Przeciwieństwa
opowiadania >



Kolejne opowiadanie mojego autorstwa, podobnie jak "Ławka" napisane jakiś czas temu. Zapraszam serdecznie do czytania, natomiast więcej moich tekstów, zarówno opowiadań, jak i felietonów czy recenzji można znaleźć na blogu: http://still-changeable.blogspot.com :)


***



„Przeciwieństwa”







Ruda była kobietą dbającą o siebie, ale nie do końca idealną – lecz któż taki jest? Swoje długie, naturalnie rude włosy, których zazdrościło jej wiele osób, najczęściej nosiła rozpuszczone, co dodawało uroku, a jej głębokie spojrzenie zielonych oczu schowane było za wachlarzem gęstych rzęs. Twarz pokrywały drobne piegi, ale wbrew pozorom nigdy jakoś specjalnie jej nie przeszkadzały. W dzieciństwie inni często ją wyśmiewali, lecz gdy dorosła, niejedna kobieta mogła pozazdrościć jej urody, a także uśmiechu, o którym tak często słyszała, że potrafi zdziałać cuda i nawet najbardziej smutnemu człowiekowi poprawi humor. Potrafiła zachować dystans w niektórych sytuacjach, umiała też postawić na swoim jeżeli na czymś naprawdę jej zależało. Mimo że chowała się za ścianą obojętności i chłodu, wewnątrz przepełniała ją uczuciowość i czasami zbyt marzycielski romantyzm. Drugi rok studiowała dziennikarstwo nie mogąc wyobrazić sobie siebie jako kogokolwiek innego i pomimo tego, że ludzie mówili, iż nie ma co szukać pracy po takim kierunku, ona była zawzięta, stąd już podczas studiów zaczęła pisać artykuły do lokalnej gazety. Co prawda, nie dawało jej to zbyt wielu pieniędzy, ale jak na początek była zadowolona, a to, co się liczyło to fakt, że mogła zdobyć doświadczenie wierząc, że w przyszłości stanie się dla niej pomocne.




Z kolei Uszaty – wysoki brunet o błękitnym spojrzeniu był jakby całkowitym przeciwieństwem Rudej. Jego skomplikowana osobowość nie raz mogła wprowadzić ludzi w błąd. Potulny jak baranek, a jednocześnie pełen agresji do świata. Jeśli chciał zostawić problemy za sobą, po prostu to robił, nie przejmując się innymi, nie patrzył wstecz i dzięki temu wciąż szedł do przodu. Pracował jako kelner w jednej z dość znanych restauracji w mieście, bo od młodych lat musiał radzić sobie sam, nie mając aż tak dobrego wsparcia ze strony rodziny. Może to wytworzyło jego silny charakter, choć w głębi duszy krył swoje drugie „ja”. Jak to się stało, że spotkali siebie na własnej drodze? Całkowite przeciwieństwa: ona – spokojna, mimo tej skorupy bycia twardą osobą, wewnątrz krucha i delikatna. On – pełen frustracji, nie mający problemu z zapominaniem o przeszłości, kiedy ona analizowała każdą rozmowę, gest bądź uśmiech… A jednak los chciał, by któregoś dnia się poznali, lecz nie wiedział, że przeciwieństwa jednak nie zawsze się przyciągają…







***







Ciepłe promienie słońca przywitały twarz Rudej, gdy budząc się, uświadomiła sobie co dzisiaj miało ją spotkać. Nie, żeby się bała, ale była lekko rozdarta czy dobrze robi spotykając się z kimś z zamieniła co prawda sporo słów, ale jedynie przez jeden z portali społecznościowych. Śmieszyło ją to, gdyż nigdy nie próbowała nawiązać znajomości w ten sposób. Lecz to był całkowity przypadek, że tamtego, niedzielnego popołudnia, coś sprawiło, że z nudów zaczęła wymieniać wiadomości z ludźmi aż trafiła na niego. Zaciekawił ją swoim stylem bycia, tym, że był tak banalny we wszystkim co mówił, a jednocześnie jakby skrywał coś w sobie bojąc się, że jego sekrety mogłyby ujrzeć światło dzienne, a tym samym nie wróżyłoby to niczego dobrego. Wkrótce ich rozmowy, o ile tak można było to nazwać, stały się na porządku dziennym, aż postanowili się spotkać. Kobieta, pełna sprzeczności jakie nią targały, w końcu się zgodziła i tym samym tego poranka, nadal nie chcą wyjść spod ciepłej kołdry, myślami błądziła, rozważając czy aby na pewno był to dobry pomysł. Nie chciała jednak odwołać spotkania, bo wiedziała, że jeśli to zrobi ich drogi na zawsze się rozejdą, a po paru wydarzeniach z przeszłości miała świadomość, że lepiej żałować czegoś, co się spróbowało, aniżeli tego, czego nie mogło się doświadczyć. Dlatego wzięła się w garść i postanowiła, że dzisiejszy dzień będzie dobry, nieważne, czy spotkanie się uda czy nie.




