Pornstory (18+)
opowiadania >



pamięta: pili, potańczyli, a potem uprawiała z nim seks. Każdy z kimś uprawiał seks.


*


- Dlaczego nie chcesz się zgodzić? – spytał Mariusz. Zadał to pytanie już chyba piąty raz w ciągu kwadransa.


- Bo nie – zdenerwowana odpowiedziała Emilka. Kolejny już raz.


- Dlaczego musisz być taka nudna?


Zdziwiona spojrzała na narzeczonego.


- Chyba nie jestem, skoro mi się oświadczyłeś.


- Nie to miałem na myśli – machnął ręką zrezygnowany. Odwrócił się i wyszedł z pokoju. Po chwili Emilka usłyszała telewizor. Rozdrażniona zerknęła na „ubrania”, które kupił Mariusz: dla niej ordynarny skórzany gorset i majtki z dziurą w miejscu cipki, a dla niego coś podobnego, uszytego tak, że penis bez przerwy jest na wierzchu.


Czy nie moglibyśmy się zwyczajnie kochać?, pomyślała Emilka. Bez takich udziwnień?


*


- Jak mogłaś mi to zrobić?


- Co? – pyta niewinnie Wiola.


- Dobrze wiesz co – gniewnie rzuca Emilka. Nigdy nie była może święta, ale są pewne granice.


- A co ja ci zrobiłam? – pyta upijając nieco świeżo wyciskanego soku z pomarańczy.


- Zaprosiłaś mnie na tą twoją… imprezę. – Ostatnie słowo wypowiada z widocznym obrzydzeniem.


- Zaprosiłam.


- A potem…


- Świetnie się bawiłaś – wchodzi jej w słowo Wiola, czy też raczej Viollette, jak nazywają ją znajomi. – Kazałam ci pić alkohol?


- No nie, ale…


- Kazałam ci się spić? Namawiałam do tego? – Zawiesza głos. – Nie. Niczego ci nie kazałam. Zaprosiłam cię, mogłaś wyjść. Ale świetnie się bawiłaś, a potem pierwsza zaciągnęłaś Valerio do łóżka.


- Najpierw wszyscy zaczęli się rżnąć! – nie wytrzymuje Emilka.


- Nie wszyscy, niektórzy tylko patrzyli – uśmiecha się Violette. – A ty nie zamierzałaś patrzeć, tylko wzięłaś sprawy w swoje ręce.


*


W końcu się zgodziła. Nie na wszystko, ale Mariusza wyraźnie ucieszył gorset, który na siebie wcisnęła. Był czuły, jak zawsze, ale jednocześnie jakiś inny. Kochali się jak zawsze, ale i inaczej.


Westchnęła, kiedy Marisz po raz kolejny wszedł w nią gwaltownie. Był równie wspaniały jak wcześniej, ale i bardziej stanowczy, bardziej władczy. Strasznie męski.


Rozpalał ją coraz bardziej. Kiedy myślała, że już zaraz będą szczytować – zniewalała ją kolejna fala szaleństwa, podniecenia. Z jej wnętrza wydobył się okrzyk ekscytacji. Coraz bardziej zestrajała się z rytmem narzucanym przez kochanka. Zatracała się. Falowała w ten szalony rytm.


- Mocniej, kochany – szepnęła. Chciała więcej. I jeszcze więcej.



NOWA JA


Idę pełna niepewności.


Idę pełna ekscytacji.


Idę na spotkanie z nieznajomym.


To sprawka Violette. „Co ci szkodzi? Zawsze możesz wyjść.”


Wiem jednak, że to nieprawda. Nie wyjdę. I nie poszłabym na to spotkanie, gdybym sama nie chciała. Chociaż muszę przyznać, że trochę oszukuję się w ten sposób, że to sprawka Wioli.


To takie ekscytujące. Nie znam tego faceta. On mnie też nie zna. Nie wiem, czego się spodziewać. Może to będzie jakaś poważna znajomość? Dobrze wiem, że teraz też się oszukuję. To będzie krótka znajomość, ale intensywna. Uśmiecham się do siebie. Już jestem, wchodzę po schodach. Jaki on będzie? Podchodzę do drzwi. Jak mi z nim będzie?


Otwiera mi drzwi…


*


Gwałtownie zdziera ze mnie ubranie, całuje, pieści. Chcę odwajemnić się tym samym, ale to on kontroluje sytuację. Tracę oddech. Poddaję się mu.


Popycha mnie na łóżko. Cholera, ale przystojny!


Nieznajomy zdziera z siebie koszulkę. Ale dobrze zbudowany!


Jestem naga. Uśmiecham się lubieżnie i rozchylam delikatnie uda. Zapraszam go.


Dla niego nie ma to znaczenia. I tak bierze co chce – i kogo chce. Mnie też.


