Rosalie Moore 1.
opowiadania >



twarz była tak blisko mojej. Czułam na skórze wydychane przez niego gorące powietrze. Jego ręce zatrzymały się na mojej talii.


- Nie mogłem znieść twojej nieobecności.


Niespodziewanie przytulił mnie mocniej i poczułam całe jego ciało. Zapach tak cudownie pieszczący nozdrza, ciepło bijące z jego serca. Zamknęłam oczy. Wargi chłopaka znalazły się na mojej skroni, chwilę później poczułam je w kąciku ust.


- Michael.. – westchnęłam i odsunęłam się delikatnie.


- Zastań ze mną – wbił we mnie proszący wzrok – Słyszysz jak bije mi serce?


Słyszałam. Biło równie głośno i szybko jak moje. Nie mogłam powstrzymać się od uśmiechu, a moja dłoń powoli powędrowała do policzka Michaela. Jego skóra była taka ciepła, a włosy miękkie. Wplotłam palce w drobne, czarne loki, a chłopak nie spuszczał ze mnie wzroku.


- Rosalie!


- To Jacob – powiedziałam rozpoznając głos chłopaka – Nie wie gdzie jestem i pewnie się martwi.


- Pewnie masz rację.


Jego głos stał się nagle bardzo poważny. Zmrużył oczy, myśląc, że przez to ukryje tlące się w nich rozczarowanie. Mój sen dobiegł końca. Widząc jego pochmurne spojrzenie zdobyłam się tylko na ciche „Przepraszam, Michael” oraz delikatne, ostatnie muśnięcie jego policzka. Widziałam jak poruszył ustami, cicho wymawiając moje imię. Uśmiechnęłam się, kiedy powtórzył głośniej:


- Piękna Rosalie.





4. Bo serca są po to, by krwawić tęsknotą.



Jedno ciepłe spojrzenie, za którym podążałam.


Jeden czuły uśmiech, który pobudza moje serce.


Jeden delikatny jak piórko dotyk dłoni, przez który moja dusza odrywa się od rzeczywistości do samego nieba.


I nagle… nie ma Cię!


Gorączkowo rozglądam się wokół. Mój wzrok biega wśród mijających mnie szarych twarzy, próbując dostrzec tę Twoją – promienną.


Czuję ogromną ulgę, gdy widzę Cię stojącego na wprost. Klęczysz na złotym piasku, wszystkie pomarańczowe promienie zachodzącego słońca oświetlają Twoją postać. Jesteś moim celem.


Biegnę, ale Ty – nie ruszając się z miejsca – jesteś coraz bardziej odległy. I kiedy nagle tracę Cię z oczu, z moich ust wydobywa się zrozpaczony okrzyk.


„Piękna Rosalie” – słyszę.


I znów jesteś.


Kochany.


Podchodzę bliżej i spragniona dotyku Twojej gładkiej skóry, wyciągam przed siebie rękę. Moja dłoń napotyka niewidzialną przeszkodę. Dzieli nas szkło, do którego przyciskam się całą sobą, marząc alby poczuć Twoje ciepło.


Oddalasz się ponownie. Ostatnie co mogę dostrzec to napisane na zaparowanym od gorącego oddechu szkle, słowo: L.O.V.E.



***



Deszcz delikatnie stukał o szybę nie pozwalając się skupić. Blondynka mocno zacisnęła powieki usiłując odtworzyć w głowie sen, który śniła ostatniej nocy.


- Rosalie?


Czuły szept Jacoba sprawił, że pod powiekami poczułam łzy. Blask miłości bijący z jego oczu przyprawił mnie o dreszcz na całym ciele. Chłopak powoli objął mnie ramieniem.


- Kocham cię…


Och, nie… nie powinien był mówić tego w tej chwili. Poczułam się rozdarta.


- I ja ciebie też…


Dziękowałam bogu, ze Jacob nie wyczuł w moim głosie tego ogromnego bólu, który od dłuższego czasu ciążył na mojej duszy. Coraz częściej wątpiłam w siłę naszego uczucia.


Usta Jacoba musnęły moje ramię. Zdawały się być tak gorące, że po kilku minutach nadal odczuwałam ich żar.



I miss you and it's killing inside.



Ślepo błądzę ścieżkami pachnącego parku, zerkając raz po raz na pustą ławkę. Biały kot zaszedł mi drogę. Zastanawiam się czy to przyniesie mi szczęście. A co.. jeżeli właśnie ty jesteś moim szczęściem? Zajmuję miejsce na drewnianej ławeczce i delikatnie gładzę jej lakierowaną powierzchnię.


