poprawiony rozdział 22 i rozdziały 23-24

Autor: ffiona902
Czy podobał Ci się to opowiadanie? 0

-       To brzmi, jak jakiś beznadziejny film science-fiction. Jak mam walczyć ze złem, skoro z każdym dniem tracę wszystko, co dla mnie najcenniejsze? Najpierw umarli dziadkowie, potem ty i rodzice. Przed chwilą o mały włos nie zginął mój chłopak. I tak mam się przygotowywać do jakiejś walki? – skomentowała załamana Annie.

-       Dasz sobie radę. Twoi rodzice i ja nie umarliśmy. Zawsze jesteśmy tam, gdzie ty.

-       Wiem, ale tęsknię za wami.

-       My za tobą też. Już niedługo wszystko się ułoży. Musisz tylko wiedzieć, że nie będziesz już żyła, jak normalny człowiek.

-       Nie rozumiem.

-       Musisz uważać na wszystko, co robisz. Teraz cię uratowałem, ale jeśli znów umrzesz, nie będziesz miała szans. Mam nadzieję, że będziesz o siebie dbała.

-       Obiecuję, żadnego alkoholu, żadnych papierosów i narkotyków, tylko zdrowe jedzenie. – zażartowała Annie.

-       To nie jest śmieszne. Obiecaj, że już nigdy nie zrobisz tego, co dzisiaj. Nawet jeśli będzie chodziło o życie twojego brata, nie będziesz mogła nic zrobić. Zero poświęceń, rozumiesz?

-       Obiecuję.

-       Dobrze. Miło było cię zobaczyć.

-       Czekaj, już odchodzisz?

-       Spokojnie, będę niedaleko, a ty musisz szybko wrócić do świata żywych, inaczej on oszaleje. – powiedział Endy i w tym samym momencie Annie zobaczyła niesamowicie wzruszający widok.

Ian pochylał się nad jej ciałem i ze głośno szlochając próbował przywrócić ją do życia.  Endy miał rację. Annie musiała żyć. Nie mogła tak po prostu odejść i zostawić chłopaka, który kochał ją nad życie.

-       Nie jesteś zły? – zapytała.

-       Zły?

-       Że z nim jestem?

-       Wręcz przeciwnie. Cieszę się, że nie jesteś sama.

-       Myślałam, że już nigdy z nikim nie będę. Gdy rodzice powiedzieli mi, że nie żyjesz, miałam wrażenie, że sama umrę.

-       Wiedziałem, kogo postawić na twojej drodze. – odparł Endy.

-       Jak to? – spytała zdziwiona Annie.

-       Pamiętaj Annie, nic nie dzieje się bez powodu. – powiedział chłopak znikając we mgle.

Annie została sama próbując zrozumieć słowa przyjaciela. Nagle poczuła, że spada. Przestraszyła się, jednak po chwili znalazła się już w ramionach Iana. Widząc go uśmiechnęła się.

-       Kocham cię. – powiedziała.

Ian podniósł głowę i ze łzami w oczach pocałował ją prosto w usta.

-       Nigdy więcej mi tego nie rób. – powiedział stanowczo – zabraniam ci, rozumiesz?

-       Tak jest. – odparła Annie przytulając go.

Nagle poczuła wielkie podniecenie i zaczęła rozpinać jego koszulę. Chłopak od razu zrozumiał, o co chodzi i z uśmiechem zdjął jej bluzkę. Czując jego pocałunki na swoim ciele Annie od razu zapomniała o tym, co wydarzyło się przed chwilą. Położyła się na nim i zaczęła pieścić jego tors. Zadowolony wszedł w nią delikatnie. Kochali się długo, aż w końcu nastał świt.

 

 

 

 

 

Najpopularniejsze opowiadania
Inne opowiadania tego autora

Musisz być zalogowany, aby komentować. Zaloguj się lub załóż konto, jeżeli jeszcze go nie posiadasz.

Forum - opowiadania
Reklamy
O autorze
ffiona902
Użytkownik - ffiona902

O sobie samym:
Ostatnio widziany: 2014-12-01 20:14:47