Psychodeloman
opowiadania >



jak nawóz na wzrost roślin, na kukurydzę. Gdyby jeszcze umiała zagrać na gitarze coś Zeppelinów czy Iron Maiden, to jego kukurydziana kolba szybko stałaby się twarda.


- Ale wiesz, możemy przeprowadzić mały handel wymienny. Trochę morfiny za kwasy, czy grzyby. Mała randka z majką mi nie zaszkodzi, tak samo jak tobie nie zaszkodzi trochę... oświecenia hehe.


- A gdzie twoi ludzie ze szkoły itp? Nauczyciele nie będą cie szukać? - zapytałem po zakończonej transakcji.


- Poszli w góry. Ja się wykręciłam, że mam okres i nie dam rady. I właśnie miałam zamiar sobie przygrzać.


- A co byś powiedziała na małą wyprawę ze mną?



Born to be wild



Nie szliśmy żadnym szlakiem, tylko na dziko, szukając jakiegoś fajnego pagórka, gdzie można by posiedzieć, porozmawiać i po delektować się widokiem.


- Wiesz gdzie heroiniarze jeżdżą na wakacje? - Dziewucha starała się umilić czas ćpuńskimi kawałami i anegdotkami. - Na Hel - po czym zaśmiała się sama do siebie.


- Od helu to ty się trzymaj z daleka - mruknąłem. Boli mnie to, ilu artystów i nie tylko wykończył, ten toksyczny romans z Heleną.


- Wiem, że jakbym tylko spróbowała to bym popłynęła. Jednak chciałabym. Powolna i rozkoszna autodestrukcja. Ale i tak pewnie nie spróbuję, bo nie mam skąd.


- Bardzo dobrze, mam nadzieje że tak zostanie. No, już. Nie spinaj dupy. Myślę, że to miejsce będzie dobre.


Usiadłszy pod drzewem zjadł grzyba, a dziewucha zarzuciła se tramca. Siedzieli takoż w milczeniu, piętnaście minut, trzydzieści, godzinę... Psychodeloman rozkoszował się jesienno-bieszczadzkimi widokami i miłym wietrzykiem. Dziewucha zaś grzebała coś w telefonie. Dotykowe gówno - pomyślał grafoman. - Z dotykowych to ja lubię tylko cycki.


- Ty to jednak ciota jesteś - zakłóciła szum liści i śpiew ptaków. Psychodeloman powoli odwrócił głowę w jej stronę, nie zmieniając wyrazu twarzy. Możliwe, że zastanawiał się czy usłyszał to co usłyszał, czy to tylko mu się zdawało.


- Co ty sobie myślisz? Że jak wyłączysz telewizor, to to wszystko co się dzieje, dziać się nie będzie? Właśnie przez takich ludzi jak ty, Hitlery dochodziły do władzy. Dzięki obojętności większości. Hans myślał, że jak przestanie czytać gazety to naziści nie zdobędą władzy i nie wyślą go na front wschodni czy do Dachau. A chuja. Ja nic nie mogę, jestem tylko opiatową gówniarą. Ale ty jesteś dziennikarzem. Kurwa, pierdolonym dziennikarzem. To twoja praca żeby pokazywać rzeczy takie, jakimi są i robić to dobrze.


- Mówisz o misji. Niestety większość dziennikarzyn w naszym kraju, nie wie co to misja. A ci, którzy to czują, są opluwani przez sprzedajne dziennikarzyny. W oficjalnych mediach, nie ma miejsca dla...


- Ręce do góry. Dawać złoto. Yyy... pieniądze znaczy się.


Widok ten był tak bardzo... że aż się włos na głowie jerzy urban. Ni to Rumcajs, ni to osiedlowy Siwy. Bujna broda dość śmiesznie się zgrywała z trój paskowym dresem. Lufa strzelby powstrzymywała jednak obecnych od śmiechu.


- Ktoś ty kurwa jest? - spytałem.


- Zbój, tradycyjny. No, dawajta co mata. Ażebym strzelać nie musiał.


- Myślałem że nie ma już tradycyjnych zbójów.


- No, jeszcze jakiś czas temu to zbójowałem na osiedlach. Potem były te... no... dotacje z Unii na rozwój no... lokalnej kultury. No i jestem.


- Ejj... Dziewucho. Czy ty też go widzisz? - spojrzałem w jej stronę, z obawą, że pokiwa głową. Przytaknęła.


