Życie jest tak fascynujące dlatego, że każdy człowiek jest inny, a ta odmienność pozwala nam odkrywać, interesować się, wymieniać doświadczeniami i poglądami więcej...
Miasto przypływówpragnień nabrzmiałych
miasto westchnieńokrzykówuniesieńdelektowania sie smakiem nieznanym
wzrokiem przywoływanieuwagi ulotnej
zagarniania świateł i spojrzeń dla siebie
w tym więcej...
Chyba Kacper nie zdawał sobie sprawy z tego, że bardzo mnie zranił tymi słowami. Bez słowa odeszłam, zalewając się łzami. Wiem, że to, co powiedział było wypowiedziane w gniewie. Niestety nie jestem w stanie zrozumieć, dlaczego strata naszego dziecka jest dla niego sprawą niegodną pamięci. Zapłakana weszłam do mieszkania Hipa. Byłam sama. Pospiesznie weszłam do sypialni więcej...
Wciąż mam plany! Wywiad z Małgorzatą Kalicińską
- Po pięćdziesiątce, po wyfrunięciu dzieci z gniazda, zaczyna się dla nas nowy, dobry czas – to czas dla nas! Nie są konieczne totalne zmiany, rozwody etc, ale można się wówczas skupić na sobie, swoich potrzebach więcej...
Budzi się. Otwiera oczy. Spogląda w ekran laptopa: nktalk - ZERO NOWYCH WIADOMOŚCI; facebook - ZERO NOWYCH WIADOMOŚCI; gadu-gadu - 5 NOWYCH WIADOMOŚCI. Niuniu$ napisała, że o osiemnastej urządza domówkę. Staszek się chwalił, że zamierza chodzić z Darią, kimkolwiek ona była, bo to dziewczyna jego marzeń i tu już nawet nie chodzi o to, iż jest demonem seksu. Kolejna... a nie, to tylko spam gadu. Czwarta wiadomość zawierała przypomnienie od Małej, że razem z Niuniu$ką i Ojczulkiem idą na WOŚP. A skoro tak to ostatnia musiała być od Ojczulka właśnie. Brak pomyłki. Z tym, że to konferencja. Pytał, czy mamy krawaty z zeszłego roku.
- A i owszem, gdzieś by się go znalazło, odparła Niuniu$.
- Ty masz mój! stwierdziła Mała.
Nie musi odpisywać. A właściwie nie chce. Coś jej nie pasuje.
Czuje się fatalnie. Jakby bolał ją brzuch, ale nie do końca. Nie zamierza wymiotować. Chociaż, gdyby poczuła zapach jedzenia, pewnie by jej ulżyło zwracając kolację. Kssss.~!
Wstaje. I pierwszy raz od miesiąca rozgląda się po pokoju. Brud, smród i ubóstwo. Łóżko jest chyba najbardziej przyzwoite, ale na podłodze leży sterta ubrań, na biurku talerze, kubki, jakby nagromadzenie posiłków z kilku dni - obrzydliwość. Sprzątnie to. Później. Póki co musi iść do pracy. Weźmie krótki prysznic, wygrzebie coś z szafy i pójdzie. Musi się odstresować. Nienawidzi bałaganu, a w mieszkaniu nie czekało na nią nigdy nic innego.
WIECZÓR (a właściwie noc - godzina 0.00).
Po ogarnięciu w pracy wszystkiego wraca spokojnie do domu. Nie oczekuje niczego od tej nocy. Ale noc oczekuje od niej wiele najwyraźniej - zadzwonił telefon. Mała.
- No, Kićka, gdzie jesteś? Niuniuś dzwoni ci do drzwi, a ty nic. Nooo...?
Kretynka.
- Z pracy wracam - głos spokojny, opanowany. Nienawidzi, gdy mówi się na nią Kićka. Nie jest kotem, kurwa. Ma na imię Aleksandra. Olka! W najgorszym wypadku Alex. Tak trudno zapamiętać, cholera? - Miałam wam napisać, ale nie włączałam rano kompa.
Laptopa, poprawiła się w myślach. I w sumie prawdę powiedziała, bo był wcześniej włączony już.
- Co miałaś napisać?
- Nie idę z wami. Sorka, Skarbie, jestem padnięta pod nocce. Sorki.
- Nooooo weeeeeeź! Słonko, proszę, Kićka!
- Nie dam rady - odparła i rozłączyła się.
Nienawidzi, gdy ktoś namawia ją, mimo iż odmawia.
DZIEŃ DRUGI
NOC.
Wchodzi do domu po pracy, znów ogarnia ją to dziwne uczucie, niedobrze jej. Wykorzystuje fakt, iż jest lato i wchodzi do pokoju bez zdejmowania butów. Otwiera okno na oścież. Odrobina świeżego powietrza. Stoi tak dłuższą chwilę z uwagi na to, że mdli ją, a chłodny wiatr odrobinę to łagodzi. Gdyby później spojrzała na zegarek prawdopodobnie wstrząsnął by nią fakt, iż stała tak pół godziny.
