Nieznajomy - Paraliż senny
opowiadania >



23:30

Po ciężkim dniu, pełnym owocnej pracy, w końcu nadszedł moment na odpoczynek. Dlatego szybko układam się do snu i przez dłuższą chwilę obracam się z boku na bok, żeby idealnie ułożyć się na moim łóżku. Zamykam oczy, wędrując w ciemnościach mojego tajemniczego umysłu. Wyobraźni tak ogromnej, jednocześnie tak strasznej. Po chwili jestem tam, gdzie zawsze się udaję, zamykając oczy.

01:45

Jestem w srebrnej fortecy, gdzie sufit jest ozdobiony topazem. Ściany pokrywają grube warstwy lodu, które nigdy nie topnieją, a okna przypominają architekturę gotycką, okresu późnego średniowiecza. Przestrzeń wewnątrz jest ogromna, przypominająca wielką salę balową, na której dostojni mężczyźni zapraszali swoje damy do tańca, bawiąc się tak, jakby nigdy nie mieli zamiaru przestać tańczyć do muzyki, której nie mogę usłyszeć. Zawieszeni w czasie których nic nie dotyczy prócz tej magicznej dla nich chwili. Podłoga jest tutaj szklista, błyszcząca a pod nią widnieje pękający lód zamarzniętego jeziora. Mróz w tym miejscu jest nie do wytrzymania, ale będąc tu, czuję się bezpieczna.

Oglądam posągi nieznanych artystów, kiedyś już widziałam podobne do tych. Przedstawiały one upadłe anioły, które nie ukłoniły się człowiekowi, a jednocześnie Stwórcy. Zostały potępione, ale w tym mrozie wyglądały tak pięknie i nieskalane grzechem. Od tego zimna na końcówkach włosów pojawił się szron. Nie zamarznę, przecież jestem w świecie snów i wyobraźni. Oglądam dalej, rozglądając się przed siebie. W jednym spośród wielu salonów głęboko w samym środku fortecy znajduje się biały stół pełen żywności, najlepszej jakości. Poprzednie lekcje nauczyły mnie, by nie ruszać tego, co nie moje. Tak też uczyniłam, przyglądałam się jedzeniu z burczeniem w brzuchu.

02:25

Nagle zaczynam odczuwać narastające ciepło w powietrzu, to dość niespotykane w takim przemarzniętym miejscu. Ciężko oddycham, czując kłucie w sercu. Stąpam po cienkim lodzie, woda pod nim paruje od wrzątku. Szybko uciekam na grubszą warstwę lodu, gdzie jeszcze nie został stopiony. Niepokój wewnętrzny wzrasta z powodu lekkiego ucisku w klatce piersiowej. Wszystko topnieje, nie powinno tak być. Tutaj nie ma miejsca na takie zjawiska, muszę stąd uciekać im prędzej, tym lepiej.

02:55

Budzę się ze snu, opuszczając niechętnie fortecę, która rozpuszczała się od gorąca. Czuję strach przed czymś nieznanym mi do tej pory. Leżę w bezruchu na miękkim łóżku z zamkniętymi powiekami, jednakże daleko w ciemnościach widzę pomarańczowe światełko. To światełko dobiegające z sąsiedniego pokoju, gdzie przebywa mój starszy brat. Wbrew swojej woli nie mogę się poruszać, leżę na plecach z głową pochyloną na lewym barku w stronę światła. Oddech jest coraz szybszy i nierytmiczny.

Czuję obecność kogoś nieznajomego. Jestem pewna, że to nie człowiek a istota spoza świata żywych, może wydostała się z wymiaru snów, może jest przeklęta? Tylko czego ode mnie chce?

Wchodzi ciężko na moje łóżko, powoli ściągając kołdrę z mojego bezwładnego ciała. Mam wrażenie, że kropla potu spływająca po moim rozpalonym czole wypala mi skórę. Jestem sparaliżowana strachem, przez którego nie mogę nawet się poruszyć, wypowiedzieć słowa, prosząc kogoś o pomoc. Słyszę zachrypnięty szept w niezrozumiałym dla mnie języku. Tajemnicza postać mamrocze coś do siebie, obserwując moje ciało. Jest rozdrażniona, czuję jej wzrok na sobie.

Ból w klatce piersiowej strasznie się nasila. Nieznajomy zaczyna rzucać groźnie, lecz leniwie słowa, przejeżdżając ostrym szponem przez moją klatkę piersiową, szczególnie uciskając na lewą stronę, gdzie leży serce. W tej chwili zamarłam ze strachu. Zrozumiawszy poprzez jego gest i dziwne zachowanie, nieznajoma postać chce wyrwać mi serce i nadzwyczajnie je pożreć. Chcę krzyknąć głośno, ale jestem bezsilna, zdominowana przez strach. Jedynie co mogę zrobić, to przeczekać aż ten koszmar się skończy, a wydaję mi się jakby ta chwila trwała wieczność.

03:--

Światło z pokoju znacznie się nasiliło w ciągu kilku sekund, a uczucie gorąca powoli maleje, przywracając normalną, pokojową temperaturę. Postać zaczęła się oddalać, schodząc z mojego łóżka, szepcząc coś wulgarnie do siebie. Po odejściu nieznajomego czuję w głębi kojącą ulgę i chłód na całym ciele, które przed chwilą płonęło.

Nagle słyszę nadchodzące kroki, jednakże po chwili domyślam się, że to mój brat wyszedł z pokoju. Moim pierwszym ruchem po uwolnieniu z paraliżu jest szybki obrót na prawą stronę, odwracając się od światła. Myślę o sytuacji, która mi się przytrafiła. Próbuję sobie odpowiedzieć czy był to tylko zły sen, czy to działo się naprawdę. Może był to jednak efekt przepracowania i braku snu przez ostatnie dni. Tak ciężko było odróżnić rzeczywistość od fikcji w chwili, kiedy to się działo. Ledwie mogłam pozbierać myśli, ale jednego jestem pewna. Nieznajomy odszedł na dobre, pozostawiając na krótką chwilę mieszane uczucia, mam taką nadzieję. Teraz mogę zasnąć, kiedy drzwi od pokoju brata są otwarte, a ja znów czuję przyjemny chłód, za którym zdołałam już zatęsknić.

Kimkolwiek byłeś, odszedłeś.
Nie wracaj tu więcej.


- [1] -
Opinie
Ocena: 1 2 3 4 5 6
Musisz być zalogować by komentować.
POLUB NAS!
WYDAWCY POLECAJĄ
Zwyczajna łaska
Książka Racheli
Sekret Wesaliusza
 
STRONA GŁÓWNA

MOJE GRANICE
Dodaj/Opublikuj
Wirtualna biblioteczka
Ustawienia
Więcej opcji
KSIĄŻKI
recenzje
premiery, nowości
zapowiedzi wydawnicze
audiobooki
patronaty
rankingi
autorzy
rekomendacje
wyzwania czytelnicze
WIERSZE

OPOWIADANIA

KONKURSY

SPOŁECZNOŚĆ
forum
blogi
zdjęcia
filmy
kalendarz
książki za aktywność
PUBLICYSTYKA
wywiady
eseje
sylwetki twórców
recenzje filmów