Historia pewnej znajomości
opowiadania >



Poznali się całkiem przypadkowo. Ona miała wysłać informację na gg do kolegi, ale przez pomyłkę wpisała zły numer i wiadomość trafiła do niego. On przez uprzejmość odpisał i tak to się zaczęło. Żadne z nich nie myślało jeszcze wtedy, że w ten sposób rozpocznie się największa przygoda ich dotychczasowego życia, która zakończy się w niecodzienny dla nich sposób Trudno się zresztą dziwić. Pierwsze informacje wysłane przez komunikator internetowy były pozbawione ładunku emocjonalnego. Tak naprawdę na gg nigdy nie pisali o swoich przeżyciach i ciężko by tu było znaleźć choć odrobinę sentymentalizmu.
Oboje pochodzi jakby z tego samego świata. Ona nie była typową kobietą po przejściach, a jego trudno było nazwać mężczyzną z przeszłością. Mimo 20 lat na karku, żadne z nich nie przeżyło jeszcze szczerego sercowego uniesienia. Skryci za kurtyną nieśmiałości czekali na swoją szansę. Nie zdawali sobie jednak sprawy, że gdy ta nadchodziła oni nie potrafili jej wykorzystać, bo brakowało im odwagi, by odsłonić prowadzącą do szczęścia zasłonę. Tacy już byli i mimo wielu prób pokonania własnej słabości, widocznie tak już miało zostać.

ON
Był lipcowy późny wieczór. On właśnie siedział w pokoju i ze znudzenia przerzucał kolejne kartki niezbyt ciekawej lektury. Myślami był w zupełnie innym miejscu. Nie miał odwagi, by wziąć do ręki komórkę i napisać chociażby zwykłe: Co u Ciebie? Bał się, że ona może to odebrać jako narzucanie się, a przecież on nie chciał taki być. Tymczasem niespodziewanie usłyszał przerywany sygnał wydobywający się z leżącego na biurku telefonu. Znał dobrze ten dźwięk. Właśnie dostał smsa. Pomyślał, że to któryś z kolegów chce go zaprosić na wakacyjne piwo. Leniwym ruchem ręki wziął telefon w swoje dłonie i odebrał wiadomość. Co tam u Ciebie? Czyżbyś o mnie zapomniał?- przeczytał smsa od niej.

ONA
Nie przyszło jej to łatwo. Na ten wieczór była umówiona z koleżankami. Miały wyjść na codzienny letni spacer i trochę poplotkować. Uznały jednak, że pogoda nie jest najlepsza i postanowiły zostać w domach. Ona nie miała żadnych pomysłów na ten wieczór. Zaczęła więc przeglądać listę kontaktów w telefonie i natrafiła na jego numer. Co mi szkodzi wysłać smsa? Najwyżej odpiszę, że znów się pomyliłam – pomyślała i uśmiechnęła się do siebie.

O gadu-gadu mogli zapomnieć. Żadne z nich nie miało komputera w swoim pokoju. W pierwszych smsach nie było zbyt wiele emocji. Czas jednak stopniowo pokonywał wzajemny lęk i dodawał odwagi. Jak się jednak później okazało, nieśmiałość, choć na moment uśpiona, ciągle się w nich budziła.
W kolejnych smsach było coraz więcej przeżyć i doświadczeń. Dzielili się radościami i smutkami. W ich sercach powoli rodziło się uczucie. Żadne z nich nie chciało się jednak do tego przyznać przed samym sobą. Próbowali więc wszelkimi siłami niszczyć to, co rosło z coraz większą siłę i wypełniało już nie tylko ich serca, ale i umysły. Samotna walka z emocjami przypominała walkę pojedynczego człowieka ze starym dębem. Nie zdawali sobie sprawy z tego, że nawet jeśli zetną drzewo, to pozostaną korzenie, których nigdy się nie pozbędą.

ON
To był kolejny wieczór z telefonem w dłoni. Wiedział już, co lubi jeść i jaki jest jej największy życiowy sukces. Teraz postanowił pójść o krok dalej i zapytał o pierwsze łzy. Gdyby wiedział, jaką dostanie odpowiedź, to pewnie nigdy nie zdecydowałby się na napisanie tego smsa.