Rozbiera się i idzie spać.
RANEK (około 9.00).
Budzi się dziwnie wypoczęta. Jeszcze przed śniadaniem postanawia, że zmieni swoje życie. Nie wie od czego zacząć, ale wie, że zrobi to w przeciągu tygodnia. Musi. Inaczej padnie. I już nie wstanie. Ale póki co musi teraz wstać i coś zjeść.
Wstaje. I rozgląda się po pokoju. Ale tym razem tak naprawdę. Dobrze, więc gdzie teraz idzie? Do kuchni? Podchodzi do biurka i krzywi się. Za dużo rzeczy, jak na jeden raz. Pójdzie kilka? Będzie jej się chciało? Musi! Kurwa, musi!
Układa naczynia - talerze na talerzach, kubki obok siebie, sztućce na talerzach kładzie, jako ostatnie. Bierze jedną kupkę i wychodzi.
W kuchni też nie jest najczyściej. Podłoga klei się od czegoś. Od czego? Ah, tak, tydzień temu wylał jej się sok. Miała posprzątać - zapomniała. Kładzie kupkę i wraca po resztę. Co zostało? Dwa kubki i talerze. Bierze wszystko już, jest dobrze.
Postanawia zrobić z tym porządek. Ale jak? Może spisać plan zajęć? Nie, to zajmie czas. Jak więc? W myślach? Też jakiś plan, jakby nie patrzeć.
1. Zrobić porządek w pokoju, jako taki, żeby zjeść.
2. Zrobić śniadanie, zjeść, zanieść naczynia do kuchni.
3. Zrobić porządek w pokoju.
I jak myśli tak chce robić. Ale przychodzi jej do głowy myśl, że lepiej będzie się przecież to wykonywało wraz z muzyką! Genialna myśl. Siada do laptopa, włącza youtube, szuka playlisty. Nie może znaleźć, więc otwiera nową kartę, wchodzi na stronę kwejk.pl. I tak na przemian. Gdy w końcu znalazła to, czego szukała, zadowolona z siebie patrzy na zegarek. Dwunasta dwadzieścia dziewięć. I nagle cała radość znika. Bo niby dlaczego jest tak późno?
Wstaje, siada na łóżku. W oczach pojawiają się łzy, serce się ściska, żołądek drapie, bardzo mocno. Kładzie się i chlipie.
- Jak ja mogę być taka głupia - szepcze. - Nie nadaję się do niczego...
Śmieje się, a z oczu leci jej strumień łez.
- Totalnie beznadziejna.
Leży. I ma wszystkiego dosyć, do momentu, aż zasypia.
PO POŁUDNIE (godzina 13.02).
Podnosi się i, bez przekonania, zbiera brudne ubrania. Zostawia je przed drzwiami pokoju. Podchodzi do laptopa i włącza Dżem. Rysiu dodaje jej otuchy. Chociaż nie potrafi tego zrozumieć. Nie lubi takiej muzyki. To Lady Gaga powinna dodawać jej sił! Ale jest inaczej.
Jest cholernie głodna, ale ignoruje to. Na jedzenia trzeba zasłużyć. Nie wystarczy tylko go kupić; postanawia zrobić z siebie Murzyna, ignorując fakt, iż jest Mulatką. Sama dla siebie będzie Panią. Za dobrą pracę będzie się nagradzała, za lenistwo lub złą pracę będzie się karała.
I dotrze do celu.
Przez następną godzinę ogarnia powierzchownie pokój. Przede wszystkim schowała notes i długopis do kieszeni.
1. Zamknęła okno, zdjęła firankę i żaluzje. Na karteczce zanotowała, by kupić rolety.
2. Pościeliła łóżko. Zdjęła powłoczkę z kołdry i poduszek, które następnie zaniosła na balkon.
3. Powłoczki, razem z firankami i brudnymi ubraniami wyniosła do łazienki.
4. Otworzyła okno na oścież. Zaleta dziesiątego piętra - w miarę świeże powietrze i brak możliwości włamania przez okno.
5. Zdjęła wszystkie kartki przyczepione do biurka i wyrzuciła je.
Autor:shatti O sobie samym: Napisz, a się dowiesz? Oczywiście pod warunkiem, że mnie zainteresujesz.
Przyjaciele twierdzą, że jestem Ostatnio widziany:2012-05-23
Obecna ocena: Brak oceny
Ostatni komentarz:
Shatti :
Dziękuję. Przyznam, że czasami nie wiedziałam, jak coś napisać. Nie znam się na tego typu ludziach. Napisałam to chyba tylko dlatego, żeby móc innym udowodnić (a przynajmniej samej sobie, gdy zanika to we mnie), że wiara w człowieka to nic trudnego i czasem wystarczy wyciągnąć do nich pomocną dłoń, nawet jeśli zawodzą nas.
Pozdrawiam.