Pomiędzy niebem, a piekłem
opowiadania >




-Hej, stało się coś?- zapytał barman. Pewnie gdybym nie była tak pijana zwróciłabym uwagę na to jak wygląda. Uwierzcie, było na co zwracać uwagę.


Podniosłam oczy, zlustrowałam go pijackim wzrokiem od góry do dołu. Przypomniało mi się co kiedyś powiedział Arek: „ Barmani i taksówkarze są jak psycholodzy, tylko nie biorą tyle za godzinę”.


Och… i byłam pijana. Po ośmiu Virgin Kiss, pięciu Cosmopolitanach i paru yoo-hoo- tak, upiłam się. Wątpiłam, żebym w jakikolwiek sposób mogła panować nad tym co mówię.


Oczywiście wypaliłam (gwoli wyjaśnienia, zazwyczaj nie jestem taka wylewna. Cóż, alkohol):


-Rzuciłam pracę, chłopak… syn mojego byłego szefa… zdradził mnie z moją najbliższą przyjaciółką. Hmmmmm, co jeszcze? Ach, mam osiemnaście lat i nie mam mieszkania. Moja matka jest pijaczką, a ojciec nie żyje.


Przez chwilę tylko się na mnie patrzył. Potem zmarszczył czoło:


-Dolać?- gdzieś z daleka zawołała go miękkim głosem jakaś dziewczyna. Był tak skupiony na mnie, że nawet nie odwrócił głowy. Nie wiedziałam nawet czy to usłyszał.


Pokręciłam głową, miałam nadzieję że może to mi w niej trochę rozjaśni, ale spowodowało tylko większe zawroty.


-Ej, mogę z tobą zamieszkać? Rok… może dwa. Wiesz, dopóki się nie urządzę.


Zszokowałam go albo rozbawiłam. Nie byłam pewna. Kąciki jego ust drgnęły ku górze, więc chyba to drugie. Po chwili bezczelnego gapienia się na mnie odwrócił się i krzyknął:


-Rob, wychodzę!


Prześlizgnął się przez ladę płynnym ruchem poczym złapał mnie za łokieć. Tak, wiem. Gwałciciele, zboczeńcy, pedofile, fetyszyści. Powinnam zaprotestować. Chyba.


Kurcze, taka byłam pijana, że zorientowałam się gdzie mnie prowadzi dopiero na miejscu. Czyli u niego w mieszkaniu.


Boże, a co jeśli…?


Nie dokończyłam myśli bo czknęłam. Nawet nie protestowałam kiedy zaprowadził mnie do sypialni. Chyba coś mamrotałam, ale szczerze mówiąc nie byłam pewna. Głowa mi niemiłosiernie ciążyła. Kto przywiązał do niej kamienie?!


Zasnęłam już kiedy kładł mnie na łóżku, ale zanim zupełnie odpłynęłam usłyszałam:


- A tak w ogóle, Mateusz jestem.








ROZDZIAŁ 1


Kto u diabla używa młota pneumatycznego w mojej głowie?!


Jęknęłam na głos. Otworzyłam oczy, ale zaraz je zamknęłam. Światło- cichy zabójca.


Kurczę, gdzie ja się wczoraj szlajałam, że mam takiego kaca?


ŁUP. ŁUP. ŁUP.


Spróbowałam usiąść. Kręciło mi się w głowie, ale w końcu się udało. Opuściłam nogi na podłogę. Dopiero teraz zauważyłam, że nie jestem w swoim mieszkaniu. A tak, przypomniały mi się wczorajsze wydarzenia. No cóż, nie wszystkie.


-Wiesz, że jeszcze żadna dziewczyna nie spała w tym łóżku?- zapytał ktoś głębokim głosem. Skierowałam głowę w jego stronę.


Wysooooki. Facet miał z metr osiemdziesiąt wzrostu. Bladą cerę, czarne włosy. Tyle na razie potrafiłam dostrzec.-Masz wypij.


Podał mi kubek z jakąś ohydną mazią. Ble. Miała okropny smak i jeszcze gorszy zapach, ale wypiłam tak jak kazał.


-Kim ty…?


-Mateusz. Znajomi mówią na mnie Matt. A ty jesteś?


-Jestem Iza. Znajomi mówią na mnie… Iza.


Wzięłam głęboki wdech. Czułam jakby coś rozsadzało mi głowę.


ŁUP. ŁUP. ŁUP.


Ale ból tak jakby się zmniejszał. Jeszcze ze dwie godziny i ustanie zupełnie. Bogu dzięki. A raczej Mateuszowi.


-Hmmm, możesz mi powiedzieć jak ja właściwie znalazłam się w twoim mieszkaniu?


- Jasne że mogę.- zamilkł. Po paru minutach nadal milczał.


