Nowy Tekst palcem po szybie pisany
opowiadania >



że jego można kochać. A teraz?

Teraz wraca do domu. I tego się trzyma. Bo to nie jest złe.

Marek odprowadza ją do domu. Ta zaś prosi, by przenocował u niej. Za późno, by samemu włóczyć się po nocy. On zaprzecza, twierdzi, iż jest mężczyzną, iż sobie poradzi. Ale ona nalega, a ten się w końcu zgadza.

Szykuje dla nich jakąś kolację. Zjadają ją. Następnie idą do łóżka. Spędzają w nim całą noc.


DZIEŃ CZWARTY


RANEK (godzina 10.09).

Wie, że nie tego właśnie chciała. Nie chciała, by mężczyzna rano wyszedł bez słowa. Ale nie zamierza płakać z tego powodu. To niepierwszy raz. A może nawet dzięki temu ułoży coś w swoim życiu.

Idzie zrobić śniadanie. Jest naprawdę głodna.

Nie minęły trzy dni, a już uporządkowała sobie życie.

SMS. Od Marka. "Przepraszam. Nie możemy tego powtarzać. Od roku mam dziewczynę."

Jeśli sądziła, że to może trwać wiecznie to najwyraźniej ostro się przeliczyła. Jak mogła być tak głupia?

Głupia, czy też nie, wcale nie żałuje. Jeden przypadkowy numerek jest tylko odświeżeniem ciała, którego nie może dać woda. Teraz, mimo potu przyjemności, bakterii pożądania i chciwości dotyku jest naprawdę czysta.

I tak weźmie prysznic.

Ale najpierw odpisze. "Nie martw się. Możemy nadal być przyjaciółmi. Pozdrów ją."

Tak, takiego uczucia kobieta nie jest w stanie jej dać, gdyż kobieta nie spuści się w Tobie.


POŁUDNIE (dochodzi 12.00).

Zakłada jedno z bardziej oficjalnych ubrań, zabiera potrzebne jej rzeczy i wychodzi z mieszkania. Wsiada na motocykl, zakłada kask. Rzeczy trzyma w torbie zawieszonej na kierownicy. Podróż jest krótka. Parkuje motocykl przed blokiem, zabezpiecza i bierze rzeczy. Podchodzi do klatki, dzwoni.

- To ja. - Standardowa odpowiedź na standardowe pytanie.

Drzwi otworzone, wchodzi po schodach. Trzecie piętro, wejście z lewej strony.

- Cześć, Daguś - uśmiecha się na widok dziewczynki.

- Dzień dobry - nieśmiała odpowiedź.

- Jest mamusia?

- Tak.

- Kto to, Daga? - Głos z kuchni.

- To ja! - Powiedziała głośno.

- Olka? Jeśli jesteś sama to właź!

Wchodzi.

- Jestem, jestem.

- Naprawdę? - Siostra wychodzi z kuchni, ze ścierką w dłoniach. - Nie ma tych twoich dziw... dziewczyn?

- Nie - kręci głową. - Nie zadaję się z nimi już.

- Niby dlaczego?

- Trzeba w końcu dorosnąć - pierwsza lepsza wymówka. Tak naprawdę nie wie dlaczego. Tak nagle jakoś.

- No nareszcie. NIE! - Śmiech. - Masz faceta w końcu?

- Dobrze znasz moje zdanie na ten temat.

- Tak, tak.

Zamyka drzwi i idzie do kuchni. Siada na krześle obok stołu.

Przez następną godzinę siostra męczyła ją pytaniami, ale to je tylko przybliżyło do siebie. Dlatego nie ma co żałować.


PO POŁUDNIE (godzina 14.00).

Wchodzi nieśmiało do szkoły. Mimo to o wiele nieśmielej niż, gdyby wcześniej nie rozmawiała z siostrą. Zdaje się, iż to było dla niej ważne.

Ale już. Wchodzi po schodach. Pierwsze piętro. Gabinet Pani Dyrektor. Puka, wchodzi, wita się grzecznie. Siada na krzesełku, rozmawia z Profesor Leśman, odpowiedzialną za przyjmowanie nowych uczniów. Z nadzieją, iż nie okaże się, że dana Pani Profesor jest odpowiedzialna również za wyrzucanie danych uczniów.

Udaje jej się, zostaje przyjęta do szkoły od początku roku, dowiaduje się, do której będzie chodziła do klasy. Nic więcej. W październiku dowie się również nazwisko Profesora oraz plan zajęć i listę lektur. Grzecznie dziękuje i wraca do domu.

Ma około trzech - czterech miesięcy do rozpoczęcia roku, jako studentka psychologii oraz pedagogiki. Przygotuje się. Na pewno.