To nasze magiczne miejsce, do którego możesz wrócić. Ja mogę poczekać. Tylko muszę wiedzieć czy powinnam. Pragnę byś mi to powiedział. Czy mam na ciebie czekać? Czekanie boli. Jednak zapominanie również. Boję się rozczarowania, które – tak czuję – nadchodzi.



Bo serca są po to, by krwawić tęsknotą.



***



- Co się dzieje?


- Nic.


- Na pewno?


- Nie.


- Więc co się dzieje?


- Proszę, Jenny… Czy możemy poudawać, że jest wspaniale?


Uśmiech na ustach Rosalie jest smutny. Smutne są jej oczy, które cały czas napełnione są łzami. Zaciśnięte usta i skupiony wzrok nie pozwalają im wypłynąć.





5. Pocałuj bym mogła zasnąć ze smakiem twych warg na ustach.




W chwili, kiedy pierwszy raz go ujrzałam, wiedziałam, że moje życie już nigdy nie będzie takie samo. Owo uczucie spłynęło na mnie nagle i niespodziewanie. Jednak było prawdziwe. A ja sama nie zamierzałam się przed nim bronić. Bez zastanowienia odrzuciłam wszelkie nakazy, przełamałam granice i złamałam obietnice złożone samej sobie. To wszystko za sprawą tego, że niczego nie pragnęłam tak mocno jak tego, żeby móc zakochać się właśnie w nim. Aby móc topić się w jego oczach, wciąż na nowo. Aby przytulać się do jego duszy. Aby wolno było mi wypowiadać jego imię gorącym szeptem.. Michael. A to wszystko nie myśląc o konsekwencjach. Nie myśląc o człowieku, który stał przy mym boku, o kochanym Jacobie. Nie jestem egoistką. Cierpienie Jacoba byłoby dla mnie potwornym ciosem. Jego ból bardzo na mnie działa, a serce kroi się, gdy widzę jak się smuci. Jacob jest dobrym człowiekiem. Ma wiele wad, jednak darzę go miłością. Inną. Jednak nadal miłością. To jest w pewnym stopniu niewytłumaczalne.



Michaelowe oczy patrzyły na mnie z małego, wyciętego z gazety zdjęcia. Delikatnie wodziłam palcem po szarym policzku, a potem po małym, wilgotnym jeszcze śladzie łzy.


- Jadę do pracy. Wrócę rano – słyszę i nerwowo zgniatam zdjęcie w dłoni.


- Dobrze. Zrobię ci śniadanie.


- Nie, Rosalie.. Musisz się wyspać. Wyglądasz na zmęczoną.


O nie, Jacob.. Uśmiecham się i całuję szorstki policzek chłopaka. W tym momencie zdawał się być takim naiwnym małym chłopcem, który nie miał pojęcia o problemach dorosłych. Bo przecież.. opuchnięte oczy czy spierzchnięte usta to nie wynik braku snu… to płacz i ta cholernie bolesna tęsknota zadająca mocne ciosy prosto w serce.


- Rosalie... – chłopak objął mnie tak mocno, że prawie zabrakło mi tchu, po czym wpił się w moje wargi. To był pocałunek pełen obaw. Jacob się bał, a ja poczułam się bardzo słabo.


- Mój chłopczyku – zaśmiałam się w jego usta.


- Nie chcę cię stracić, Rosalie.


Bicie

Opinie
Ocena: 1 2 3 4 5 6
Musisz być zalogować by komentować.
kasia11091996 Linia koment
Dodany:2011-06-08 17:14:32, Ocena: 6.0
podobało mi się;) Jest jedna literówka. Tekst wciąga.

Ocenił/a na: 6
Pasia74 Linia koment
Dodany:2011-06-22 14:54:32, Ocena: 6.0
http://kwejk.pl/obrazek/173174/chi%C5%84ski,horoskop.html

Ocenił/a na: 6
POLUB NAS!
WYDAWCY POLECAJĄ
Zwyczajna łaska
Książka Racheli
Sekret Wesaliusza
 
STRONA GŁÓWNA

MOJE GRANICE
Dodaj/Opublikuj
Wirtualna biblioteczka
Ustawienia
Więcej opcji
KSIĄŻKI
recenzje
premiery, nowości
zapowiedzi wydawnicze
audiobooki
patronaty
rankingi
autorzy
rekomendacje
wyzwania czytelnicze
WIERSZE

OPOWIADANIA

KONKURSY

SPOŁECZNOŚĆ
forum
blogi
zdjęcia
filmy
kalendarz
książki za aktywność
PUBLICYSTYKA
wywiady
eseje
sylwetki twórców
recenzje filmów