Marta i mnich rozdział 7
opowiadania >



oczu, dlaczego Bóg zabrał mu rodziców tak wcześnie, był wtedy jeszcze dzieckiem. Nie obwiniał Stwórcy, ale chciał, aby ktoś dał mu odpowiedz, wiedział, że są w lepszym miejscu, nie cierpią głodu ni pragnienia, ale mimo to nadal za nimi tęsknił, już niedługo ich spotka, ale ma jeszcze coś do zrobienia, trzeba rozwiązać tą sprawę z tunelem. Odmówił modlitwę za rodziców, powierzył ich opiece aniołom, jeszcze raz dotknął kory dębu, jak to robił w dzieciństwie i powoli wstał z trawy.Oczyścił habit z liści, jeden włożył sobie na pamiątkę do kieszeni i udał się w drogę powrotną do klasztoru.


Przeszedł przez bramę klasztorną, którą furtian zostawił dla niego uchyloną, minął dom opata i udał się na spotkanie z Emilem. Ta sprawa od początku go interesowała, był zadowolony, że Przeor mu zaufał i przydzielił do tej sprawy, dając mu wolną rękę. Czuł, że na pewno znajdą tam to coś niezwykłego, a zarazem niebezpiecznego. Nawet nie wiedział, że jego przypuszczenia się sprawdzą. Emil od razu zabrał się do wyznaczonego mu zadania, sprawnie rozdzielił prace każdemu ze swoich ludzi. Jedni dokładnie oświetlali odkryty korytarz pochodniami, aby było w nim jaśniej. Inni tym czasem sprawnie oczyszczali drogę, wynosząc zbędny gruz leżący w tunelu, jeszcze od czasu jego pierwotnej budowy. Widać było, że cała ekipa nie pracuje ze sobą pierwszy raz, wszystkie zalecenia kamieniarza były wykonywane szybko i bez zbędnego zamieszania. Jeszcze nie do końca byli pewni, czy to, aby na pewno komnata, ale umieli bezbłędnie wybadać pustą przestrzeń za ścianą, leżało to u podstaw ich fachu i raczej nigdy się nie mylili. Ekipa murarzy pomału wnosiła do środka narzędzia, potrzebne do rozebrania ściany: młoty, różnej wielkości dłuta i rylce. Według wcześniejszych ustaleń mieli rozebrać ścianę kamień po kamieniu, starając się uszkodzić jak najmniej cennego budulca. Emil zmęczony już nadzorowaniem pracy bez pośpiech podszedł do zamyślonego Zygfryda:


- Bracie Zygfrydzie sądzę, że przed rozbiórką powinniśmy dokładnie obejrzeć ściany z bliska.


Z doświadczenia wiem, że każdy murarz i kamieniarz zostawia znaki na kamieniach, które są czytelne tylko dla nas.


Mamy własny system znaków, który znają tylko ludzie mojego fachu, jeśli coś znajdziemy, może one nas na coś naprowadzą. Obejrzyjmy wszystko dokładnie i jak coś znajdziemy zraz Brata zawołamy -powiedział kamieniarz do mnicha


- Zgadzam się z wami Emilu - odparł Zygfryd, odchodząc w cień pomieszczenia do stojącego na początku tunelu stołka z trzema nogami, na, którym z ulgą usiadł.


Główny kamieniarz po rozmowie z mnichem, podszedł bardzo blisko pod ścianę z kamieni, jego pomocnik przyświecał mu pochodnią. Oglądał dokładnie każdy kamień z osobna, mrucząc coś po cichu do swojego pomocnika, który umieszczał jakieś dziwne symbole na drewnianej tabliczce. Skupiony na pracy mierzył z precyzją długość kamieni, oceniał precyzje ich wykonania, wydając między czasie polecenia reszcie swojej ekipy. Rękami dotykał każdego kamienia, oczyszczając systematycznie niektóre jego fragmenty, pokryte ciemnym wilgotnym nalotem, jakby spodziewał się coś pod nimi znaleźć. Wysłał jednego ze swoich pomocników po Brata Zygfryda, który cały czas czekał przed wejściem do tunelu.


Mnich zabrał pochodnie i ruszył powoli śliskim wąskim tunelem w stronę zamurowanego wejścia.


Zbliżył powoli smolne łuczywo do ściany i ujrzał zatarty ze starości napis, wyryty wprawną ręką.


- Co, to może znaczyć Bracie - spytał Emil?


- To po łacinie, ale mogę odczytać tylko środkową część napisu, reszta jest zatarta. Widzisz w tym miejscu, latami kapała woda i zatarła litery- powiedział Zygfryd wskazując na ścianę.


Przetarł ścianę ręką, widniał na niej wyryty napis


"Jeśli ktokolwiek ośmieli się otworzyć te drzwi, niech będzie przeklęty’’


Było to na pewno ostrzeżenie, ale, przed czym, nie miał pojęcia.


-Sądzę, że to odkrycie powinno zostać między nami, dobierz sobie tylko dwóch swoich ludzi, którym ufasz i rozbierzcie ścianę do rana, resztę swoich ludzi odeślij na spoczynek. Postaraj się zabezpieczyć wejście i dopilnuj, aby nikt tam nie wszedł bez mojej zgody. Widziałem, że twój pomocnik coś notował, znaleźliście coś jeszcze - spytał Zygfryd z ciekawością


- Mam pewne przypuszczenia, ale musze sprawdzić coś w moich osobistych zapiskach, aby potwierdzić swoje przypuszczenia i porównać wszystko ze starymi planami klasztoru. Będę miał pełniejszy obraz całości. Bracie Zygfrydzie byłbym wdzięczny za udostępnienie mi wszystkich planów z waszej biblioteki, jeśli jest oczywiście to możliwe.


Zostawię tylko polecenia moim ludziom i udałbym się z wami do biblioteki.


- Bardzo dobry pomysł, już dawno miałem się tam wybrać, pójdźmy tam obaj i przedyskutujmy całą sprawę z naszym bibliotekarzem. Nie będzie szczęśliwy z naszej wizyty, ale myślę, że jakoś będzie musiał to znieść- zaśmiał się Zygfryd




- [1] [2] [3] -
Opinie
Ocena: 1 2 3 4 5 6
Musisz być zalogować by komentować.
POLUB NAS!
WYDAWCY POLECAJĄ
Zwyczajna łaska
Książka Racheli
Sekret Wesaliusza
 
STRONA GŁÓWNA

MOJE GRANICE
Dodaj/Opublikuj
Wirtualna biblioteczka
Ustawienia
Więcej opcji
KSIĄŻKI
recenzje
premiery, nowości
zapowiedzi wydawnicze
audiobooki
patronaty
rankingi
autorzy
rekomendacje
wyzwania czytelnicze
WIERSZE

OPOWIADANIA

KONKURSY

SPOŁECZNOŚĆ
forum
blogi
zdjęcia
filmy
kalendarz
książki za aktywność
PUBLICYSTYKA
wywiady
eseje
sylwetki twórców
recenzje filmów