Jak Cię widzę, tak Cię piszę.
opowiadania >



W pewien sposób wiedziałam, że to może się udać. Widziałam to w jego szarozielonych oczach, które błyszczały, gdy wtapiały się w moje. Czułam to w cieple jego policzka, który przykładał do mojego i pocierał delikatnie, gdy mnie przytulał. Odnajdywałam to w każdym dotyku naszych dłoni, które tak niepewnie muskały się pod stołem. Wyłapywałam to w naszych długich rozmowach na łóżku i w naszych wiadomościach, pisanych codziennie do późnych godzin wieczornych. Widziałam to w sposobie, w jaki żartowaliśmy, w sposobie, w jaki się do mnie zwracał.


Czułam jego strach, gdy powietrze z jego ust rozpływało się na moich wargach. Tą niepewność, z którą pierwszy raz obejmował mnie, gdy leżeliśmy zagrzebani w pościeli. Drżącym palcem wodził po mojej szyi, jakby obawiał się, że pozostawi na niej rysy, których nie będzie w stanie zmyć. Z drugiej strony, z taką łapczywością przyciskał swoje ciało do mojego, gdy zamykał mnie w uścisku swych ramion. Budował z nich mur, który miał mnie chronić. Chronić przed tym wszystkim, przez co płakałam mu przez telefon i z czego zwierzałam mu się wystukując literki na ekranie. Był moim najlepszym przyjacielem, oparciem, domem. Jego włosy pachniały znajomo, były miękkie w dotyku i tak cudownie przesypywały mi się przez palce. Rzęsy, którymi wielokrotnie łaskotał moją skórę na twarzy, były jasne i długie, a z pod nich wyłaniały się oczy, błyszczące najczystszą czułością, jaką widziałam w życiu. Gdy się uśmiechał, tworzyły się wokół jego ust zmarszczki, które nadawały mu uroku. Doskonale pamiętam dotyk jego warg na moim karku, ciepłe, delikatne i lekko popękane przez zimno. Zawsze, gdy opierałam się o jego ramię, moja głowa idealnie wpasowywała się w wgłębienie pomiędzy mięśniami pleców a obojczykiem, który wystawał, ze względu na jego szczupłą sylwetkę. Klatka piersiowa, na której przespałam i chciałabym przesypiać każdą kolejną noc, poruszała się w rytmie jego długich i nieregularnych oddechów. Gdy odprowadzał mnie do domu w piątkowe wieczory, automatycznie łapałam go za rękę, by czuć, że jest obok. Teraz to on, mimo że siedzieliśmy w domu, przywykł do chwytania mojej dłoni, by ogrzać ją swoją znaczenie większą i ciepłą ręką. Dzięki temu, że był ode mnie dużo wyższy, mogłam znów być małą dziewczynką. Zakładając jego ubrania, mogłam schować dłonie w rękawy i napawać się zapachem jego ciała. Patrzył na mnie wtedy z promiennym uśmiechem i troską, jakbym była jego młodszą siostrą, którą obserwuje podczas zabawy.


W pewnym sensie to nie miało racji bytu. Byliśmy przyjaciółmi, którzy spotykali się w stałym gronie. Jednak iskierki, które tańczyły na liniach naszych spojrzeń, były wyczuwalne nie tylko dla nas.


Chociaż wielu nie widziało nas razem, w jakiś sposób nas do siebie ciągnęło. Plus i minus, biegun północny i południowy. Gdzieś tam w środku, pod stertą masek i zewnętrznych warstw, byliśmy tacy sami. Niepewni, bojący się odrzucenia i szukający akceptacji.



Dziś, gdy jesteśmy parą od trzech miesięcy i dwóch dni, jestem pewna, że moje odczucia były uzasadnione. Nasze zewnętrzne cechy powoli dopełniały się i zbliżaliśmy się do siebie coraz bardziej. On nauczył mnie, jak cieszyć się z cichych wieczorów w domu, chwili dla siebie i swoich myśli. Ja nauczyłam go, że nie da się żyć w samotności i że trzeba doceniać ludzi, których ma się wokół. Jednak to, czego nauczyliśmy się oboje, przyszło samo. Nauczyliśmy się kochać. Kochać tak mocno, by nie patrzeć na kogoś, jako obiekt pożądania, płeć przeciwną, od której chcemy coś uzyskać. Dzisiaj widzę w nim spełnienie swoich marzeń, szansę na szczęście. Widzę, jak trzyma moją dłoń robiąc zakupy w supermarkecie. Widzę, jak wkłada naczynia do zmywarki po wspólnym obiedzie i pomaga zmieniać pościel we wspólnej sypialni. Wyobrażam sobie, jak zawiązuje mi buty, gdy przez zaawansowaną ciążę nie będę w stanie zrobić tego sama. Jak wstaje w nocy, gdy usłyszy, że nasze dziecko płacze i przynosi je do łóżka, by spokojnie zasnęło otulone naszą miłością.


Widzę to wszystko, gdy patrzy mi w oczy, podczas powrotu do domu, gdy leży obok mnie w moim łóżku. Każdy jego dotyk tylko mnie upewnia, że nie chcę, by to kiedykolwiek się zmieniło, by ktoś zajął jego miejsce. Jest dla mnie kimś, kto pozostanie przy mnie do końca życia. Kimś, kto będzie ze mną dzielił śniadania i rachunki. Kimś, kto będzie odwoził nasze dzieci do szkoły i kupował mi biżuterię na urodziny. Kimś, kto nigdy nie powie, że ma mnie dosyć i przytuli, gdy znów będę się bezsensownie awanturować.



- [1] -
Opinie
Ocena: 1 2 3 4 5 6
Musisz być zalogować by komentować.
POLUB NAS!
WYDAWCY POLECAJĄ
Zwyczajna łaska
Książka Racheli
Sekret Wesaliusza
 
STRONA GŁÓWNA

MOJE GRANICE
Dodaj/Opublikuj
Wirtualna biblioteczka
Ustawienia
Więcej opcji
KSIĄŻKI
recenzje
premiery, nowości
zapowiedzi wydawnicze
audiobooki
patronaty
rankingi
autorzy
rekomendacje
wyzwania czytelnicze
WIERSZE

OPOWIADANIA

KONKURSY

SPOŁECZNOŚĆ
forum
blogi
zdjęcia
filmy
kalendarz
książki za aktywność
PUBLICYSTYKA
wywiady
eseje
sylwetki twórców
recenzje filmów