Nasz wróg
opowiadania >



Największym na świecie frazesem jest powiedzenie "Ty jesteś swoim największym wrogiem". Dlaczego? Bo ładnie brzmi? Nie. To, że ładnie brzmi to pół sukcesu. Najważniejsze jest to, że to prawda. Tylko co z tego, skoro większość z nas słyszało to powiedzenie, a nie jest w stanie nic z tym zrobić?


Innym oklepanym sposobem dowartościowania się przez człowieka jest dawanie rad. Chyba każdy z nas to uwielbia. Ten moment kiedy ktoś faktycznie chce usłyszeć co sądzimy na jakiś temat. Czujemy się wtedy niczym specjalista w danej dziedzinie, niemal wchodzimy w głowę drugiej osoby i jak najlepszy na świecie psycholog analizujemy sytuację chcąc sprostać postawionemu przed nami zadaniu.


Dlaczego tak się dzieje? Ponieważ dużo łatwiej jest nam nic nie robić, a potem usiąść i odpoczywać. Dużo prościej z perspektywy stołka dawać rady. Decydować o życiu innych ludzi.


Niestety wszyscy bez wyjątku mamy taką mentalność. Wolimy przejmować się wszystkim dookoła tylko nie tym co jest ważne- nami samymi.


Myślicie, że powiedzenie o swoim największym wrogu skąd się wzięło?


Właśnie od tego, że łatwiej żyć, sterować życiem innych ludzi aniżeli swoim własnym.


Chyba każdy z nas przeszedł przez etap gry The Sims.


Fajny symulator życia przeciętnego człowieka. Musimy zbudować mu dom, ewentualnie kupić mieszkanie, znaleźć pracę.


Już we wczesnych latach naszego życia decydujemy o mniejszej, w tym przypadku sztucznej istocie. Prowadzimy ją od narodzin do śmierci.


Szukamy simowi pracę, edukujemy go, rozwijamy umiejętności by szybciej zdobywał awanse co prowadzi do większych zarobków. One z kolei pozwalają nam kupić lepszy samochód, postawić większy dom, etc.


Spójrzmy teraz na ironie tego wszystkiego.


W prawdziwym życiu też mamy możliwości zdobywania wiedzy, zarabiania większych pieniędzy. Też mamy do dyspozycji dobę, która tak naprawdę leci dużo wolniej niż ta simowa.


Lub inaczej. Życie przeciętnego człowieka trwa około 60 lat. Może dłużej, może krócej. Różnie bywa, ale przyjmijmy 60 lat.


To daje około dwudziestu jeden i pół tysiąca dni życia. Dużo prawda?


Taki sim ma do dyspozycji dużo mniej (około trzydziestu).


Nawet jeśli jedną trzecia życia spędzamy dorastaniu, zostaje nam jeszcze prawie piętnaście tysięcy dni.


To naprawdę bardzo dużo czasu, który przelatuje nam przez palce, a my zastanawiamy się gdzie on znika.


Co robiliśmy przez ten cały czas? Dlaczego osoba w naszym wieku ma to, a my tego nie mamy skoro mieliśmy tyle samo czasu i podobny start?


Jest też dużo gorszy scenariusz. Jeśli osoba w podobnym wieku zaczynała z dużo gorszej pozycji w rankingu, a i tak nas prześcignęła.


Właśnie wtedy przypominamy sobie dobrze znany nam frazes. Przez jakiś czas (czasem to nawet kilka dni) czujemy euforię, chcemy coś osiągnąć mimo iż jesteśmy swoimi wrogami.


W ogólnym rozrachunku dochodzimy do wniosku, że jesteśmy za słabi.


Tylko cholera, za słabi na co?


Czy nie potrafimy się sprzeciwić samemu sobie? Naszemu lenistwu?


Jeśli my się nie weźmiemy do pracy nad samym sobą, nikt za nas nie będzie pracował. Nikt nie da nam tego o czym marzymy.


A nasz wróg- my sami, nasze lenistwo, wygra.



- [1] -
Opinie
Ocena: 1 2 3 4 5 6
Musisz być zalogować by komentować.
Rex Linia koment
Dodany:2016-08-26 17:35:28, Ocena: 5.0
The Sims? Wolę Europę Uniwersalis, przepraszam - kiedyś uwielbiałem w wyżej wymienioną grę strategiczną grać - po prostu...
Rex Linia koment
Dodany:2016-08-26 17:36:15, Ocena: 5.0
POLUB NAS!
WYDAWCY POLECAJĄ
Zwyczajna łaska
Książka Racheli
Sekret Wesaliusza
 
STRONA GŁÓWNA

MOJE GRANICE
Dodaj/Opublikuj
Wirtualna biblioteczka
Ustawienia
Więcej opcji
KSIĄŻKI
recenzje
premiery, nowości
zapowiedzi wydawnicze
audiobooki
patronaty
rankingi
autorzy
rekomendacje
wyzwania czytelnicze
WIERSZE

OPOWIADANIA

KONKURSY

SPOŁECZNOŚĆ
forum
blogi
zdjęcia
filmy
kalendarz
książki za aktywność
PUBLICYSTYKA
wywiady
eseje
sylwetki twórców
recenzje filmów