskrzydlone w miliony niewypowiedzianych myśli, dające podmuch świeżej, wonnej prawdy. Widzę, jak rozciąga swoje niemożliwe bycie na wszystko znajdujące się dookoła Niego. Nikt przed nim nie ucieknie, nawet ja.

  Było uosobieniem wszystkiego tego, czego potrzebowałam teraz i czego będę już potrzebowała zawsze-szalonej chwili, przynoszącej powiew rumianego życia i kojącej rozerwane sny ciszy.

   Raz dotykałam go wzrokiem zachłannego dziecka, spragnionego delikatności myśli, raz wzrokiem kobiety, spragnionej miłości tak żywej, jak tętnica w żyłach.

  Widok ten napawał mnie błogością dotykającą każdą moją komórkę.

  Czułam jak młot uderza o kowadło. Źrenice poszerzały się z każda sekundą, potęgując narastający w środku mej duszy głód. Głód tak silny i niezwykły, że jedyną trzeźwą myślą, która dając nadzieję, również mnie przerażała , było to, że nic nie będzie już smakowało tak, jak kiedyś. Nic nie będzie wstanie nasycić mnie, jak robi to ten widok. O to pożywka bogów (a ja usiadłam obok nich i przyłączyłam się do uczty).

  Nie wiadomo skąd, suche szpony zaczęły rozrywać mi płuca. Tęsknota pojawiła się znikąd. Tęsknotę za tym, czego nigdy przedtem nie miałam, a co, wiedząc od teraz, było mi bardziej potrzebne od każdego pojedynczego oddechu. Szczęście. Jak coś takiego mogło istnieć? Istnieć, ale nie w moim życiu..?

  Niebiosa! A co teraz?! Męczenie mnie sprawia Wam taka przyjemność. Czy będę mogła Go dotknąć, zatrzymać, zaznać, choć przez chwilę, bym mogła...nic już nie będę mogła. On zawładnął całą mną - podświadomą świadomością umysłu i duszy mej. Już nic nie jest ważne. Tylko moje Szczęście.

Musisz być zalogowany, aby komentować. Zaloguj się lub załóż konto, jeżeli jeszcze go nie posiadasz.

Reklamy