Rudolf
opowiadania >



Kiedy wchodziła do mieszkania, on nawet nie drgnął. Siedział nieruchomo obserwując świat za oknem, a raczej jego mały fragment ze śmietnikiem, trzepakiem i figurą Matki Boskiej, ustawioną w centralnym miejscu.


- Poruszyłeś uchem! - Krzyknęła i dwoma machnięciami pozbyła się pantofli, z których jeden wpadł do pokoju i zatrzymał się dopiero na stołowej nodze.


Znieruchomiała czekając czy zareaguje, ale jemu było najwidoczniej wszystko jedno albo już się przyzwyczaił do tego, w jaki sposób Hanka zdejmuje buty.


- Jeśli będziesz stroił fochy, to przestanę cię karmić i będziesz się stołował na mieście! - Spróbowała go złamać szantażem.


Kiedy i ta próba okazała się bezskuteczna, Hanka poczłapała do stołu, żdeby odkopnąć pantofel, uderzając się przy okazji w duży palec u nogi.


-Mógłbyś, kurwa przynajmniej na mnie popatrzeć! Kiedy matka wracała z pracy to przylatywałeś, jak tylko zgrzytnęła kluczem w zamku! Kim ja dla ciebie jestem, że mnie tak traktujesz?!


Usiadła zrezygnowana na wersalce i schowała twarz w dłoniach. To był chyba najlepszy sposób na jego upór. Zeskoczył z parapetu i idąc do kuchni, otarł się nieznacznie o jej nogi.



- [1] -
Opinie
Ocena: 1 2 3 4 5 6
Musisz być zalogować by komentować.
POLUB NAS!
WYDAWCY POLECAJĄ
Zwyczajna łaska
Książka Racheli
Sekret Wesaliusza
 
STRONA GŁÓWNA

MOJE GRANICE
Dodaj/Opublikuj
Wirtualna biblioteczka
Ustawienia
Więcej opcji
KSIĄŻKI
recenzje
premiery, nowości
zapowiedzi wydawnicze
audiobooki
patronaty
rankingi
autorzy
rekomendacje
wyzwania czytelnicze
WIERSZE

OPOWIADANIA

KONKURSY

SPOŁECZNOŚĆ
forum
blogi
zdjęcia
filmy
kalendarz
książki za aktywność
PUBLICYSTYKA
wywiady
eseje
sylwetki twórców
recenzje filmów