Zwyczajnie - miłość (VI) Przyjazd męża
opowiadania >



do niego niepewnie, przyglądając mu się uważnie. Serce przyśpieszyło. On, czy nie? Zauważył ją. Również spojrzał na nią z uwagą. Ona ubrana w spodnie, białą bluzkę i popielaty żakiet ze spiętymi włosami. On w tej marynarce.
- Dawid? – spytała ona pierwsza, a on uśmiechnął się i poruszył brwiami.
- No. Cześć. – odpowiedział i już była pewna. Ten głos, mimika. Zeskoczył z miejsca na którym siedział i stanął przed nią wkładając dłonie do kieszeni. – Jednak jesteś. Już myślałem, że nie przyjedziesz.
- Przepraszam cię. Miałam dzisiaj ostatni egzamin, a z Krakowa tutaj jest spory kawałek.
- I jak poszedł egzamin?
- Dobrze – uśmiechnęła się.
- Inaczej jakoś wyglądasz. – objął ją spojrzeniem.
- Gorzej? – spytała, sama lustrując jego twarz i przypominając sobie jego rysy, ruchy, spojrzenie. Niby wszystko znajome. Teraz odczuła, że znajome, ale jednak w nowym wydaniu.
- Nie, tylko inaczej jakoś cię zapamiętałem. Muszę się znowu przyzwyczaić.
- Znowu? – spojrzała na niego, ale pod wpływem jego wzroku nie była w stanie odtworzyć tego co planowała mu powiedzieć.
- Jeszcze będziemy mieli okazję się przyzwyczaić. – zawiadomił i podszedł do niej. Chciał ją pocałować w policzek. Cofnęła się pół kroku, a on wyciągnął dłoń i dotknął jej brzucha, przykucnął i uśmiechnął się. Pogłaskał jej brzuch przez ubranie.
- Cześć maluszku. To ja. Twój tata.
- Co ty robisz? – spytała zdziwiona.
- Witam się z naszym dzieckiem - zawiadomił posyłając jej uśmiech i pocałował przez ubranie. Wstał i stanął naprzeciw niej. Przebiegł jej sylwetkę wzrokiem. – Moja żona – wypowiedział wyraźnie zadowolony, a ona oszołomiona otworzyła usta ze zdumienia. Jaka żona?! – krzyczało w jej świadomości. Takiego powitania nie spodziewała się. Jednak sam gest powitania dziecka – a nie zarodka, czy płodu, nawet jeśli mało logiczny rozmiękczył w niej coś. Ta bliskość, jego dotyk, ciepło, zapach znów zagrały mocno na jej chemii. Dotknął dłonią jej policzka i chciał pocałować usta, ale w ostatniej chwili przypomniała sobie po co tu przyjechała i odepchnęła go.
- Dawid wyjaśnijmy sobie coś. Jesteśmy obcymi ludźmi. To co stało się w Stanach to jakieś wielkie nieporozumienie. Nie przyjechałam tu po to, żeby cię przyjąć jako męża, tylko rozwiązać ten cały bałagan w papierach jakiego po pijanemu narobiliśmy. Zabierz swoją torbę i chodź. Po drodze wszystko ci wyjaśnię. I nie zbliżaj się do mnie. – zastrzegła wskazując go palcem.
- Nie zbliżać się? – spytał niepewnie.
- Tak. Trzymaj się ode mnie na dystans. Rozumiemy się? – wypowiadając to cofnęła się bardziej.
- Ja myślę, że jeszcze to przedyskutujemy – zawiadomił zarzucając torbę na ramię. Poszła przodem, a on pół kroku za nią.


- [1] [2] [3] -
Opinie
Ocena: 1 2 3 4 5 6
Musisz być zalogować by komentować.
POLUB NAS!
WYDAWCY POLECAJĄ
Zwyczajna łaska
Książka Racheli
Sekret Wesaliusza
 
STRONA GŁÓWNA

MOJE GRANICE
Dodaj/Opublikuj
Wirtualna biblioteczka
Ustawienia
Więcej opcji
KSIĄŻKI
recenzje
premiery, nowości
zapowiedzi wydawnicze
audiobooki
patronaty
rankingi
autorzy
rekomendacje
wyzwania czytelnicze
WIERSZE

OPOWIADANIA

KONKURSY

SPOŁECZNOŚĆ
forum
blogi
zdjęcia
filmy
kalendarz
książki za aktywność
PUBLICYSTYKA
wywiady
eseje
sylwetki twórców
recenzje filmów