Dzień Ognika
opowiadania >



matka, ta szmata dorobiła się bękarta - po raz drugi poczuła uderzenie.
- A nie mówiłem, żeby tego nie puszczać samego na dyskoteki.
Złapał ją za bluzkę i potrząsał jak piórkiem.
- Czemu siostry mogą być porządne, tylko nie ty kurwiszonie.
Trząsł nią nadal. Głowa boleśnie uderzała o futrynę drzwi.
Powoli traciła świadomość. Przestała odczuwać ból. Po chwili przestała reagować na wszystko.

Obudziła się na szpitalnej sali. Spostrzegła pielęgniarkę.
- Siostro - wykrztusiła - siostro.
Podeszła z dziwnym wyrazem w twarzy.
- Bardzo mi przykro, ale straciła pani dziecko.
Przerażające ukłucie w sercu. Łzy trysnęły strumieniami starając się wylać całą rozpacz, jaka pojawiła się gdzieś w środku. Sala zakołysała się, wypełniając niebieską mgłą.


V


Rysiek siedział przy stole spazmatycznie chwytając powietrze.
Łzy toczyły swe słone krople po policzkach. Zauważył, że pozostali wpatrują się w niego z niemym zdziwieniem.
Powoli odsunął krzesło i poniósł niepewnie na nogi.
Zbliżył się do Kasi i mocno objął.
- Kasieńko - wyszeptał najczulej jak potrafił do jej ucha - dlaczego nam o tym nie powiedziałaś ?
- O czym ? - odsunęła go od siebie i spoglądała ze zdziwieniem i odrobiną strachu.
- O tym, że straciłaś dziecko.
Zbladła i osunęła się ciężko na krzesło.
- Skąd wiesz?
- Nie uwierzysz. Ale wiem co wtedy czułaś. To nie twoja wina.
- Co ty możesz wiedzieć? - wybuchła .
- Nie było cię tam wtedy. Poza tym jesteś mężczyzną i nigdy nie zrozumiesz rozpaczy matki po stracie dziecka!
- O nie! Mylisz się. Byłem tam i to przed chwilą. Do tej pory bolą mnie policzki od uderzeń ręki ojca. Głowa pulsuje w miejscu gdzie zetknęła się z futryną. Czuję ciągle czarną rozpacz, od momentu, gdy dowiedziałem się prawdy od pielęgniarki.
Spąsowiała, zbladła, ponownie oblała się rumieńcem. I nagle eksplodowała całym pokładem żalu, który do tej pory w sobie nosiła.
To nie był płacz człowieka. To był skowyt śmiertelnie rannego zwierzęcia.
Padli sobie w objęcia, wstrząsani spazmami płaczu niepłaczu. Jakkolwiek by nazwać to co ich w tę chwilę połączyło, sprawiło, że stali się sobie bliżsi, naprawdę bliscy.
Pozostali nie wiedzieli jak się zachować. Ewa pobiegła po szklanki z wodą.
Panowie spoglądali na siebie niepewnie.
Powoli dwójka sprawców całego zamieszania dochodziła do siebie. Jarek wreszcie zdobył się na odwagę.
- Co tu się dzieje do jasnej - ciasnej.
- Właśnie, co się stało - zawtórował mu Leszek.
Rysiek zaczerpnął powietrza i rozpoczął opowieść. Mówił o swym śnie, o tym co zobaczył rano w lustrze, co zobaczył po wejściu do klubu i o tym co przeżył przed chwilą.
Patrzyli na niego z niedowierzaniem. Wszyscy oprócz Kasi. Jej wzrok wyrażał uwielbienie, emanował jakąś ponadzmysłową czułością.
- No to chyba skończymy na dzisiaj - powiedział Leszek.
- Dlaczego? - zdziwił się Rysiek.
- A jeżeli to się powtórzy? Nie boisz się przejść przez to jeszcze raz? A może i trzeci,
i czwarty - zaniepokoił się Jarek.
Lepiej przyznajcie się, że to wy się boicie - zaśmiał się Rysiek.
- Czego? - spytała Ewa.
- Że dowiem się o was czegoś, czego nie chcecie ujawnić.
Spojrzeli skonsternowani na siebie.
- Dobra, głosujemy - przejął dowództwo Jarek - ja jestem za.
- Rysiek.
- Za.
- Kasia.
- Zgadzam się.
- Ewa.
- Ja się boję, ale przychylę się do reszty.
- Leszek.
- I tak mój głos nic nie zmieni. Wstrzymuję się.
- No to jedziemy z tym koksem - stwierdził Jarek - Teraz moja kolej.
Zajęli miejsca przy stole. Jarek rozpoczął swą opowieść z zaciekawieniem wpatrując się w Ryśka. Ten z lekkim niepokojem oczekiwał na to, co miało się wydarzyć.
Powoli ściany klubu zaczęły zbliżać się do siebie. Pojawienie mgły przygotowało Ryśka do ponownej "jazdy".


