Marta i mnich rozdział 7
opowiadania >



odwiedzę Brata bibliotekarza, może on będzie coś o tym wiedział , mamy tam stare księgi zachowane od początku istnienia klasztoru. Przerwijcie prace i udajcie się do kuchni na posiłek, spotkamy się tu znowu po wieczornych modłach i potem coś uradzimy. Pod żadnym pozorem nie pozwólcie tam nikomu wchodzić bez mojej zgody, nie wiemy, co tam znajdziemy, im mniej osób o tym wie tym lepiej- powiedział mnich


Zamierzał porozmawiać najpierw o tym ze swoim zwierzchnikiem Bratem Edmundem. Natychmiast udał się do drzwi swojego przełożonego, którego wcale to wiadomość nie zdziwiła, klasztor był kilka razy przebudowywany, a większość poprawek nigdy nie zostało dodanych na stare plany, ponadto do klasztoru przyjeżdżało wiele osób świeckich, nie tylko by odnaleźć tu spokój i natchnienie dla swoich wielkich idei, wielu z nich, choć przyczyniło się do odbudowy klasztoru, zostało zapomnianych przez ludzi razem ze swoimi dokonaniami.


Po tych wewnętrznych rozmyślaniach Przeor westchnął cicho i złożył ręce jak do modlitwy:


- Człowiek jest pyłem marnym na tej ziemi, a wszystko, co czyni na chwałę Pana będzie trwać wiecznie nawet po jego śmierci – po tych słowach zwierzchnik kościoła zrobił długa przerwę, która dla zdenerwowanego Zygfryda rozciągała się w wieczność


Zygfryd jednak za dobrze znał swego zwierzchnika, aby teraz przerywać mu jego rozmyślania, uzbroił się, więc w cierpliwość i w skupieniu oczekiwał na odpowiedz. Dla Zygfryda jego zwierzchnik był wielkim autorytetem, godnym naśladowani. Był nie tylko osobą skromną i pobożną, ale także mądrą, która zawsze starała się znaleźć czas na rozwikłanie palących problemów swej małej społeczności.


­- Z czym przychodzicie do mnie Bracie Zygfrydzie słyszałem o odnalezionym korytarzu i zamurowanej ścianie, nie martwcie się Bracie to nie czeluść do piekieł, jak sadzą niektórzy z bogobojnych Braci. Mam swoje lata, jestem od was sporo starszy, wiele słyszałem o tajemniczych korytarzach budowanych przez Mistrza Enrika, ale myślałem, że są to plotki okolicznego plebsu, który nigdy nie widział tak wielkiej budowli.


- Skąd Przeor wie o korytarzu, przecież nakazałem, aby wszystko zostało w głębokiej tajemnicy przed Braćmi i co miałby robić tu diabeł, a jeśli chodzi o czeluści piekielne to sadze, że nie tak łatwo się do nich dokopać.


- Oj Zygfrydzie, chyba za mało z nami jesteś, przecież wiesz, że tu ściany mają uszy, a większość Braci zamiast swój czas poświęcać modlitwie zajmują się plotkami jak baby na targu, a jeśli chodzi o diabła


macie racje Bracie Zygfrydzie widzę, że nie wierzycie w każdą brednię powtarzaną w tych murach, to braciszkowie z braku zajęć rozpowiadają te banialuki i trzeba się tym zająć.


- Na razie zabroniłem komukolwiek tam wchodzić, chciałem najpierw skonsultować to z wami i pomówić jeszcze z bratem bibliotekarzem, czy nie znajdę czegoś w jego starych księgach.


- Róbcie, co uważacie za słuszne, Bracie Zygfrydzie powierzam wam całkowicie tą sprawę, zwalniam z innych obowiązków przekażcie je innemu z Braci, proszę tylko o codzienne raporty z przebiegu waszych prac, w razie wątpliwości kierujcie się niezwłocznie do mnie. Nie muszę was informować, że o całej sprawie wiemy tylko my dwaj, ta sprawa nie może wydostać się poza mury klasztoru tym bardziej do uszu opata, który jest na pielgrzymce, opat osobiście eskortuje nasz najcenniejszy manuskrypt zamówiony przez samego króla, oby nic złego się po drodze mu nie stało, bo pieniądze z niego uzyskane mają pójść na opłaty dla kamieniarza i jego rzemieślników mniemam, iż wróci z podróży zanim wszystkie pace naprawcze zostaną dokończone, wszystko w rękach naszego Pana - kończąc te słowa odmówił po cichu modlitwę za podróżnych.




