Pamiętniki Jonasza Alzara (1)



Zeszyt pierwszy maj W tamtych latach przyszłość rysowała mi się nader spokojnie . Skupiony nad pracą w bibliotece naszego zakonu, spieszyłem tam każdego dnia z wyrytym na twarzy uśmiechem . Stosy nowych ksiąg czekały na mnie w nie dużym pomieszczeniu , gdzie razem z bratem Danielem , pracowaliśmy nad ich treścią i sprawdzaliśmy autentyczność wielu dzieł , które przedstawiały się w naszych oczach dość niepewnie . O naszym zakonie nie mówiło się w szerszych kręgach . Omijano ten temat jak zarazę . W rzeczywistości byliśmy osobami od tak zwanej brudnej roboty . A o takich rzeczach zdecydowanie się milczy . Była nas nieduża grupka , a przewodził nam brat Baltazar . Mieliśmy swoją siedzibę w starym klasztorze , umiejscowionym z dala od najbliższego miasta , którego dymy ,buchające z kominów domów ,widzieliśmy zawsze , podczas pobytu w ogrodach klasztoru . Po za murami rozciągał się dość rozległy teren , porośnięty wysokimi trawami i skarłowaciałymi drzewkami . Zaraz za nim , po przeciwnej stronie miasta , ciągnął się las . Wspomnienia tych surowych , dla niektórych osób , obrazów napawają mnie teraz szczęściem . Kiedyś nie doceniałem piękna tamtych stron . Stron po których pozostały tylko strzępy wspomnień i zgliszcza . Aż serce płacze rzewnymi łzami , kiedy widzi to , co pozostało po moim świecie . Tułając się po ziemskim padole , dostrzegam promyk radości w spisywaniu tego co pozostało po dawnych uśmiechach i bólach . Zostałem sam . Niesiony na końskim grzbiecie , przemierzam kolejne kilometry za wyznaczonym mi zadaniem . Czasem pytam sam siebie , kiedy to się skończy . Ale w głębi ducha wiem że nie mam co na to liczyć . Wybrał mnie . Mnie ! Spośród wszystkich braci . Jakbym miał w sobie coś cennego . Posiadał jakąś nadzwyczajną moc . Talent którego nie miał jeszcze nikt z nas . Może w tym całym chaosie przeoczyłem inny wybór . Może mógłbym odmówić ? Raczej nie . Ubrany w biały habit z czarną kukullą za bardzo rzucałbym się w oczy , więc chowam swój mnisi strój pod obszerną szatą z kapturem , przypominającą niemal indiańskie poncho . Czarny strój nie przykuwa niczyjej uwagi , to też mogę spokojnie zatrzymywać się w gospodach na chwile odpoczynku i posiłek . Snuję się z kąta w kąt niczym cień . Nie zapadam w pamięć . Nie mogę się zdradzić . W odróżnieniu od mojego pana , ja wciąż żyję !


«poprzednia str
Wybierz stronę: 1
następna str. »
Reklama linia_1_reklama linia_2_reklama linia_3_reklama
Menu autora

Avantar - EmnildaAmelberga

Autor:EmnildaAmelberga
O sobie samym: W dolinie milczenia , za górą przyzwolenia , w kajdanach zwątpienia , tonąc w uczynkach otoczenia ...
Ostatnio widziany:2012-05-23

POLECAMY
Granice na Facebooku
Linki reklamowe:
prawnik kraków   apteka internetowa   restauracja Kraków   podręczniki szkolne   biuro nieruchomości Kraków   Tanie ciuchy   Pozycjonowanie stron Kraków | osób online: