NA WŁOSKU
opowiadania >



Impreza u Anki trwała w najlepsze. Wszyscy goście zaproszeni na urodziny bawili się doskonale. W wynajętej sali z głośników płynęła głośna muzyka. Część osób tańczyła, część siedziała przy stołach i coś jadła bądź piła. Sama jubilatka wirowała na parkiecie z coraz to innym partnerem.
Tymczasem w barze obok stali bywalcy rozmawiali, przekrzykując głośną muzykę. Nikt prawie nie zwracał uwagi na ciemnowłosego chłopaka, który siedział przy stoliku w kącie. Prawie, bo jednak niektórzy z klientów baru spoglądali na niego z ciekawością. Raczej rzadko się zdarzało, by ktoś obcy pojawiał się tutaj sam, bez towarzystwa kogoś z miejscowych. A on definitywnie był obcy: nikt go tu wcześniej nie widział.
Jakiś głos w głębi sali, pokonując głośną muzykę, unosił się nad głowami siedzących przy stoliku klientów.
- Anka robi w sali obok urodziny. Może to jakiś jej znajomy. Może przyszedł sobie na piwo, bo tam nie mają, czy coś.
Pozostali pokiwali głowami i przestali zwracać uwagę na obcego chłopaka.
On zerknął na nich spod gęstych brwi i uśmiechnął się do siebie. Słyszał tamtych przy stoliku, mimo że głośniki dudniły w tym momencie jakimś supermodnym hitem z list przebojów.
"A żebyś wiedział, chłopie, że znajomy Anki. Ale nie tej waszej... ", pomyślał i przestał się uśmiechać.
Popatrzył w stronę stolika po prawej, gdzie dwie dziewczyny piły piwo, bezustannie przy tym szczebiocąc i chichocząc jak cheerleaderki z tych głupich amerykańskich filmów. Ciemnowłosy chłopak obserwował dziewczyny kątem oka, pozornie nie zwracając na nie uwagi.
Zauważył, że obydwie były zgrabne i ładne. Jedna miała krótkie, farbowane na jakiś czerwonawy kolor włosy. Druga była blondynką z włosami prawie do pasa. Chłopak spoglądał na jej włosy. Siedziała odwrócona do niego plecami, dzięki czemu mógł dokładnie i wnikliwie obserwować odbijające się w nich świetlne refleksy. Uwielbiał je! Był pasjonatem kobiecych włosów. Kochał długie, bujne fale. Mógł godzinami wdychać ich zapach, dotykać je, uwielbiał czuć ich miękkość, gdy przesuwał po nich palcami. Dlatego właśnie zwrócił uwagę na te dwie. Gdy przez przypadek natknął się na nie na mieście, jakiś impuls kazał mu iść za nimi. Śledził dziewczyny, które nawet nie zauważyły idącego za nimi chłopaka. Szedł za nimi, cały czas patrząc i podziwiając, jak słońce igra z włosami, jak promienie skaczą po grubych pasmach, rozświetlając je, aż w końcu ich właścicielka wyglądała jak anioł, jak święta w aureoli. Kobiece włosy stały się dla chłopaka obsesją już dawno. Teraz takie obserwowanie, dotykanie, wąchanie dostarczało mu prawie erotycznych doznań.
Idąc za dziewczynami aż do baru, podsłuchiwał ich rozmowę. Dowiedział się, że długowłosa ma na imię Anka, a ta druga, jej koleżanka - Julka.
Z zamyślenia wyrwał go jakiś ruch przy stoliku. Anka wstała, chwyciła torebkę i, lekko chwiejnym krokiem, ruszyła do wyjścia.
- Idę poprawić makijaż. Zaraz wrócę. - odwróciła się jeszcze do Julki. Chłopak natychmiast podniósł się ze swojego krzesła, o mało nie rozlewając piwa, stojącego na stoliku.
W barze ludzie kręcili się w jedną i w druga stronę, więc nikt nie zauważył jego pośpiesznego wstawania. Wszyscy zajmowali się swoimi sprawami, a zwłaszcza tym, by nie rozlać niesionych trunków.
Chłopak wszedł do łazienki zaraz za Anką. Łazienka była koedukacyjna, więc nikogo to nie dziwiło. W środku był jakiś facet, ale już prawie wychodził. Spojrzał jeszcze lekko zamglonym wzrokiem na Ankę i chłopaka i skojarzył sobie w swoim lekko podpitym umyśle, że to po prostu jakaś para, która przyszła do łazienki w wiadomym celu. Uśmiechnął się do chłopaka, puścił do niego oko i uniósł do góry kciuk.
Zostali sami. Anka malowała się przed lusterkiem, a on wpatrywał się w jej włosy.
- No i co się, kurde, gapisz? - Anka spojrzała na niego w lusterku.
- Masz piękne włosy. - wyszeptał i wyciągnął rękę, by ich dotknąć.
- No i chuj ci do tego! - wykrzyknęła i chciała odsunąć głowę, ale on chwycił ją za włosy i mocno szarpnął.
Nie chciał tego okazać, ale bardzo się na niej zawiódł. Myślał, że kobieta o idealnych włosach też będzie idealna. Niestety, mylił się. Była opryskliwa i niegrzeczna. Bardzo go to zabolało. I mocno zdenerwowało.
Wepchnął Ankę do kabiny, wszedł za nią i zasunął drzwi. Spodobał mu się strach, który momentalnie zagościł w jej oczach.
- Czego chcesz ode mnie?! Zostaw mnie! - wykrzyknęła i próbowała go ugryźć, ale on trzymał ją zbyt mocno.
Jej opór rozsierdził go jeszcze bardziej. Teraz był już naprawdę wściekły! Pociągnął ją mocniej za włosy, aż zacisnęła z bólu zęby. Po króciutkim namyśle owinął je wokół jej szyi i zaczął je coraz mocniej zaciskać. Twarz Anki zrobiła się purpurowoczerwona, a oczy wyglądały, jakby chciały wyskoczyć z oczodołów. Powoli z ust zaczął się wysuwać język.
Gdy Anka przestała stawiać opór, poruszać się i bez czucia osunęła się na podłogę, chłopak puścił ją, odsunął drzwi i wyszedł.


Anka martwymi oczami patrzyła na kosz na śmieci.
A z głośników, jak na ironię, sączyły się słowa piosenki:
"Dotykaj, delikatnie , smugą włosów ( ... ), bólowi zadaj ból... "


KWIECIEŃ 2005


- [1] -
Opinie
Ocena: 1 2 3 4 5 6
Musisz być zalogować by komentować.
POLUB NAS!
WYDAWCY POLECAJĄ
Zwyczajna łaska
Książka Racheli
Sekret Wesaliusza
 
STRONA GŁÓWNA

MOJE GRANICE
Dodaj/Opublikuj
Wirtualna biblioteczka
Ustawienia
Więcej opcji
KSIĄŻKI
recenzje
premiery, nowości
zapowiedzi wydawnicze
audiobooki
patronaty
rankingi
autorzy
rekomendacje
wyzwania czytelnicze
WIERSZE

OPOWIADANIA

KONKURSY

SPOŁECZNOŚĆ
forum
blogi
zdjęcia
filmy
kalendarz
książki za aktywność
PUBLICYSTYKA
wywiady
eseje
sylwetki twórców
recenzje filmów