Po ostatnich modłach, kiedy klasztor zapadł w głęboki sen Zygfryd opuścił klasztor i skierował się w stronę wioski, z której pochodził. Musiał wiele sobie przemyśleć, a było tylko jedno miejsce, w którym mógł to zrobić, jego rodzinny dom. Jego resztki stały w głębi niewielkiego młodego lasku, przy wąskiej ścieżce zarośniętej już chwastami. Niewiele tu się zmieniło, nadal nie dochodził tu żaden hałas, a niski murek z gliny, który kiedyś okalał gospodarstwo rozsypał się w pył. Nie zawsze mógł tu przyjść., W klasztorze miał wiele obowiązków, jednak dzisiaj musiał, tak chciało jego stare serce.


Usiadł pod drzewem jak wtedy, kiedy był mały chłopcem, położył drżące ręce na jego grubych wystających z ziemi korzeniach. Nabrał w dłoń garść ziemi, wciągnął jej zapach nosem, po czym roztarł grudki ziemi w dłoniach, tak jak robił to jego ojciec wychodząc w pole, to było jego ulubione miejsce, tu nocami obserwował z ojcem niebo.


Popatrzył tak jak wtedy do góry, nic się nie zmieniło, gwiazdy świeciły nadal tak samo, nawet niebo wydawało się takie jak kiedyś. Było piękne, tajemnicze, migotało mnóstwem gwiazd, było ich tyle ile piasku na wiejskiej drodze.


Często wspominał tę noc, kiedy, zbierali z ojcem przed deszczem zgrabione siano. Leżał z rękami złożonymi pod głową, na wielkiej kopie siana, ledwo mieszczącej się na wozie, miał wtedy wrażenie, że jest w stanie sięgnąć nieba, nawet samych gwiazd.


Gdyby tylko mógł mocniej wyciągnąć dłoń dotknąłby każdej palcami, między małymi świecącymi punkcikami nie było żadnych przerw. Jedne były duże, inne mniejsze, a jeszcze inne tworzyły cudowne skupiska, podobno wszystkie miały swoją nazwę, kto znał tyle słów, aby je wszystkie nazwać, do tej pory nie wiedział. Od tej mnogości gwiazd, kołysania wozu i całego męczącego dnia, nagle zachciało mu się spać, ale ostatkiem sił odpowiadał na pytania ojca, pamięta jego słowa:


- Popatrz do góry, widzisz tą świecącą gwiazdę nad tobą - pokazał na niebo


- Widzę, co to tak świeci?


- To jutrzenka synu, gwiazda świecąca jasno tylko teraz właśnie o tej porze roku, kiedy zbieramy plony z pola


- A skąd to wiesz?


- Widzisz synu, gdy pożyjesz tak długo jak ja, będziesz często wpatrywał się w niebo i zauważysz, że ono się zmienia w zależności od pór roku, ono odmierza nasze życie tu na wsi


Te słowa mocno wryły się w jego pamięć i często je sobie przypominał, łzy napłynęły mu do

- [1] [2] [3] -
Opinie
Ocena: 1 2 3 4 5 6
Musisz być zalogować by komentować.
POLUB NAS!
WYDAWCY POLECAJĄ
Zwyczajna łaska
Książka Racheli
Sekret Wesaliusza
 
STRONA GŁÓWNA

MOJE GRANICE
Dodaj/Opublikuj
Wirtualna biblioteczka
Ustawienia
Więcej opcji
KSIĄŻKI
recenzje
premiery, nowości
zapowiedzi wydawnicze
audiobooki
patronaty
rankingi
autorzy
rekomendacje
wyzwania czytelnicze
WIERSZE

OPOWIADANIA

KONKURSY

SPOŁECZNOŚĆ
forum
blogi
zdjęcia
filmy
kalendarz
książki za aktywność
PUBLICYSTYKA
wywiady
eseje
sylwetki twórców
recenzje filmów