ZAPALNICZKA
opowiadania >



ręce owinięte białym bandażem. Przy okazji zauważył, że bandaże ma też na twarzy i nogach.
- Wybuchł pożar w naszym domu.
- Naszym nowym domu?
- Jakim nowym? - ojciec Artura był nieco zdziwiony - Dobrze się czujesz?
- Poczekaj, tato! - Artur chwilę się zastanowił - A gdzie my teraz mieszkamy?
- Artur! Dobrze się czujesz?!
- Chodziło mi o to, czy mieszkamy w mieście.
- No, a gdzieżby indziej? Czemu głupio pytasz?
- Hmm… Może wyda ci się to śmieszne, ale chyba śniło mi się, że mieszkamy na wsi.
- Bo będziemy.
- Co? - Artur miał raczej mało inteligentny wyraz twarzy - O czym ty mówisz?
- Kupiłem dom na wsi, żebyś mógł trochę odpocząć i dojść do siebie po tym, co się stało. Wiem, że wolisz miasto, ale mam nadzieję, ze będzie ci się podobało. Prawie pod samym domem jest las, dookoła drzewa pełne czereśni...
- A pod lasem zgliszcza? - zapytał Artur przerywając mu w połowie zdania, mimo że ojciec już się zapalił do opowiadania o urokach tej wsi.
- Skąd wiesz? - zdziwił się.
- Nie! - Artur potrząsnął głową - To niemożliwe!
- Co jest niemożliwe? Skąd wiesz o zgliszczach? Przecież nawet nie wiesz, co to za miejscowość!
- Nieważne, ale tam musi pójść ksiądz!
- Artur! Czy ty zwariowałeś?! Jaki znowu ksiądz?!
- Jakikolwiek, byle miał wodę święconą!
- Artur, ty się lepiej prześpij, bo z tobą chyba jeszcze nie za bardzo, co?
- Tato! - wykrzyknął - Ja się dobrze czuję, a spania to mam dosyć na jakiś czas. Proszę cię tylko, żebyś zawołał tam księdza, żeby poświęcił, czy co tam się robi, piwnicę.
- A czy mogę wiedzieć, dlaczego? I po co?
- Bo tam jest ciało dziewczyny z podciętym gardłem!
- Nie, Artur, ty naprawdę zwariowałeś! Albo ci się coś przyśniło!
- Przyśniło? - Artur zastanowił się - Wiesz, że może masz rację? Może rzeczywiście to był tylko sen... Ale nie zaszkodzi chyba, jeśli poprosisz jakiegoś księdza, co?
- No dobra. W sumie, co mi szkodzi. Nie tak znowu daleko jest plebania.
- No widzisz! Nie zaszkodzi przecież, nie?
- Muszę już lecieć. Wpadnę do ciebie po pracy, dobra?
- Dobra, ale pamiętaj, co obiecałeś!
- Ok. Cześć.
- Cześć.
Artur leżał wpatrując się w sufit. Lekarz i pielęgniarki już wyszli i został teraz sam na sam z bielą ścian, pościeli i bandaży. W sali było jeszcze jedno wolne łóżko, ale chwilowo nie miało żadnego lokatora. Artur zastanawiał się nad tym, co się stało, ale nic sensownego nie przychodziło mu do głowy. Widział tylko jedno wyjście: to był tylko sen. „Tak, trochę sobie pospałem, to mi się głupoty przyśniły.”, pomyślał. ,,Jak przyjdzie ojciec, to mu powiem, żeby sobie nie zawracał głowy księdzem.”
Wtedy jego wzrok padł na szafkę przy łóżku. Ostrożnie podniósł się na łokciach i zajrzał do szuflady. Były tam jego osobiste rzeczy. Na dnie szuflady leżało jednak coś, co przez chwilę wydało mu się nie jego własnością. Szeroko otwartymi ze zdziwienia oczyma wpatrywał się w niewielki przedmiot.
W tym samym czasie srebrna głowa jastrzębia wpatrywała się w niego oczkami z czerwonych szkiełek.
Zanim stracił przytomność usłyszał perlisty śmiech Agaty i zobaczył nad sobą jej twarz ozdobioną szelmowskim uśmiechem.



MAJ 2005


- [1] [2] [3] [4] [5] -
Opinie
Ocena: 1 2 3 4 5 6
Musisz być zalogować by komentować.
niewnikaj Linia koment
Dodany:2016-03-19 17:06:06, Ocena: 5.0
POLUB NAS!
WYDAWCY POLECAJĄ
Zwyczajna łaska
Książka Racheli
Sekret Wesaliusza
 
STRONA GŁÓWNA

MOJE GRANICE
Dodaj/Opublikuj
Wirtualna biblioteczka
Ustawienia
Więcej opcji
KSIĄŻKI
recenzje
premiery, nowości
zapowiedzi wydawnicze
audiobooki
patronaty
rankingi
autorzy
rekomendacje
wyzwania czytelnicze
WIERSZE

OPOWIADANIA

KONKURSY

SPOŁECZNOŚĆ
forum
blogi
zdjęcia
filmy
kalendarz
książki za aktywność
PUBLICYSTYKA
wywiady
eseje
sylwetki twórców
recenzje filmów