ONA
To było dawno, bardzo dawno temu, choć gdy o tym zaczynam myśleć, to wydaje mi się, że to wszystko wydarzyło się wczoraj. Miałam wtedy zaledwie pięć lat. Nie wiedziałam jeszcze, co to szkoła, a moje życie było pełne radości i uśmiechu. W tę dziecięcą sielankę wkradł się jednak smutek i ból. Paulinka była ode mnie o dwa lata młodsza i to właśnie z moją siostrzyczką dzieliłam się uśmiechem. To stało się tak nagle. Pewnego dnia rodzice weszli do mieszkania i ze łzami w oczach powiedzieli mi, że moja siostrzyczka już do nas nie wróci, że moja siostrzyczka nie żyje. Wtedy po moich policzkach po raz pierwszy popłynęły łzy. Może i niewiele z tego wszystkiego rozumiałam, ale na pewno potrafiłam już kochać i właśnie dlatego płakałam.

ON
Przeczytał tego smsa, oparł się o grzejnik i zaczął płakać. Odpisał jej dopiero następnego wieczora.

Było sierpniowe popołudnie, gdy pożyczył od ojca samochód pod pretekstem wyjazdu na mecz piłkarski z kolegami z liceum. Tak naprawdę pojechał do niej.
Odstawił samochód na parkingu i poszedł w umówione miejsce. Czekała na niego. Wybrali się na spacer uliczkami starówki. Opowiadała mu o mieście i poszczególnych budynkach. Jego nie za bardzo to interesowało, ale liczyła się jej obecność i sam fakt, że może jej posłuchać. W ich rozmowie trudno było odnaleźć emocje i uczucia, o których potrafili sobie pisać całymi nocami. To był sztywny i pozbawiony uśmiechu dialog.
To nie tak miało wyglądać, ale tak właśnie wyglądało ich pierwsze spotkanie.
W końcu wsiedli w samochód i wyjechali za miasto. Zaparkował samochód wśród drzew, tuż przed jeziorem. Poszli na plażę, gdzie tego dnia było sporo ludzi. Znaleźli drewniany stolik przy którym usiedli. Tu też trudno było znaleźć uczucia i emocje. Pytali się nawzajem o studia, o plany na przyszłość i tego typu rzeczy.
Gdzieś głęboko w sercu pojawiła się myśl, że to on powinien zmienić temat, że to do niego należy inicjatywa. Wrodzona nieśmiałość była jednak skutecznym hamulcem dla skrytego w sercu uczucia. Jego zachowanie przypominało zachowanie kierowcy, który ma zasłonięte oczy i boi się zwolnić hamulec, bo myśli, że jego auto stoi nad przepaścią. Tak naprawdę jego samochód stał na początku toru wyścigowego i zwolnienie hamulca mogło być początkiem wielkiej przygody, szybszego bicia serca i podwyższonego tętna. Tak się jednak nie stało, bo strach był silniejszy od uczucia. Nie zdawał sobie sprawy z tego, że z nią jest podobnie. Ona także nie potrafiła pokonać swojej nieśmiałości.
Gdy wrócił do domu był już późny wieczór. W progu przywitał go ojciec:
- Gdzie ty byłeś tak długo? – spytał zdenerwowany.
- Aaa, wiesz tato, świętowaliśmy z kolegami zdanie matury – ta odpowiedź była pozbawiona sensu, o czym za chwilę się przekonał.
- Czy ty wiesz, co mówisz? Zapomnij o kluczykach od samochodu. To

- [1] [2] -
Opinie
Ocena: 1 2 3 4 5 6
Musisz być zalogować by komentować.
POLUB NAS!
WYDAWCY POLECAJĄ
Zwyczajna łaska
Książka Racheli
Sekret Wesaliusza
 
STRONA GŁÓWNA

MOJE GRANICE
Dodaj/Opublikuj
Wirtualna biblioteczka
Ustawienia
Więcej opcji
KSIĄŻKI
recenzje
premiery, nowości
zapowiedzi wydawnicze
audiobooki
patronaty
rankingi
autorzy
rekomendacje
wyzwania czytelnicze
WIERSZE

OPOWIADANIA

KONKURSY

SPOŁECZNOŚĆ
forum
blogi
zdjęcia
filmy
kalendarz
książki za aktywność
PUBLICYSTYKA
wywiady
eseje
sylwetki twórców
recenzje filmów