Ciepło
opowiadania >



justify" class="MsoNormal">- Pobiegaj ze mną po tym placu. Boso - i nim obejrzał się, ani chwilę chociaż zastanowił, zobaczył jak dziewczyna której w ogóle nie znał, rozbiera swoje czarne adidasy, białe skarpetki, podwija dżinsy aż po kolana i bosymi, ładnymi stopami zaczyna przesuwać po mokrej, nierównej nawierzchni obszernego miejskiego placu. I chociaż sam nie wiedział po co to robi, rozsznurował swoje buty i pobiegł za nią.

- O, tak. - Powiedziała. Teraz stali oboje pochyleni wpół, trzymając się rękami za kolana i ciężko dysząc. Ich pozostawione bez opieki buty zmokły teraz także od środka. Kilku ludzi dziwnie na nich patrzyło a on czekał tylko, aż przyjedzie policja. Nic takiego się jednak nie stało, wszystko pozostało bez zmian. Miasto było niewzruszone, on jednak aż drżeli, chociaż w zasadzie nie zrobili nic aż tak bardzo szalonego.

- Dziękuje - powiedziała i pocałowała go w policzek.

- Nie wiem kim jesteś!

- Ja też nie! Nigdy nie wiemy do końca kim jesteśmy, wiem tylko, że nazywam się Natalia! - I poszła w swoją stronę wymachując rękami w dłoniach których trzymała po jednym bucie. Po chwili znikła całkiem za ścianą deszczu, który właśnie rozlał się na nowo. A on stał tak jeszcze chwile, aż kichnął. Zebrał swoje obuwie i ruszył z wolna, nadal boso, w swoją stronę.

Nie mógł zasnąć, kiedy wrócił. Zanim wziął długi i ciepły prysznic postanowił, że nie powinien robić więcej tak szalonych rzeczy i że jego fascynacja spacerami w deszczu zakończy się w końcu źle, jeżeli będą tak długie.

Drugi dzień po spotkaniu z Natalią nie przyniósł nic nowego. Zaczął tylko myśleć, dlaczego on nie ma jakiś specjalnych marzeń, prostych życzeń, rzeczy, które chce zrobić. Myślał nad tym długo i doszedł do wniosku, że jest widocznie nudny, wyprany, bezkształtny, ba - czarno-biały. Zadawał sobie jednak co parę godzin pytanie, czego on chce i w końcu wyklarowała mu się wyrazista odpowiedź. Chce jeszcze raz spotkać Natalię.

Na trzeci dzień poczuł się gorzej. Pierwszy chyba raz w życiu odczuwał tęsknotę, dość głęboką, by mogła go przytłoczyć. Męczyła go myśl, że od teraz jego życie będzie puste i nic nie znaczące, bo już jej nie spotka i będzie musiał jakoś funkcjonować, wciąż o tym myśląc. Po prostu - dostrzegł, że życie to coś więcej niż samotne spacery w deszczu, lub w słońcu, i że chce zacząć chodzić na nie z kimś, najlepiej z Natalią. Doszedł do wniosku, że czuje się samotny, ale pomyślał, że to w końcu minie, jak każdy przelotny deszcz. Nie minęło.

Przez tydzień nie padało. A deszcz był jedynym ogniwem łączącym go z dziewczyną deszczu. Nie wiedział, gdzie jej szukać, ani gdzie mogła pójść, kiedy się rozstali tamtego popołudnia. Z czasem czuł już tylko zwykłe zaintrygowanie i ciekawość, jak będzie wyglądało ich drugie spotkanie.

Na szczęście drugie spotkanie nadeszło wraz z deszczem, kiedy to znów poszedł na plac wyłożony kostką brukową. Kiedy kilkakrotnie przeszedł bocznymi ulicami spostrzegł, że na każdej z nich jest chociaż jeden człowiek i bez względu na wiek, płeć, wzrost a nawet kolor skóry patrzy w niebo, wprost pod spadające krople. Łapali je rękoma, do ust, czasem nawet w czapki. Stojąc w rozpiętych płaszczach czy kurtkach, czasem na środku chodnika, czasem pod rynnami, wyglądali jak aniołowie deszczu, jak istoty z innej planety. Bezwstydnie pozwalali sobie na to, aby wyrwać miastu choć odrobinę ruchu i zastygnąć w spokoju na kilka chwil, by deszcz zmył z nich brud ostatnich kilku suchych dni. Jedna osoba stała na samym środku, na szczęście niezbyt ruchliwej ulicy. Była to Natalia.

- O, jak dobrze, że jesteś.

- Pójdziemy na spacer? - Zapytał po chwili, bo nic innego nie przychodziło mu do głowy.

- Mam lepszy pomysł, zabiorę cię w piękne miejsce, chcesz?

- Dlaczego akurat mnie?

- A dlaczego akurat ty proponujesz mi spacer?

- Bo biegałem z tobą w deszczu, boso, po jakimś placu - odparł z uśmiechem.

- No to ja chcę pokazać ci pewne miejsce z tego samego powodu.

Nie wiedział jednak, że to miejsce jest aż tak odległe. Nie przejmował się jednak tym wcale, szczególnie, kiedy patrzył na drzemiącą Natalię, skuloną na kanapie w przedziale pociągu jadącego do Krakowa. Przeciągnęła się i ziewnęła, wstała i otworzyła okno. Wychylała się przez nie i śmiała się do zachodzącego słońca. Potem zaczęli rozmawiać, cały czas o czymś innym, ale kiedy jedno z nich coś mówiło, drugie przytakiwało głową na znak, że właśnie o tym pomyślało. Natalia przestała być dziewczyną deszczu a stałą się usytuowaną w rzeczywistości osobą, która ma rodzinę, dom i normalne życie, nawet szkołę, do której chodzi. Dotąd wydawało mu się, że jest to niemożliwie, aby ona miała na własność coś innego oprócz kropel deszczu i podmuchów wiatru. Słowa były jak rzeka, płynęły, pieniły się, czasem zawracały, czasem napotykały wodospad i odnajdywały się spory kawałek dalej, pędząc wciąż dalej.

Wyszedł po coś do picia, a kiedy wrócił do przedziału zobaczył coś, czego nigdy by się nie spodziewał. Natalia leżała i przytulała zapłakaną kobietę, którą głaskała po włosach. W gruncie rzecz dopiero teraz zdał sobie sprawę z tego, że siedziała wraz z nimi cały

- [1] [2] [3] [4] -
Opinie
Ocena: 1 2 3 4 5 6
Musisz być zalogować by komentować.
POLUB NAS!
WYDAWCY POLECAJĄ
Zwyczajna łaska
Książka Racheli
Sekret Wesaliusza
 
STRONA GŁÓWNA

MOJE GRANICE
Dodaj/Opublikuj
Wirtualna biblioteczka
Ustawienia
Więcej opcji
KSIĄŻKI
recenzje
premiery, nowości
zapowiedzi wydawnicze
audiobooki
patronaty
rankingi
autorzy
rekomendacje
wyzwania czytelnicze
WIERSZE

OPOWIADANIA

KONKURSY

SPOŁECZNOŚĆ
forum
blogi
zdjęcia
filmy
kalendarz
książki za aktywność
PUBLICYSTYKA
wywiady
eseje
sylwetki twórców
recenzje filmów