Poruszam biodrami, jakbym chciała wciągnąć go do wnętrza. Chcę obrucić go na plecy, żeby być na nim. Nic z tego. Przypiera mnie do łóżka. Ręce mam rozpostarte. Trzyma mnie za nadgarstki w żelaznym uścisku i prawie niezauważenie kręci głową. Uśmiecha się: ja tu rządzę.


Też się uśmiecham. Zaczynam walczyć. Podoba mu się to. Staczamy się na podłogę. Chcę być na górze, ale dostaję klapsa. Bierze mnie znowu, od tyłu. Jego dłoń łapie moje włosy i przyciąga głowę. Odchylam ją, oczy mam przymknięte. Rozkosz. Jest taki silny.


Co mogę zrobić?... Opieram się o brzeg łóżka i mruczę w podnieceniu.


*


To trwa już od dłuższego czasu. Wciągnęłam się w te gierki. Najpierw trochę mnie to niepokoiło, potem ekscytowało, a teraz nie wyobrażam sobie życia bez tego dreszczu raz na jakiś czas. Raz jest ostro – na przykład ktoś wisi pod sufitem. Innym razem to po prostu seks z nieznajomym lub nieznajomymi.


Dzisiaj siedzę samotnie przed telewizorem i popijam wino. Butelka już prawie pusta. Film chyba dobiega końca. Nie wiem, nie oglądam. Wspominam ostatni raz. Kobieta i mężczyzna – i ja, ubezwłasnowolniona, wisząca pod sufitem. To było coś więcej, niż zwykły seks z przypadkowym facetem.


Dotychczas myślałam, że takie rzeczy dzieją się tylko w książkach i telewizji.


Na szczęście myliłam się.


I chcę więcej.


*


Tym razem to ja dominuję.


Facet leży nagi na łóżku. Cztery pary kajdanek. Nie ruszy się, póki mu nie pozwolę. Odpowiada mi to.


Mam na sobie przepiękny gorset bez miseczek. Do tego lekko prześwitujący biustonosz i majteczki do kompletu.


Wyraźnie widzę, że chciałby, żebym już zaczęła. Nie spieszę się. Pozwalam mu czekać, napawać się widokiem i obrazami, jakie z pewnością podsyła mu wyobraźnia.


Głaszczę go delikatnie. Patrzy mi w oczy, jakby rzucał wyzwanie. Uważaj, to ja mam kontrolę!


Ale może właśnie o to mu chodzi? Przesuwam dłoń na klatkę piersiową. Szczypię mu sutki. Szarpie się.


- To wszystko na co cię stać?


Spoglądam mu w oczy. Ma w nich coś, jakby figlarne ogniki, zapraszające do zabawy. Przesuwam dłoń niżej, i niżej. Drży, kiedy przejeżdżam mu palcem po udzie. Jest podniecony, tego nie ukryje. Gwatownie łapię w dłoń genitalia. Z ust faceta wyrywa się westchnienie, ale to nie strach, czy niepokój. W oczach nadal ma ogniki. Czuję je, czuję pożądanie. Bezwiednie muskam dłonią swoją cipkę.


Naprawdę rzuca mi wyzwanie. A ja zamierzam mu sprostać.


*


To fascynujące. Rutyna, która z rutyną nie ma nic wspólnego.


Idę na kolejne spotkanie. Chcę tego. Nie, to oszukiwanie samej siebie. Potrzebuję tego. Czas w pracy, czy ze znajomymi ze starego życia mija mi na tworzeniu w wyobraźni scenariusza kolejnego spotkania. I właśnie zmierzam na kolejne. Scenariusz z wyobraźni na pewno się nie ziści, ale rzeczywistość często okazuje się lepsza. Bardziej ekscytująca, podniecająca.


Jak będzie tym razem? Staję przed drzwiami.


Szczęknięcie zamka. Wchodzę do środka. Staję twarzą w twarz z Mariuszem, moim byłym narzeczonym, moim niedoszłym mężem. Co do cholery?


Jest nie mniej zaskoczony, niż ja. Czy tamta panienka to była taka sytuacja, jak ta teraz? Powinnam wyjść? Mam zostać? Nie

- [1] [2] [3] -
Opinie
Ocena: 1 2 3 4 5 6
Musisz być zalogować by komentować.
POLUB NAS!
WYDAWCY POLECAJĄ
Zwyczajna łaska
Książka Racheli
Sekret Wesaliusza
 
STRONA GŁÓWNA

MOJE GRANICE
Dodaj/Opublikuj
Wirtualna biblioteczka
Ustawienia
Więcej opcji
KSIĄŻKI
recenzje
premiery, nowości
zapowiedzi wydawnicze
audiobooki
patronaty
rankingi
autorzy
rekomendacje
wyzwania czytelnicze
WIERSZE

OPOWIADANIA

KONKURSY

SPOŁECZNOŚĆ
forum
blogi
zdjęcia
filmy
kalendarz
książki za aktywność
PUBLICYSTYKA
wywiady
eseje
sylwetki twórców
recenzje filmów