- Nosz kurwaaaa. Mówiłem, że z tej Unii nic dobrego nie wyniknie.


Padł strzał, niosący huk po górach, lasach i dolinach. Psychodeloman złapał się za serce, Dziewucha za głowę, lecz to zbój padł rażony na ziemię. Sytuacja robiła się coraz dziwniejsza, gdyż zza drzewa wyszedł nikt inny jak lokalny bimbrownik.


- Pfff. Wiatrówka - kopną zbójecką broń. - Jak czasy są takie, to i zbóje tandetni. Długo będziesz się tak gapił czy pomożesz mi go zanieść? - spojrzał na mnie.


- A może zostawimy go niedźwiedziom? - zapytałem.


- Ne. Potrebuję jeho.


Dziewczyna dalej siedziała oniemiała, kiedy podnosiliśmy ciało. Ruszyła się dopiero, kiedy powiedziałem, że to ją zostawimy dla niedźwiedzi. Nie było wygodnie schodzić w dół z ciałem. Dobrze też, że nie spotkaliśmy żadnych turystów. Wkrótce znaleźliśmy się na dole, przed samochodem bimbrownika.


- Miło, że mogliśmy ci pomóc i że ty nam też pomogłeś, uratowałeś, naprawdę bardzo miło. Teraz już się żegnamy, bywaj - powiedziałem pospiesznie i tak samo szybko ruszyłem, biorąc Dziewuchę za rękę. Następnie stanąłem jak wryty, gdy usłyszałem charakterystyczne KLIK wydawane przez przeładowywaną broń.


- Wy idziecie ze mną.


W samochodzie wyciągnąłem ołówek, narysowałem kreskę, a potem wciągnąłem ją nosem. Zapowiadało się ciekawie. Coraz bardziej i bardziej. Znowu znalazłem się w domu, w którym pewnego razu miałem okazję się obudzić. Tym razem zwiedziłem piwnicę, która była bardzo duża, niczym lochy średniowiecznego zamku. W końcu trzeba było gdzieś pomieścić całą bimbroaparaturę. Bimbrownik dał mi posmakować zacnego trunku. Było to jak ostatni papieros skazańca. Potem wytłumaczył nam wszystko. Z filmów i bajek jest nam dobrze znajome, jak to każdy genialny naukowiec, lubi tłumaczyć wszystkim działanie swojego cudownego wynalazku. Ten genialny bimbrownik, używając ludzkiego surowca stworzył bimber, który wydłużał mu życie od setek lat. Na lewo i prawo oczywiście sprzedawał normalny, aczkolwiek również wyśmienity. Ten zostawiał dla siebie. Potem zamknął nas w innej części piwnicy.


- To co, seks? - spytałem.


Dziewczyna jedynie burknęła i schowała twarz w dłoniach. Wzruszyłem tylko ramionami i zacząłem chodzić po piwnicy w tę i we w tę, myśląc jak się stąd wydostać. Nie mieliśmy zbyt wiele opcji. Właściwie to tylko jedną. Wyciągnąłem suszone muchomory. Wziąłem do buzi kilka kawałków, a potem podałem dziewczynie.


- Mamy się otruć, żeby on nas nie zabił? – jej głos był zrozpaczony, a oczy nie dowierzały.


- Alicji w Krainie Czarów nie czytałaś? Zmniejszymy się do malutkich rozmiarów i przejdziemy przez szczelinę pod drzwiami.


- Aha. Brzmi logicznie – rzekła przekonana i pochłonęła szybko swoją porcję.


Nie wiem czy to

Opinie
Ocena: 1 2 3 4 5 6
Musisz być zalogować by komentować.
POLUB NAS!
WYDAWCY POLECAJĄ
Zwyczajna łaska
Książka Racheli
Sekret Wesaliusza
 
STRONA GŁÓWNA

MOJE GRANICE
Dodaj/Opublikuj
Wirtualna biblioteczka
Ustawienia
Więcej opcji
KSIĄŻKI
recenzje
premiery, nowości
zapowiedzi wydawnicze
audiobooki
patronaty
rankingi
autorzy
rekomendacje
wyzwania czytelnicze
WIERSZE

OPOWIADANIA

KONKURSY

SPOŁECZNOŚĆ
forum
blogi
zdjęcia
filmy
kalendarz
książki za aktywność
PUBLICYSTYKA
wywiady
eseje
sylwetki twórców
recenzje filmów