Sąsiedzi zawsze robią kłopoty
opowiadania >



Dzień był najzwyklejszy, choć tłum wychodzący z kościoła mógł świadczyć o zamkniętych sklepach, niedzielnych kierowcach, korkach na chodniku. Podchodząc bliżej do ludzi, którzy plątali się przy świątyni, zauważyłam, że mają oni na sobie odświętne stroje. Jedni postawili na typowe garnitury, czy eleganckie koszule, a inni na wykwintne fraki. Kobiety również popisywały się ubiorem, niektóre nawet bez wstydu ubrały się w renesansowe suknie, które dodawały im animuszu. Nagle, zza tych sukni, zauważyłam moją imienniczkę, która odziana była w balową kreację studniówkową. Niestety, suknia była opuszczona tak, że w oczy rzucał się rockowy biustonosz w czaszki. Pomyślałam, iż to był cel zamierzony, w końcu moja imienniczka, fanka ostrzejszej muzyki, czy wampirów, odnajdywała się w alternatywnym stylu, a więc co jej szkodziło ubrać się dość wyzywająco do miejsca wspólnej modlitwy. Byłam zachwycona jej buntem i postanowiłam, że muszę się mą koleżanką pochwalić przyjaciółce. Przyjaciółka akurat mieszkała obok kościoła, tak więc to nie było trudne zadanie. Zawołałam raz, drugi i wyszła do okna. Nie podzielała zbytnio mojego zachwytu, ale to też być może dlatego, iż nie przyuważyła subtelnych czaszek, które ozdabiały jej bieliznę. Szybko zawołała mnie do siebie, przecież miałyśmy tyle obowiązków. No tak, na śmierć zapomniałam, że w pokoju przyjaciółki czeka na wysłanie w podróż hen daleko czterech trupów. Pech chciał, że mam naprawdę słabą pamięć i nie byłam pewna, kim te trupy mogły być. Niestety były dość sporych gabarytów, a sylwetka kształtująca się pod foliowym workiem wskazywała na to, że na pewno są to mężczyźni. Któż nie chciałby zabić jakiegoś osobnika płci męskiej? Chyba tylko prawdziwy pacyfista. Ku mojemu zdziwieniu, nie było w trupach mniejszego trupa, z długimi włosami i charakterem pożal się boże. Cóż, może zostawiłyśmy go sobie na deser, może szkoda było włosów, czy wspominałam już o mojej słabej pamięci? Trupy czekały, aż wreszcie się nimi zajmiemy, a my nie wiedziałyśmy jak. Po krótkiej naradzie postanowiłyśmy je wynieść. Na szczęście tłum, który dalej krążył na terenie kościoła nie zwrócił na nas uwagi, a imienniczka gdzieś zniknęła. Szybko znalazłyśmy się koło opuszczonej hali w bujnych krzakach. Postanowiłyśmy spalić ciała, cóż innego nam pozostało. Jednak, co było niepotrzebne, zaczęłyśmy się kłócić. Ja chciałam spalić całe krzaki, żeby nie wzbudzać podejrzeń (ileż to osób podpala łąki), a przyjaciółka tylko ciała. To było dla mnie nie do pojęcia, taka bezmyślność. Niestety nie mam pojęcia, na co w końcu się zdobyłyśmy, pamiętam jednak, jak szybko uciekałam przed moim sąsiadem, który wybrał się na spacer z psem, akurat obok miejsca pochówku. Sąsiedzi zawsze robią kłopoty.


- [1] -
Opinie
Ocena: 1 2 3 4 5 6
Musisz być zalogować by komentować.
POLUB NAS!
WYDAWCY POLECAJĄ
Zwyczajna łaska
Książka Racheli
Sekret Wesaliusza
 
STRONA GŁÓWNA

MOJE GRANICE
Dodaj/Opublikuj
Wirtualna biblioteczka
Ustawienia
Więcej opcji
KSIĄŻKI
recenzje
premiery, nowości
zapowiedzi wydawnicze
audiobooki
patronaty
rankingi
autorzy
rekomendacje
wyzwania czytelnicze
WIERSZE

OPOWIADANIA

KONKURSY

SPOŁECZNOŚĆ
forum
blogi
zdjęcia
filmy
kalendarz
książki za aktywność
PUBLICYSTYKA
wywiady
eseje
sylwetki twórców
recenzje filmów