VI


Siedział przy masywnym dębowym stole. Jego malutkie rączki czteroletniego malca rozkładały na stole armię ołowianych żołnierzyków. Wtem usłyszał jakieś głosy z salonu.
Na pewno mama. Ale po chwili usłyszał inny głos - tubalny baryton. Tata! Tata wrócił.
Zeskoczył z krzesła i truchcikiem pobiegł do pokoju. Na progu zatrzymał się zdziwiony.
W ręku ojca zobaczył gruby wojskowy pas. Czyżby mamusia była niegrzeczna?
Pas zawsze kojarzył mu się z karą za przewinienie.
- Tyle razy ci mówiłem, żebyś nie grzebała w moich rzeczach - krzyczał ojciec.
- I co ci z tego przyszło, że się o niej dowiedziałaś.
Pas zatoczył półkole zostawiając na twarzy mamy czerwoną pręgę,
Potem jeszcze raz i jeszcze raz.
Patrzył swoimi małymi przerażonymi oczkami na to, co się dzieje.
- Mamusiu! - rzucił się z krzykiem w jej kierunku.
Dopiero teraz go zauważyli.
- Jareczku! Wyjdź stąd. Błagam. Nie patrz na to - zakwiliła mama.
- A niech patrzy. Nauczy się przynajmniej jak traktować nieposłuszną żonę.
Nowy zamach i na głowie matki zakwitł czerwony kwiat. Osunęła się na kolana, na blachę przed kominkiem.
- Jareczku uciekaj - zawołała.
Tym razem posłuchał. Obrócił się na pięcie i pobiegł do drzwi. Przekraczając próg wpadł w objęcia mgły.


VII


Siedział ponownie przy stole. Nie tym dębowym, lecz tym znanym - klubowym.
Tak swojskim teraz i bezpiecznym.
Jarek z oczekiwaniem spoglądał na niego.
- Przeniosłeś się?!
Skinął potakująco głową.
- I co. Widziałeś coś?
Ponowne skinięcie głową.
- No powiedz nareszcie - zirytował się Jarek.
- Ojciec.
Rysy na twarzy Jarka stężały.
- Naprawdę go widziałeś? - szepnął cicho.
- Tak jak ciebie teraz.
- Wiesz. Ja go wcale nie pamiętam. Opuścił nas, gdy miałem cztery latka. Mama spaliła wszystkie jego zdjęcia. Jak on wyglądał?
- Wysoki, barczysty, w mundurze wojskowym. Ciemny wąsik.
Jarek przymknął oczy.
- Mówisz, że go nie pamiętasz. Jednak twoja podświadomość zachowała jego obraz aż zanadto dobrze.
Rysiek opisał przeżytą scenę. Mięśnie na twarzy Jarka drgały. Nieobecny wzrok spoglądał gdzieś przed siebie.
- Teraz już wiem czemu mam awersję do mundurów.
- A szelki - spytała Kasia.
- Jakie szelki?
- Przecież nosisz szelki. Nigdy nie widziałam u ciebie paska.
- Myślicie, że to z tego powodu?
Skinęli potakująco głowami.
- Kto następny na liście - spytał Kasia.
- Ja - szepnęła Ewa - i chyba wiem, co to będzie.
- Ludzie. Dajcie mi odrobinę wytchnienia. Muszę zapalić.
Zaciągając się dymem, zastanawiał się
- [1] [2] [3] -
Opinie
Ocena: 1 2 3 4 5 6
Musisz być zalogować by komentować.
POLUB NAS!
WYDAWCY POLECAJĄ
Zwyczajna łaska
Książka Racheli
Sekret Wesaliusza
 
STRONA GŁÓWNA

MOJE GRANICE
Dodaj/Opublikuj
Wirtualna biblioteczka
Ustawienia
Więcej opcji
KSIĄŻKI
recenzje
premiery, nowości
zapowiedzi wydawnicze
audiobooki
patronaty
rankingi
autorzy
rekomendacje
wyzwania czytelnicze
WIERSZE

OPOWIADANIA

KONKURSY

SPOŁECZNOŚĆ
forum
blogi
zdjęcia
filmy
kalendarz
książki za aktywność
PUBLICYSTYKA
wywiady
eseje
sylwetki twórców
recenzje filmów