Rytuał
opowiadania >



ściany. Niepewnym krokiem ruszył przed siebie. Bał się, ale wiedział, że czekanie niczego nie zmieni. Musiał znaleźć wyjście z tego dziwnego miejsca. By być pewnym, że nie śni, zamknął oczy i uszczypnął się kilka razy w rękę. Widział to na filmach, zwykle pomagało. Jemu jednak nie pomogło. Dalej stał na zimnej, betonowej posadzce tajemniczego budynku. Zaciekawiony, ale i nieco wystraszony, posuwał się powoli na przód. Tam, skąd dochodziły coraz głośniejsze jęki. Kolejne drzwi. Stalowe, wyglądające na bardzo ciężkie. Naparł na nie całym ciałem. Ku jego zdumieniu, ustąpiły bez problemu. Za nimi ujrzał kolejne pomieszczenie. Stół, na którym stało kilka kubków z gorącym napojem oraz talia kart. W rogu, w niewielkim piecyku, tliły się jeszcze szczapy drewna. Na przybitym do ściany wieszaku wisiały mundury. Nie potrafił rozpoznać do kogo należały. Przeszedł przez pokój i przystawił ucho do kolejnych drzwi, zza których dobiegały te dziwne dźwięki. Jakaś siła kazała mu je otworzyć, co natychmiast uczynił.
To, co za nimi ujrzał, zmroziło mu krew w żyłach. Rozpoznał przedsionek bunkra, w którym niedawno przyzywał z kolegami ducha. Na pokrytej kurzem podłodze leżała naga pani Kowalska. Była obwiązana sznurami jak baleron. Nad nią stał żołnierz ubrany w niemiecki mundur i wbijał jej między nogi przyczepiony do karabinu bagnet. Pani Kowalska wiła się z bólu niczym piskorz, otwartymi szeroko oczyma błagalnie wpatrywała się w swojego oprawcę. Ten jednak nie przestawał. Powoli, miarowo unosił broń, po czym opuszczał ją z ogromną siłą. Za każdym razem kiedy ostrze wchodziło w ciało, kilkakrotnie kręcił karabinem, jakby mieszał w wiadrze zaprawę murarską. Na posadzkę bryzgały strugi krwi. Jacek chciał wrzasnąć, ale głos uwiązł mu w gardle. Chciał coś zrobić, jednak ciało odmówiło posłuszeństwa. Nie mógł nawet zamrugać. Stał jak słup soli, obserwując upiornego żołnierza znęcającego się nad matematyczką. W pewnym momencie Niemiec zaprzestał maltretowania kobiety i spojrzał na Jacka. Widok twarzy pozbawionej skóry, spojrzenie pustych oczodołów sprawiło, że chłopiec popuścił w spodnie.

Obudził się zlany potem. Wstrząsały nim dreszcze. Wspomnienie snu było tak żywe, że jeszcze przez dobrych kilka godzin bał się wyściubić spod kołdry choćby czubek nosa. Zasnąć też już nie potrafił. Za każdym razem gdy zamykał oczy, widział te ziejące czernią oczodoły oraz bagnet oblepiony krwią i włosami łonowymi, poruszający się z góry na dół, niczym igła w maszynie do szycia, tyle, że w zwolnionym tempie. Leżał więc i wpatrywał się w pustkę, myśląc o wydarzeniach poprzedniego dnia.
Kiedy ktoś zapukał do drzwi, podskoczył jak oparzony. W gardle stanęła mu gula, uniemożliwiająca wypowiedzenie choćby jednego słowa. Oczyma wyobraźni widział niemieckiego żołnierza bez twarzy, wchodzącego bezgłośnie do pokoju, unoszącego zakrwawioną broń do ciosu.
- Jacek, do cholery, ile będziesz się wylegiwał? Śmieci ktoś musi wyrzucić! – krzyk matki sprowadził go na ziemię.
Poczuł ulgę. Stwierdził, że to co zrobili z Mańkiem i Sebą, zbyt mocno wryło mu się w pamięć i dlatego miał koszmary. Chciał wstać, jednak gdy tylko postawił nogi na podłodze, te ugięły się pod nim. Zaskoczony, runął na łóżko. Nadal trząsł się jak w febrze.
- Chyba jestem chory, mamo… - odparł.
Nie poznał własnego głosu. Był chrapliwy i dziwnie przytłumiony, jak po przepiciu. Matka weszła do pokoju.
- Ty leniu śmierdzący, ja ci… - nie dokończyła.
Widok bladego jak ściana, drżącego z zimna syna sprawił, że złość uszła z niej błyskawicznie. Przyłożyła Jackowi dłoń do policzka.
- Jezus Maria, ty jesteś rozpalony! Ubieraj się, jedziemy do lekarza!