- Więc?


- Zacznijmy od tego, że to nie osobne mieszkanie tylko klitka nad barem- chciałam powiedzieć, że jak na klitkę to strasznie wszechstronny ten lokal, ale milczałam. Niech mówi dalej.- Nad tym barem w którym wczoraj upiłaś się prawie do nieprzytomności.


Lekceważąco machnęłam ręką- Pomiń.


- Opowiedziałaś ckliwą historię, zaproponowałaś wspólne mieszkanie, a ja, z racji tego że uwielbiam niebieskookie blondynki…


- Nie jestem blondynką i nie mam niebieskich oczu- przerwałam mu.


- Szczegóły.


- Dobra, mów dalej.- postanowiłam nie kontynuować tego wątku. Bez sensu.


- To już wszystko.


- Wszystko? Tak po prostu wziąłeś mnie za rękę i zaprowadziłeś do siebie.


- Tak, co innego miałem zrobić?- zapytał, wzruszając ramionami- Mówiłaś, że nie masz gdzie mieszkać…


- A moja torebka?


- Jest w salonie- odparł, a ja poczułam ulgę. Miałam tam wszystkie dokumenty, kasę, telefon.


Rozejrzałam się po pokoju. Widać było, że urządzał go ktoś, kto miał kasę. Dominował tu kolor bordowy. Właściwie wszystkie ściany pomalowane były na ten kolor tylko, że w innych odcieniach. Wnęka okienna była w jaśniejszym kolorze. Wnęki przy drzwiach także.


Nie było tu wielu mebli. Duże mahoniowe łóżko, dwie lub trzy komody i szafka nocna również z mahoniu. Żadnych bibelotów, gipsowych figurek czy zdjęć. Pokój był bardzo surowy. Taki nowoczesny. Zauważyłam drzwi z prawej strony łóżka. Pewnie do garderoby albo łazienki.


-Podoba ci się?- spytał, z rozbawieniem przyglądał się moim oględzinom.


-Może być, brakuje mu tylko trochę duszy. Mogę zobaczyć resztę mieszkania?


- Jasne. Nie mam nic do ukrycia.


Byłam w ubraniu. Było zmięte i pogniecione, ale to nadal ubranie. To znaczy, że mój wybawiciel nie był zboczeńcem. Przynajmniej taką miałam nadzieję.


Reszta mieszkania była, tak jak się spodziewałam duża i przestronna. Kuchnia i salon były właściwie jednym pomieszczeniem oddzielonym tylko wysoką ladą, taką jakie widuje się w barze. Stały przy niej trzy wysokie, barowe krzesełka. Miały czarne obicia. Kuchnia urządzona była raczej w stonowanych barwach. Ściany były perłowe lub w kolorze kości słoniowej. Blaty były w kolorze grafitowym. Wystrój był bardzo modernistyczny. Na blacie stało tylko kilka drogich sprzętów. Salon był duży. Ściany były w takim samym kolorze jak w kuchni. Skórzane kanapy miały czarne kolory, a na niskiej, hebanowej szafce stał duży telewizor. Co za niespodzianka, miał kino domowe. Dwie kolumny stały po obu stronach telewizora, trzecią zauważyłam obok lampki, a czwartą w rogu pokoju. Na ścianach nie było obrazów, no, z wyjątkiem jednego. Z tyłu kanapy, bezpośrednio nad oparciem wisiał piękny obraz Time Square w nocy. Żadnych zbędnych wazoników, kwiatków, obrazków, figurek. Podobało mi się to. Po lewej zauważyła drzwi. Kolejne były obok

- [1] [2] [3] -
Opinie
Ocena: 1 2 3 4 5 6
Musisz być zalogować by komentować.
Maryjusz70 Linia koment
Dodany:2015-12-09 09:23:13, Ocena: 4.0
Ach ci wysocy niebieskoocy bruneci ratujący kobiety z opresji. Zawsze idealni w każdym calu. Są tacy na świecie ?
POLUB NAS!
WYDAWCY POLECAJĄ
Zwyczajna łaska
Książka Racheli
Sekret Wesaliusza
 
STRONA GŁÓWNA

MOJE GRANICE
Dodaj/Opublikuj
Wirtualna biblioteczka
Ustawienia
Więcej opcji
KSIĄŻKI
recenzje
premiery, nowości
zapowiedzi wydawnicze
audiobooki
patronaty
rankingi
autorzy
rekomendacje
wyzwania czytelnicze
WIERSZE

OPOWIADANIA

KONKURSY

SPOŁECZNOŚĆ
forum
blogi
zdjęcia
filmy
kalendarz
książki za aktywność
PUBLICYSTYKA
wywiady
eseje
sylwetki twórców
recenzje filmów