Zwyczajnie - miłość (XX) Rodzicielska
opowiadania >



nagrania z naszymi piosenkami. Są komentarze, artykuł o naszej zbiórce. Jakbyśmy nad tym popracowali to mogłoby się nam udać. Trzeba kuć żelazo póki gorące. To jest dla nas szansa.
- I co? Bez Dawida sobie nie poradzimy? Justyna pisze teksty, ja komponuję muzykę, ty grasz na gitarze. Zespół może istnieć bez niego i na pewno sobie poradzi.
- Nie obraź się siostra. Ty piszesz całkiem niezłą muzykę. Potrafisz. Jednak Dawid potrafił nadać temu klimat. Potrafił każdego nakierować tak, żeby wszystko tak zabrzmiało, że w środku się czuło. Każdy na niego patrzył, on tylko rzucił parę akordów, czy sam rytm i każdy wiedział o co chodzi.
- Jednak Dawida teraz nie ma i musimy sobie poradzić sami i poradzimy sobie. Tak?
- To znaczy, że wcale nie wróci? A między wami to jak będzie?
- Nie wiem. Nie zadawaj mi takich pytań, bo nie wiem. Daj mi w ogóle święty spokój, bo nie mam ochoty teraz rozmawiać na temat Dawida. Rozumiesz?
- Prawdę powiedziawszy nie rozumiem, ale niech ci będzie. To umawiamy się, że próbujemy pociągnąć zespół bez niego. Tak? Po południu jesteś zajęta? Spotkalibyśmy się z Justyną.
- To znaczy, że jesteście razem?
- Nie całkiem. Zerwała z tamtym Hubertem, ale powiedziała, że nie może tak szybko wejść w nowy związek. Z szacunku dla niego. I wiesz co? Szanuję ją za to. Poczekam ile trzeba, bo wiem, że warto.
- Mądra dziewczyna. Ale dzisiaj nie mam ochoty na próbę. Może jutro.
- No to zadzwonię do niej i umówię się na jutro. Tylko nie rozmyśl się. Zajrzyj na Internet. Lecę.
Magda poleżała jeszcze chwilę nakrywając się kocem. Miała ochotę uciec na jakiś czas przed światem, pytaniami, a nawet własnymi myślami, ale, że myśli miały inne plany, toteż w końcu wstała i uruchomiła komputer. Znalazła strony na których były zdjęcia zespołu - z koncertu na starówce, ale także z poprzedniego – w parku. Pierwszy raz zobaczyła zdjęcie siebie i Dawida razem – obok siebie. Ona grająca na skrzypcach i on patrzący na nią z uśmiechem. Ładnie razem wyglądali. Nie dało się zaprzeczyć. Powoli przewijała kolejne zdjęcia z nostalgią zatrzymując na nim wzrok, położyła dłoń na brzuchu myśląc o tym, że tu są jego dzieci i będą rosły i już się nie odstaną. Wyłączyła komputer zdenerwowana sama na siebie. Potem rozpakowywała i układała swoje rzeczy – powoli i z narastającą goryczą. W końcu rzuciła kolejnym pudłem i zaczęła płakać. To na pewno nie było to, o co jej chodziło. Ubrała się i zostawiając cały bałagan poszła do szpitala. Sytuacja była bez zmian. Przy łóżku Piotra siedziała jego matka. Spojrzała na Magdę z wyrzutem i żalem.
- Ja ciebie nie chcę osądzać Magda. Bóg cię osądzi. Ja nie, ale chciałabym spytać. Po co ty tutaj przychodzisz? Co ty tutaj szukasz?
- Przychodzę, bo martwię się. Chciałabym… czekam, aż Piotr się obudzi. – Magda weszła do pomieszczenia i usiadła smutno patrząc na swą niedoszłą teściową. – Ja naprawdę nie chciałam skrzywdzić Piotra. Nie wyobrażam sobie, żeby teraz… miał tak zostać, żeby nie miało być dobrze.