4.

Grypa. Jacek skrzywił się. Co najmniej przez tydzień będzie musiał leżeć w łóżku i łykać antybiotyki, zamiast imprezować z kolegami. Choroba była mu wybitnie nie na rękę. Zastanawiał się tylko, jakim cudem zaraził się o tej porze roku. Wirus grypy uaktywniał się z początkiem jesieni, a była dopiero końcówka czerwca. Czyżby zawiało go w bunkrze? Stwierdził, że nie będzie wnikać. Stało się, trudno. Naciągnął kołdrę pod sam nos i zamknął oczy. O krwawym śnie już całkiem zapomniał. Zmęczony i osłabiony gorączką pozwolił, by Morfeusz powiódł go do swej krainy.

Tym razem nie pamiętał koszmaru, który sprawił, że obudził się z krzykiem. Serce waliło mu jak młot, a po plecach spływały strużki potu. Wystraszona matka wpadła do pokoju sprawdzić co się stało.
- Coś ci się śniło, już dobrze – powiedziała, przykładając Jackowi dłoń do czoła.
Było gorące. Podała synowi tabletkę Apapu, po czym pobiegła do kuchni przygotować kilka zimnych kompresów z gazy, na wypadek, gdyby pigułka okazała się za słaba.
Jacek patrzył w sufit nieobecnym wzrokiem. Oddychał szybko i chrapliwie, jak po wyczerpującym biegu. Jakiś wewnętrzny głos mówił mu, że stało się coś złego i że to on jest temu winien. A może to tylko omamy? Przecież przy gorączce człowiek widzi i słyszy najróżniejsze rzeczy.

Dwa dni później odwiedzili go Seba z Mańkiem. Po ich minach od razu wywnioskował, że będą kłopoty. Marian ściskał w dłoni najnowszy numer lokalnej gazetki.
- Mamy przejebane – powiedział grobowym głosem, podając ją Jackowi.
Na pierwszej stronie widniał napisany dużymi, czerwonymi literami nagłówek: „Sataniści zbezcześcili zwłoki”.
- O kurwa! – mruknął Jacek, szybko czytając artykuł. – Ale chyba nie jest tak źle. Nic nie piszą na temat fotki Kowalskiej, więc pewnie jej nie znaleźli. Może wiatr ją gdzieś zwiał, albo coś…
- To nie wszystko – dodał Seba. – Kowalska nie żyje.
Jackowi momentalnie zrobiło się słabo.
- Jaja sobie robicie? – zapytał, obrzucając kolegów podejrzliwym spojrzeniem. – Jeśli to jakiś kurwa żart, to naprawdę nie jest śmieszny w tym momencie.
Marian skrzywił się.
- Nie, żaden żart. Znaleźli ją wczoraj, w
- [1] [2] [3] [4] [5] -
Opinie
Ocena: 1 2 3 4 5 6
Musisz być zalogować by komentować.
oleczka31 Linia koment
Dodany:2012-03-14 12:10:16, Ocena: 6.0
Fasoletti,chcesz żebym dostała zawału? Jakie szczęście, że uczyłam dzieci pisać i czytać (no liczyć też...). Popraw proszę grzecznie: przed Jacek jest niepotrzebne "nie" i tego byłO za wiele(w szpitalu).Pozdrawiam.

Ocenił/a na: 6
fibi13 Linia koment
Dodany:2012-03-19 15:17:15, Ocena: 6.0
Bardzo mi się podobało. Typowa powieść grozy. Świetne.

Ocenił/a na: 6
Maryjusz70 Linia koment
Dodany:2015-11-11 14:26:21, Ocena: 6.0
Rewelacyjne jak prawie wszystkie poprzednie !
POLUB NAS!
WYDAWCY POLECAJĄ
Zwyczajna łaska
Książka Racheli
Sekret Wesaliusza
 
STRONA GŁÓWNA

MOJE GRANICE
Dodaj/Opublikuj
Wirtualna biblioteczka
Ustawienia
Więcej opcji
KSIĄŻKI
recenzje
premiery, nowości
zapowiedzi wydawnicze
audiobooki
patronaty
rankingi
autorzy
rekomendacje
wyzwania czytelnicze
WIERSZE

OPOWIADANIA

KONKURSY

SPOŁECZNOŚĆ
forum
blogi
zdjęcia
filmy
kalendarz
książki za aktywność
PUBLICYSTYKA
wywiady
eseje
sylwetki twórców
recenzje filmów