John i schron
opowiadania >



Piękny październikowy poranek. Typowy John wstaje ze swojego miękkiego łóżka, wyspany dzięki dniu wolnemu od pracy. Idzie do łazienki i zażywa porannej toalety. Później robi sobie w kuchni zwykłe śniadanie i włącza telewizor. Lecą jak zwykle o tej porze jakieś wiadomości. Gdzieś ktoś się potknął, wyszedł nowy film, a jakiś niedźwiedź w zoo zaprzyjaźnił się z tygrysem, co społeczeństwo uznało za niesamowicie ważne i słodkie. - Jeszcze tylko jakieś reklamy i będzie mój serial - pomyślał sobie zadowolony John i leniwie obserwował kolorowe obrazki. Wtem nieoczekiwana przerwa, wiadomości z ostatniej chwili. Mężczyzna jest oburzony, że nie może obejrzeć swojego ulubionego programu. Kto to widział, żeby o tej godzinie robić jakieś niespodziewane i ważne rzeczy? Przecież jest tyle czasu, w którym nowości na żywo mogłyby sobie spokojnie istnieć i nikomu nie wadzić. Sfrustrowany człowiek siedział jednak dalej, smętnie wyczekując końca wiadomości, licząc na to, że jeszcze uda mu się obejrzeć serial. Reporterzy wykrzykiwali jakieś ostrzeżenia. - Jakiś zamach? - zastanowił się John, zaczynając słuchać uważniej.


- Samoloty zmierzają nad Biały Dom. Nikt ich nie zatrzymał, a zestrzelenie grozi zapaleniem się ładunków wybuchowych w nich transportowanych. - nadawał spiker - Samolot jest nieoznakowany i nikt nie chce się do niego przyznać. Podejrzewa się działania grupy terrorystycznej, choć niewykluczone, że na zleceniu jakiegoś mocarstwa. Prezydent wysłał nasze siły zbrojne nad inne państwa, grożąc atakiem na wszystkie, jeśli sprawca nie wycofa ładunków znad naszego terytorium. Prosimy o zachowanie spokoju. Tereny najbardziej zagrożone są już w trakcie ewakuacji...


John nie zdążył usłyszeć więcej. Pędem pognał do sypialni, ubrał się i po chwili był w drodze do najbliższego sklepu. Jako fan literatury science-fiction wyobrażał sobie już wszelkie możliwe rozwiązania całej sytuacji i postanowił zabezpieczyć się na wypadek zagłady atomowej. Hobbystycznie zajmował się budowaniem i udoskonalaniem swojego prywatnego bunkra pod domem. Miał tam trochę zapasów, ale żeby przeżyć po opadzie nuklearnym potrzeba mu było więcej źródeł energii i pożywienia. Na szczęście dla Johna niewielu ludzi podzielało jego nastawienie, a na pewno nie w takim stopniu, by w niedzielny poranek wcześniej robić zakupy, ze strachu przed detonacją bomby atomowej. W sklepie pozbył się większości pieniędzy, które i tak nie miałyby dużej wartości w zniszczonym świecie. Zachwycony kierownik sklepu nie miał nawet obiekcji, by sprzedać wyjątkowemu klientowi jeden z metalowych wózków. Z kupującym się nie dyskutuje, jeśli wydaje tyle pieniędzy. John miał bowiem specjalne konto na czarną godzinę, gdzie gromadził oszczędności na wypadek jak ten.


Po szalonym biegu do domu ze sklepowym wózkiem John spuścił paliwo ze swojego zatankowanego do pełna samochodu. Wyjął też z bagażnika zapasowy bak i zabrał cenną benzynę do magazynu w schronie. Następnie zajął się przenoszeniem do bunkra całego dobytku, w ściśle określonej kolejności, opracowanej na właśnie taki wypadek. Na bieżąco obserwował wiadomości i wiedział, że pojawiło się więcej samolotów. Kilka zestrzelono nim zbliżyły się wystarczająco blisko by sprawić zagrożenie i przekonano się, że faktycznie na pokładzie miały głowice nuklearne. Nad spokojnym oceanem unosiły się radioaktywne grzyby, które psychofani serii gier Fallout zasłaniali wyciągniętym kciukiem, jednocześnie zamykając jedno oko.


Kiedy już zbiory książek znalazły swoje miejsce przy zapasie żarówek, a wszystkie zapasy medyczne zostały pieczołowicie opakowane i oznaczone, John wyczekiwał rozwoju wydarzeń. Ciągle obserwował na ekranie telewizora, jak przedstawia się sytuacja w kraju i na świecie. Teoretycznie nadal nikt się nie przyznał, ale sojusze militarne dały o sobie znać i każde państwo zaczęło szykować posiadaną broń atomową. Nie ważne już nawet było, kto to rozpoczął, bo nic nie mogło zmienić tego, że nadchodzi zagłada.


Słońce znikało za horyzontem, gdy w pewnym miasteczku w USA usłyszano pierwsze dźwięki zbliżającego się samolotu. Ludzie kryli się w najdziwniejszych miejscach - od szaf, przez lodówki i wanny, do bardziej racjonalnych piwnic. Tylko jeden człowiek miał jednak przeżyć tę noc. Kiedy ziemia się trzęsła, John wsłuchiwał się w dźwięki zniszczenia ze swojego betonowego schronu, dziękując losowi za swoje zamiłowanie do książek. CDPN.


(Ciąg Dalszy Prawdopodobnie Nastąpi ^^)


- [1] -
Opinie
Ocena: 1 2 3 4 5 6
Musisz być zalogować by komentować.
POLUB NAS!
WYDAWCY POLECAJĄ
Zwyczajna łaska
Książka Racheli
Sekret Wesaliusza
 
STRONA GŁÓWNA

MOJE GRANICE
Dodaj/Opublikuj
Wirtualna biblioteczka
Ustawienia
Więcej opcji
KSIĄŻKI
recenzje
premiery, nowości
zapowiedzi wydawnicze
audiobooki
patronaty
rankingi
autorzy
rekomendacje
wyzwania czytelnicze
WIERSZE

OPOWIADANIA

KONKURSY

SPOŁECZNOŚĆ
forum
blogi
zdjęcia
filmy
kalendarz
książki za aktywność
PUBLICYSTYKA
wywiady
eseje
sylwetki twórców
recenzje filmów