Przeciwieństwa
opowiadania >



już na nią czekał. Poznała go od razu, więc pewnym krokiem podeszła bliżej.




-Cześć – przywitał ją Uszaty i wręczając jej białego goździka, jednego z jej ulubionych kwiatów dodał z nieco aroganckim, według Rudej, uśmiechem – to dla ciebie.




-Cześć i dziękuję – odpowiedziała lekko speszona kobieta i od razu zaczęła karcić się w myślach za tą chwilę nieśmiałości.




Parę minut później siedzieli już na ławce w pobliskim parku, popijając wziętą na wynos kawę. Uwielbiała jej zapach, ten napój mógł być dla niej jak woda, choć wiedziała, że tak często pić go jednak nie mogła. Rozmawiali o swoim życiu, zajęciach, ona opowiadała o uczelni, znajomych jakich do tej pory poznała studiując swój kierunek, o pasjach, jakie miała, on z kolei także opowiadał jej o swojej pracy i wiedziała, że do takich lekkich nie należy, zwłaszcza gdy ktoś jest na nogach cały dzień, a wypłata nie do końca jest proporcjonalna do włożonego wysiłku, o tym, co lubi, a czego nie. Tak mijała już któraś godzina, aż w końcu Ruda stwierdziła, że naprawdę musi iść, zwłaszcza, że następnego dnia czekało ją jakieś kolokwium – co prawda już się na nie uczyła, ale będąc przykładną studentką nie chciała niczego zawalić, więc wolała coś jeszcze powtórzyć. On odprowadził ją na jej przystanek, po czym udał się na swój, ale wiedział, że jeszcze nie raz się spotkają. Ta kobieta momentami doprowadzała go do szału, kiedy tak się z nim droczyła bądź nie bała się krytykować niektórych jego wad – jak chociażby to przeklęte palenie, które starał się rzucić, ale bezskutecznie, a jednocześnie coś w niej go przyciągało, a ten uśmiech jakim go powitała był po prostu czarujący. Z kolei kobieta, wracając na swoje mieszkanie, wiedziała, że każdy ma swoje zalety oraz wady i mimo że on miał tych drugich sporo, a niektóre z nich ciężko jej było tolerować, to starała się i tak znaleźć więcej pozytywnych stron. Mimo wszystko, wciąż była rozdarta i nie do końca przekonana czy dalsze spotkania mają sens. Rozmawiali całkiem sporo, lecz zdarzały się chwile milczenia, a ona jakby utwierdziła się w przekonaniu, że wbrew pozorom, to on dowiedział się więcej o jej życiu, kiedy sam podzielił się tylko drobnymi informacjami. "No nic, co ma być to będzie" - ostatecznie stwierdziła w myślach i postanowiła póki co się tym nie przejmować. Nie wiedziała jednak, że już wkrótce jej telefon znów się odezwie, a sama niesiona nie wiadomo czym, ponownie zgodzi się na spotkanie.







***




Chłód wieczoru nie przeszkadzał im w niczym, a szum wokół, jaki zawsze pojawiał się w tej części miasta o tak późnej porze również nie stanowił problemu, gdy tak siedzieli na jednej spośród wielu ławek, a liście drzew cichutko szeleściły. Spotykali się już jakiś czas, czy to na spacerze, czy też w jakiejś kawiarni, klubie i za każdym razem poznawali się niemalże na nowo. Ona dowiadywała się coraz więcej o nim, choć nadal pozostawał tajemniczy i to momentami budziło jej niepokój, że albo coś ukrywa, albo po prostu nie chce się przed nią otworzyć. On z kolei także uzyskiwał więcej informacji na jej temat, ale kobieta, tak samo jak on, miała problem z tym by komuś tak bezwzględnie zaufać, albo po prostu nie chciała, gdyż sam nie był na tyle wylewny. Mimo tego, że często się sprzeczali i to najczęściej przez telefon, to później szybko umieli się porozumieć i spotkać ponownie. Tak jakby potrafili się odpychać po jednym, nawet w żarcie, źle dobranym słowie, które wywoływało spór, by później znów się przyciągnąć. Tak więc, tego ciepłego, letniego wieczoru, wybrali spacer, chyba jej ulubioną formę spotkań, jak Uszaty zdążył zauważyć, gdy ona trzymała głowę na jego ramieniu, a on czując jej delikatne perfumy, zastanawiał się, czy kiedyś zacznie mu bardziej na niej zależeć, czy jednak znów powtórzy się ta sama historia co zawsze.