- Bo co? Bo to przeszkadza twojemu sumieniu cieszyć się szczęściem u boku nowego męża? Myślałaś, że Piotr na wieść, że za jego plecami wyszłaś za innego i urodzisz mu dzieci zareaguje spokojem? Że wzruszy ramionami i pójdzie szukać innej dziewczyny? On cię kochał jak wariat. Tylko ty się liczyłaś. Mam do ciebie taką prośbę. Nie przychodź tu więcej, a jak Piotr się obudzi to ja ci dam znać. Nie wiem czy się ucieszy na twój widok, ale może to będzie miało dla niego znaczenie, że się martwiłaś i tu przychodziłaś. Teraz idź, a ja zadzwonię.
Następnych parę tygodni przelecę w skrócie. Magda spotykała się z Justyną, Michałem , Asunem i Babą. Komponowali wspólnie muzykę. Zaprosili do współpracy jeszcze dwóch kolegów Michała – Krystian grał na fujarce i harmonijce ustnej, Paweł na klawiszach i gitarze. Powoli dało się wszystko posklejać i uzyskać ciekawe brzmienie, ale atmosfera była w przewadze nerwowa. Justyna starała się ją łagodzić uspokajając towarzystwo, Michał żartując. Magda więcej była w stanie skomponować sama, niż we współpracy z kimkolwiek, myśli szwendały jej się po głowie i nie dawały spokoju. Wieści ze szpitala nie było. Zajrzała na swą pocztę elektroniczną. Od Dawida nie było ani słowa. Nie dzwonił, nie pisał. Ona też do niego nie pisała, bo nie wiedziała co mogłaby napisać. Dostała za to zaproszenie i list na facebooku od Eleny – jego siostry. Dziewczyna już na początku uprzedzała, że dość kiepsko zna angielski, a potem trochę niegramatycznie i z błędami, że bardzo chce poznać żonę Dawida. Zapytywała czy stan zdrowia brata już się poprawił i kiedy w końcu będą mogły poznać się osobiście. Magda początkowo nie odpisywała. Z informacji wyciągnęła wniosek, że Dawid opowiedział o niej rodzinie i tłumaczył, że nie przyjechała z powodu choroby brata. W sumie – nie mógł powiedzieć, że została z powodu próby samobójczej narzeczonego. Zostawiła zaproszenie od szwagierki bez odpowiedzi, ale myślała o nim. Było zdjęcie. Młoda, śniada dziewczyna w chuście na głowie
o miłym uśmiechu i szczerym spojrzeniu. Pewnie czekała na odpowiedź. Magda w końcu
w jednym momencie zdecydowała i przyjęła zaproszenie, wrzuciła na stronę najładniejsze zdjęcia z koncertu razem z Dawidem i odpisała parę grzecznościowych słów. Coś o tym, że też żałuje, że nie mogą poznać się osobiście, że stan zdrowia brata jest bez zmian i jeszcze nie wie, kiedy będzie mogła przyjechać. Potem były kolejne zaproszenia do grona znajomych, od kolejnych osób z Bułgarii i osoby te nie koniecznie znały angielski. Było napisane krótko: „ Jestem Marietta, druga siostra Dawida. Chciałam przywitać.” „ Jestem żona brata Dawid. Czekamy z mąż na poznać.” I jeszcze kilka podobnych, ale od Dawida ani słowa. Z drugiej strony były próby zorganizowania zespołu i przygotowania do koncertu, wizyta kontrolna u lekarza, spacer po sklepach. Musiała uzupełnić garderobę. Rzeczy robiły się za ciasne. Weszła do sklepu z rzeczami dziecięcymi. Oglądała wózki, ubranka, łóżeczka, pościele i była przerażona wizją tego co ją czeka.
- [1] [2] [3] [4] [5] -
Opinie
Ocena: 1 2 3 4 5 6
Musisz być zalogować by komentować.
POLUB NAS!
WYDAWCY POLECAJĄ
Zwyczajna łaska
Książka Racheli
Sekret Wesaliusza
 
STRONA GŁÓWNA

MOJE GRANICE
Dodaj/Opublikuj
Wirtualna biblioteczka
Ustawienia
Więcej opcji
KSIĄŻKI
recenzje
premiery, nowości
zapowiedzi wydawnicze
audiobooki
patronaty
rankingi
autorzy
rekomendacje
wyzwania czytelnicze
WIERSZE

OPOWIADANIA

KONKURSY

SPOŁECZNOŚĆ
forum
blogi
zdjęcia
filmy
kalendarz
książki za aktywność
PUBLICYSTYKA
wywiady
eseje
sylwetki twórców
recenzje filmów