Parę, bądź nawet paręnaście ulic dalej, Uszaty leniwie wstał z łóżka. Nie chciało mu się, miał za sobą ponad dwanaście godzin pracy, a ruch w restauracji poprzedniego dnia był naprawdę spory tak, że praktycznie nie miał nawet chwili wytchnienia. Wiedział jednak, że dzisiaj miał spotkać się z tą poznaną przypadkowo, kobietą. Popatrzył na swoją twarz w lustrze i pomyślał sobie, że tym razem nie może popełnić tych samych błędów co zawsze. Chociaż z drugiej strony minutę później pojawił się drugi on, który stwierdził, że przecież jak nie ta, to następna. W sumie, pewnie powinien skarcić się za takie myślenie, ale od dawna miał kłopot z kobietami. Wiedział, że coś je do niego przyciąga, ale nie potrafił żadnej przy sobie utrzymać. Miał pewne sekrety, zdawał sobie sprawę z tego, że potrafi być oschły i już nie jednej kobiecie złamał w taki czy inny sposób serce, ale co miał poradzić na to, że same do niego lgnęły? Ranił je, może częściowo to była jego wina, ale zwykle nie myślał o tym zbyt długo, bo i po co? Lepiej było zostawić za sobą przeszłość i żyć nadal tak jakby nic nigdy się nie stało, bo przecież jak coś już się skończyło to nie ma co wracać do tego pamięcią, a życie było według niego zbyt krótkie by analizować wszystkie wydarzenia.







***




Nieubłaganie zbliżała się godzina ich spotkania, a Ruda zaczęła naprawdę się denerwować. Właściwie sama nie wiedziała czym, w końcu zgodziła się, gdyby nie chciała, to nie jechała by właśnie tam, gdzie się umówili, ale nadal nie była do końca przekonana co do tego pomysłu. Tak, jakby w jej głowie odezwała się jakaś czerwona lampka sygnalizująca, że nic dobrego z tego nie wyniknie. Jednak z drugiej strony, kobieta lubiła ryzykować. Może jedynie ta cecha jej osobowości sprawiła, że wzięła się w garść i po chwili nerwy stawały się coraz mniejsze. W końcu wiedziała, że musi zachowywać się naturalnie, jeśli nie chce go od razu sobą wystraszyć, a poza tym przecież nie zależało jej na nim jakoś bardzo, bo praktycznie go nie znała, tyle, ile zamienili ze sobą wiadomości, nic poza tym. Tak pogrążywszy się w myślach, nawet nie spostrzegła się, że już jest na miejscu. Gdy wyszła z tramwaju, on

- [1] [2] [3] [4] [5] -
Opinie
Ocena: 1 2 3 4 5 6
Musisz być zalogować by komentować.
POLUB NAS!
WYDAWCY POLECAJĄ
Zwyczajna łaska
Książka Racheli
Sekret Wesaliusza
 
STRONA GŁÓWNA

MOJE GRANICE
Dodaj/Opublikuj
Wirtualna biblioteczka
Ustawienia
Więcej opcji
KSIĄŻKI
recenzje
premiery, nowości
zapowiedzi wydawnicze
audiobooki
patronaty
rankingi
autorzy
rekomendacje
wyzwania czytelnicze
WIERSZE

OPOWIADANIA

KONKURSY

SPOŁECZNOŚĆ
forum
blogi
zdjęcia
filmy
kalendarz
książki za aktywność
PUBLICYSTYKA
wywiady
eseje
sylwetki twórców
recenzje filmów