Ostatnia batalia cz.3



Wieczorem Marek i Klaudia leżeli razem w sypialni, mały zasnął już sporo wcześniej. Ona czytała książkę, on przyglądał się jej twarzy w świetle nocnej lampki. Obserwował, jak ze skupieniem śledzi wersy. Wydawała mu się najpiękniejszą istotą jaką zrodziła ta ziemia. Po chwili kobieta spojrzała w jego stronę, uśmiechnęła się i odłożyła książkę.
- Wiesz, pomyślałam sobie właśnie, że dawno czegoś nie robiliśmy – powiedziała ciągle się uśmiechając. Chwilę potem zgasiła lampkę, zbliżyła się do męża i zaczęła zdejmować mu podkoszulek.
Marek nie odpowiedział nic, wsunął tylko dłonie pod jej koszulę nocną i delikatnie gładził jej ciało, tak dawno nie czuł jej delikatnej skóry. Utonęli w gorącym pocałunku. Ich ręce błądziły coraz to po nowych sektorach ciał. W końcu, kobieta zbliżyła rękę do pośladków męża chcąc zdjąć mu bieliznę. W tym momencie Marek zaczął się odsuwać.
- Co się stało kochanie? – dziewczyna była trochę zaskoczona.
- Przepraszam Klauduś…ja…ja jeszcze nie jestem gotowy. – odparł drżącym głosem, po czym wybuchnął płaczem. Klaudia natychmiast przytuliła do siebie głowę męża.
- Nic się nie stało kotku, rozumiem, poczekamy tyle ile będzie trzeba, to przecież nie jest aż tak ważne, liczy się to że jesteśmy razem.
- Kocham Cię – wyszeptał Marek, więcej nie wypowiedzieli już ani słowa, leżeli tak jeszcze jakiś czas, po czym zasnęli ciągle wtuleni w siebie.

Obudził się rano sam, Klaudia miała na siódmą do pracy, nawet nie poczuł kiedy wstała. Na myśl o wczorajszym wieczorze ogarnęło go zażenowanie. Nie uronił łzy ani razu podczas wojny, nawet gdy odnosił bolesne rany, a wczoraj rozpłakał się jak dziecko, bo był bezsilny. Nie umiał zrozumieć co go blokuje. Wstyd? A może obrzydzenie do samego siebie? Wciągnął się na wózek i udał się do kuchni, na stole stało przygotowane śniadanie. Jajka na twardo z majonezem. O talerzyk oparta była mała kwadratowa karteczka z napisem : "Smacznego kochanie. K."
- Kochana Klaudia…pomyślał i zabrał się za jedzenie. Po śniadaniu udał się do pokoju małego. Kacper jeszcze spał. Po cichu przymknął drzwi i udał się w stronę telewizora.
- Ech…codziennie to samo - rozmyślał - ciągle tylko gazety i telewizja.
Skakał z kanału na kanał nie znajdując niczego sensownego na ponad stu stacjach. W końcu się zamyślił. Przed oczami stanęły mu obrazy piaszczystych terenów, ostrzelanych pustych budynków. Przypominał sobie tamtą przeszywającą niespokojną ciszę, z której w każdej chwili mógł wyłonić się wróg. Każda akcja, każdy wystrzelony pocisk, każdy zabity z jego ręki człowiek. To wszystko ciągle tkwiło w nim, wracając codziennie. Teraz siedzi na wózku. Bezsilny, kaleki.
- Tato? Czemu jesteś smutny? – Nagle z zamyślenia wyrwał go głosik Kacpra. Malec najwidoczniej przed chwilą się obudził.
- Nie jestem smutny synku, tylko troszkę boli mnie głowa – odparł i posadził sobie chłopca na kolanach.
Kacper złapał pilot i przełączył kanał na kreskówki. Oglądali razem bajki cały ranek, śmiali się, wygłupiali. Marek poczuł ulgę, przynajmniej na chwilę. Jedna mała osóbka sprawiała, że wszystkie problemy rozwiewał wiatr. Tego samego ranka w głowie Marka zrodziła się pewna myśl. Pomysł ten mógł odmienić wszystko, choć do tej pory wydawało się to niemal nierealne.


«poprzednia str
Wybierz stronę: 1
następna str. »
Reklama linia_1_reklama linia_2_reklama linia_3_reklama
Menu autora

Avantar - petroblues

Autor:petroblues
O sobie samym:
Ostatnio widziany:2012-03-12

 
Obecna ocena:
6.0
Ostatni komentarz:
oleczka31 :
Jestem pacyfistką,więc nie popieram wyjazdów na misje...Ciekawe jaka myśl zrodziła się w głowie Marka...

Ocenił/a na: 6
POLECAMY
Granice na Facebooku
Linki reklamowe:
prawnik kraków   apteka internetowa   restauracja Kraków   podręczniki szkolne   biuro nieruchomości Kraków   Tanie ciuchy   Pozycjonowanie stron Kraków | osób online: