poprawiony rozdział 22 i rozdziały 23-24

Autor: ffiona902
Czy podobał Ci się to opowiadanie? 0

-       Teraz to już naprawdę nic nie kumam. Niby w jaki sposób narażałam dla ciebie życie? Oddałam ci tylko ten głupi wisiorek. Nie chciałam, żebyś umarł. Nie zrobiłam tego po to, żebyś mi dziękował, ale nie mam też ochoty wysłuchiwać twoich bezsensownych pretensji. – odpowiedziała wściekle Annie.

-       Kochanie, nawet nie wiesz, co mówisz. Złota Koniczyna to nie jakiś tam wisiorek, tylko najcenniejsza rzecz w twoim życiu.

-       Dla mnie najcenniejsze jest twoje życie. A co byś zrobił na moim miejscu? Pozwoliłbyś mi umrzeć? – zapytała Annie.

-       To co innego.

-       Nieprawda. Dlaczego wszystko musi być tak, jak powiesz ty? Czy ja nie mam już nic do powiedzenia? Jesteśmy parą. Nieważne, że oboje mamy trochę zbzikowane życie. Przyznaj, że gdyby chodziło o mnie, nie zawahałbyś się nawet przez chwilę, by uratować mi życie.

Ian nic nie powiedział. Annie wiedziała, że wygrała.  Jednak mimo to nie czuła się dobrze. Jakby miało wydarzyć się coś złego. Co jeszcze? Nagle poczuła bolesne ukłucie w sercu i upadła. Nic nie widziała i ledwo słyszała słowa swojego chłopaka.

-       Annie, co się dzieje? Co ci jest? – zapytał przerażony.

 

 

 

 

ROZDZIAŁ XXIII

 Niestety nie mogła nic odpowiedzieć. Ostatkiem sił udało jej się ścisnąć dłoń Iana i zamknęła oczy. Myślała, że to już koniec i za chwile umrze, ale kiedy wzięła ostatni wdech jej oczy oślepił blask. Znajdowała się w ciemnym lesie, a na końcu drogi stała postać w białej poświacie. Dopiero gdy podeszła bliżej spostrzegła, że to Endy. Uśmiechnęła się nieświadomie. Przyjaciel patrzył na nią, a ona nie mogła uwierzyć, że jego oczy są jeszcze piękniejsze, niż wtedy, gdy żył.

-       Czy ja umarłam? – zapytała.

Endy uśmiechnął się szeroko.

-       Jeszcze nie. To jeszcze nie twój czas. Chciałem tylko ci coś podarować.

-       Co takiego? – zdziwiła się Annie.

Chłopak wyciągnął ku niej dłoń i podarował naszyjnik. Dopiero po krótkiej chwili Annie zorientowała się, że to ta sama Złota Koniczyna, którą podarował ją, gdy byli dziećmi. Annie oniemiała. Widząc to Endy powiedział:

-       To, co zrobiłaś dla swojego chłopaka wymagało niezwykłej odwagi.

-       On twierdzi, że to był szczyt głupoty. – skomentowała Annie.

-       Z jednej strony ma rację – zażartował Endy – on cię kocha tak samo, jak ty jego. Nigdy nie pozwoli, żeby coś ci się stało. Cieszę się, że znalazł się ktoś, kto będzie cię chronił. Dlatego postanowiłem ułatwić mu trochę to zadanie.

-       Ułatwić? W jaki sposób?

-       Wbrew temu, co sądzisz Złota Koniczyna to nie jest jakiś tam wisiorek. To coś za każdym razem może uratować ci życie.

-       Skoro podarowałeś mi ten naszyjnik już wcześniej, to znaczy, że już wtedy wiedziałeś, że nie jestem zwykłym człowiekiem.

-       To prawda. Tak naprawdę wiem praktycznie od urodzenia. Jako małe dziecko niekoniecznie to wszystko rozumiałem, ale ojciec już wtedy powtarzał mi, że musi przygotować mnie do ważnej misji, czyli do chronienia ciebie.

-       Nic z tego nie rozumiem. Twój ojciec też wiedział?

-       Tak, twoi rodzice również. Dlatego nalegali, by wysłać cię do tej szkoły. Tylko tutaj możesz nabrać sił i przygotować się do walki ze złem.

Najpopularniejsze opowiadania
Inne opowiadania tego autora

Musisz być zalogowany, aby komentować. Zaloguj się lub załóż konto, jeżeli jeszcze go nie posiadasz.

Forum - opowiadania
Reklamy
O autorze
ffiona902
Użytkownik - ffiona902

O sobie samym:
Ostatnio widziany: 2014-12-01 20:14:47