Siada na motocykl. Dzwoni do siostry. Chwilę nic. W końcu słyszy stwierdzenie, iż ma się nie pokazywać w jej domu, jeśli kłamała, każdy w rodzinie liczy, że z niej coś będzie w życiu i jeśli to zaprzepaści to może zapomnieć o rodzinie, bo nie po to ojciec i matka kupili jej mieszkanie, żeby robiła z niego burdel.


WIECZÓR (godzina 20.59).

Wchodzi do domu; SMS: "Oglądaj dzisiaj HYPER o 21." Wzrusza ramionami, patrzy na zegarek. Idzie do pokoju i włącza telewizor. Już leci. Bajka? Patrzy jeszcze raz na wyświetlacz. Ah, Marek. Czyli jednak uważa ją za przyjaciółkę nadal? To dobrze.

Więc ogląda. Piosenka. Jak to się nazywało? Wstęp? Op... oppening? Tak, możliwe. Póki trwa, ma czas się przebrać.

Ale, gdy dwadzieścia pięć minut później FullMetal Alchemist się skończył, stwierdziła, że jej życie jest puste i bez większej wartości. Nie ma dziewczyny, a co dopiero chłopaka. Nawet psa, czy kota. Nawet jebanej rybki. Więc dla kogo się zmieniała? Dla samej siebie? To bez sensu!

- Totalnie! - Krzyczy i kładzie się na łóżku. Spogląda na telefon z nadzieją. I nagle uświadamia sobie, że nie ma żadnego śladu, jakoby Niuniuś, Staszek, Ojczulek czy Mała się odezwali. W sumie Staszka wyklucza - skoro znalazł sobie dziewczynę to pewnie będzie poświęcał jej cały wolny czas. Niuniuś mogła się na nią obrazić, tak samo, jak Mała, ale Ojczulek? Jej Ojczulek? Czyżby już zupełnie uległ Niuniusi? Rozpuszczona dziewucha.

Wzdycha. Tuli się do poduszki. Czuje się naprawdę samotna, jak nigdy dotąd. Cóż. Musi jutro nad tym pomyśleć.


DZIEŃ PIĄTY


RANEK (godzina 8.09)

Siedzi przy biurku, przegląda strony internetowe w poszukiwaniu kota. Chce zwierzątko, właśnie takie. I znajduje go. Po godzinie co prawda, ale znajduje. Od razu bierze telefon i dzwoni do właściciela. Dowiaduje się wszystkich potrzebnych jej rzeczy. Ile lat mają ogólnie koty, czy mają co jeść, czy są tam również inne zwierzęta, etc.

Po krótkiej rozmowie wie, że samo wzięcie stamtąd zwierzaka kosztuje "co łaska". A można ich w sumie wziąć maksimum trzy. I tak zostaje na jednym. Przed tym jednak chce iść do pracy po wypłatę - spyta, czy ktoś nie ma czegoś, co przydałoby się w schronisku; w końcu pojedzie tam jutro, gdyż chce odwiedzić w tej samej sprawie również matkę. Powie jej, że zapisała się na studia, wtedy może dostanie coś do

- [1] [2] [3] [4] [5] -
Opinie
Ocena: 1 2 3 4 5 6
Musisz być zalogować by komentować.
martatrzasi Linia koment
Dodany:2012-02-01 16:27:33, Ocena: 5.0
Czekałam, aż ktoś skomentuje Twoje opowiadanie, bo sama byłam ciekawa jak będzie ono odebrane. Pomysł by historię dziewczyny przedstawic w taki sposób bardzo mi się spodobał. Opowiadanie momentami ciężko się czyta, ale to może wynika z tematów poruszanych przez Ciebie.Jednakże sądzę, że idziesz w dobrym kierunku, trzymam kciuki za kolejne odsłony.Pozdrawiam
Shatti Linia koment
Dodany:2012-02-03 01:54:08, Ocena: 5.0
Dziękuję. Przyznam, że czasami nie wiedziałam, jak coś napisać. Nie znam się na tego typu ludziach. Napisałam to chyba tylko dlatego, żeby móc innym udowodnić (a przynajmniej samej sobie, gdy zanika to we mnie), że wiara w człowieka to nic trudnego i czasem wystarczy wyciągnąć do nich pomocną dłoń, nawet jeśli zawodzą nas. Pozdrawiam.
POLUB NAS!
WYDAWCY POLECAJĄ
Zwyczajna łaska
Książka Racheli
Sekret Wesaliusza
 
STRONA GŁÓWNA

MOJE GRANICE
Dodaj/Opublikuj
Wirtualna biblioteczka
Ustawienia
Więcej opcji
KSIĄŻKI
recenzje
premiery, nowości
zapowiedzi wydawnicze
audiobooki
patronaty
rankingi
autorzy
rekomendacje
wyzwania czytelnicze
WIERSZE

OPOWIADANIA

KONKURSY

SPOŁECZNOŚĆ
forum
blogi
zdjęcia
filmy
kalendarz
książki za aktywność
PUBLICYSTYKA
wywiady
eseje
sylwetki twórców
recenzje filmów