-Przestań... - powiedziała Ruda, starając się by jej głos zabrzmiał stanowczo.


-Dlaczego mam przestać, skoro wiem, że to lubisz? - szepnął Uszaty, nadal delikatnie przygryzając płatek jej ucha.


-Właśnie, że nie, no daj już spokój - powtórzyła, jednak stanowczość, którą wcześniej próbowała wstawić w ton swoich słów, całkowicie zniknęła.


-I jeszcze będzie się przekomarzać, że nie, nieładnie kłamczuszku - zaśmiał się, tak krótko, szczerze.


Miał rację - Ruda doskonale o tym wiedziała. Jego dotyk, ciepły oddech na jej skórze działał jak magnes. Sama nie wiedziała co w nim takiego było, że mimo wszelkich zapewnień, że to bez sensu, bo w końcu często sprzeczali się o jakieś głupoty, wracała, jakoby mając nadzieję, iż z czasem powstanie coś większego. Tak więc i teraz przestała się bronić, by parę chwil później ich usta połączyły się w delikatnym pocałunku. Tylko wtedy znów przez jej głowę przetoczyła się myśl "skończona kretynko, to nie ma sensu, daruj sobie." Ale zaledwie ułamek sekundy później szybko ją wyrzuciła i nie żałowała tych paru minut, kiedy poczuła w końcu czyjąś bliskość, jakiej od tak długiego czasu jej brakowało.







***







Ruda jak co wieczór słuchała muzyki, by móc choć na chwilę oderwać się od rzeczywistości. Miała za sobą ciężki tydzień, a chciała oprócz nauki mieć czas na spotkania z nim – mężczyzną, który już dłuższy czas gościł w jej życiu, a którego nadal nie była pewna. Nagle zadzwonił jej telefon. Nie musiała patrzeć na ekran by wiedzieć, kto o tej porze chce z nią porozmawiać.


-Kochasz mnie troszeczkę? - usłyszała w słuchawce ten sam głos, który parę godzin wcześniej szeptał do jej ucha.


-Nie - powiedziała lekko, ale jednocześnie tak, by zabrzmiało to prawdziwie, bo jeśli miała przyznać się przed samą sobą, to tak właśnie było. Lubiła go, potrafił ją rozśmieszyć, kiedy była naprawdę wściekła o coś, co powiedział wcześniej, ale nie umiała go jeszcze obdarzyć większymi uczuciami.


-A lubisz chociaż troszeczkę? - zadał kolejne pytanie jej rozmówca.


-No, może troszkę - odpowiedziała śmiejąc się w duchu.


-A nienawidzisz mnie troszeczkę? - po raz trzeci Uszaty zadał pytanie, czekając na odpowiedź.


-Oczywiście, irytujesz mnie cały czas - odpowiedziała Ruda, wiedząc, jak bardzo lubi się z nim droczyć.


Jeszcze kilka słów, tradycyjne "no to pa", po czym sygnał rozłączonej linii, a Ruda zaczęła zastanawiać

- [1] [2] [3] [4] [5] -
Opinie
Ocena: 1 2 3 4 5 6
Musisz być zalogować by komentować.
POLUB NAS!
WYDAWCY POLECAJĄ
Zwyczajna łaska
Książka Racheli
Sekret Wesaliusza
 
STRONA GŁÓWNA

MOJE GRANICE
Dodaj/Opublikuj
Wirtualna biblioteczka
Ustawienia
Więcej opcji
KSIĄŻKI
recenzje
premiery, nowości
zapowiedzi wydawnicze
audiobooki
patronaty
rankingi
autorzy
rekomendacje
wyzwania czytelnicze
WIERSZE

OPOWIADANIA

KONKURSY

SPOŁECZNOŚĆ
forum
blogi
zdjęcia
filmy
kalendarz
książki za aktywność
PUBLICYSTYKA
wywiady
eseje
sylwetki twórców
recenzje filmów