Rosalie Moore 1.
opowiadania >



domu – myślę.


- Wszystko w porządku, śpij – szepczę i zamykam oczy. Skupiam się, by przywołać do siebie postać Michaela, jego uśmiech, wzrok. Przypominam sobie jego głos, którym wypowiadał takie słowa, że nawet teraz moje serce drży z miłości i radości.


- Dobranoc – głos Jacoba jest już zbyt odległy, abym mogła na niego zareagować.



Michael.


Dotykam swoich ust. Jeszcze czuję na nich smak pełnego delikatnej czułości pocałunku.





7. Wiem, że znikniesz zaraz, gdy otworzę oczy.



Pomarańczowe promienie słońca stawały się już coraz mniej intensywne. Szarość wieczoru spowiła okolicę, a wzmagający się wiatr bezlitośnie szarpał za gałęzie drzew i wplatał się między zielone liście.


Drewniany zegar wybił godzinę dziewiętnastą trzydzieści.



Jacob od dłuższego czasu stał u progu salonu i obserwował drobną, skuloną na kanapie dziewczynę. Karmelowe oczy, w których przepychały się między sobą tęsknota i ból, upatrzyły sobie określony punkt na starej boazerii. Chłopak oparł głowę o drzwi i westchnął. Kąciki ust Rosalie uniosły się delikatnie w górę. Dziewczyna powoli wstała, założyła za uszy złote kosmyki włosów, którym udało uwolnić się z czarnej klamry i po chwili stanęła na wprost swojego wybranka.


- Idę do pracy, kochanie – powiedział Jacob. Wcale nie musiał tego robić, ona doskonale wiedziała, że już czas. Bardzo nie lubiła, gdy chłopak chodził do pracy wieczorem. Myśl o samotnej nocy przyprawiała ją o łzy.


- Wiem – miała głos zachrypnięty, jakby już od dawna się nie wypowiadała.


Jacob spojrzał na nią zmartwiony. Miłość w jego oczach sprawiała, że nie pragnęła niczego innego jak tylko wpaść w jego ramiona i zapomnieć się - choćby na chwilę. Ich twarze dzieliły zaledwie milimetry. Rosalie zamknęła oczy, gdy poczuła na policzku szorstki dotyk kilkudniowego zarostu, a zaraz po nim muśnięcie warg lekkie jak piórko.


- Nie płacz, Rosalie – szepnął Jacob w jej spierzchnięte usta i uśmiechnął się pokrzepiająco widząc czające się w kącikach jej oczy łzy – Wrócę najszybciej jak będę mógł.




Czy wiatr ma swój kolor? Czyimi dłońmi wplata się ciasno we włosy? Czyje są ramiona mocno obejmujące ciało? Ramiona, które odczuwa się tak bardzo intensywnie? Do kogo należy wyraźny oddech na szyi?



- Przemokłaś – to były pierwsze słowa, które usłyszała z jego ust tego wieczoru. Spragniona obecności przylgnęła do Michaelowego ciała. Chłonęła jego ciepło, jego bezgraniczną miłość, jego delikatność i czułość.


- Michael. Weź moje serce w dłonie i schowaj przed światem. Chcę byś tylko Ty mógł w nim gościć.


Chłopak otoczył ramionami jej kruche ciało i ułożył je na wielkim łóżku. Dotknął mokrego policzka. Był pewien, że w drodze płakała, a owa myśl była dla niego jedną z najgorszych tortur. Jego Ukochana była nieszczęśliwa.


- Przyniosę ci ręcznik, Rosalie – powiedział zdając sobie sprawę, że z włosów dziewczyny kapią krople deszczu – I coś w co mogłabyś się na chwilę przebrać.


Musnął jej zmęczone powieki i wyszedł.



Spojrzała w ogromne lustro. Jej oczy – jeszcze niedawno pełne bólu, lęku i żalu – teraz przepełnione uwielbieniem. Koszulka, którą miała na sobie była biała i sięgała do połowy ud. Nie była szczególnie za duża. A co najważniejsze – pachniała nim.



- Czy potrzeba ci czegoś jeszcze? – spytał troskliwie Michael zabierając z jej rąk pusty kubek po herbacie.


- Jesteś ze mną. Niczego innego tak nie potrzebuję jak ciebie.


- Piękna Rosalie.. – jego szept był tak słodki. Przymknęła powieki rozkoszując się dotykiem jego warg na szyi. Gładziła dłonią jego czarne włosy. Uśmiechnęła się czując, że Michael również to robi.


- Rosalie? Zostaniesz na noc? Pościelę Ci w drugiej sypialni.


- Jacob wraca z pracy o czwartej. Poza tym nie chcę Ci robić kłopotu, Michael.


Chłopak odgarnął jej włosy z twarzy i spojrzał głęboko w oczy. Miał w sercu ogrom miłości. Było jej tyle, że nie miał pojęcia jak ją okazać. Obawiał się, że może ją skrzywdzić. Bał się, że któryś gest lub słowo ją zrani. A tego, że ukochana dziewczyna cierpi z jego winy.. tego nie dałby rady znieść. Nie mógł jednak oprzeć się jej wyblakłym z przemęczenia ustom, którym na co dzień Rosalie starała się nadać choć zarys uśmiechu. Ucałował jej wargi, a następnie począł składać lekkie pocałunki na jej piegowatych ramionach.




Leżąc w łóżku o czwartej nad ranem tuż obok Jacoba zastanawiała się jak można być tak bardzo uzależnionym od drugiej osoby? Bez Michaela czuła się jak na odwyku. Czuła się pusta i wypruta. Wycieńczona tęsknotą.


Zamknęła oczy i pomyślała, że chciałaby zniknąć i znaleźć się przy Nim. By czuć Go obok. Móc patrzeć w Jego oczy, rozkoszować się obejmującymi ramionami i przyjemnym zapachem.



Pod powiekami mam Twoją twarz. Uśmiechasz się do mnie najpiękniej. Wiem, że znikniesz zaraz, gdy otworzę oczy. A wówczas ja będę tęsknić i czekać wiele godzin, które będą wydawały się wiecznością.



Michael.





8. Jak to możliwe, że tak drobne ciało skrywa tak wielkie serce?



W niewielkim pokoju panował mrok. Zasłonięte zasłony nie przepuszczały promieni zachodzącego słońca. Jedynie mała lampka stojąca na biurku dawała odrobinę światła.


Michael siedział na skórzanej kanapie. Splecione dłonie trzymał przy ustach, z których o jakiś czas wydobywało się delikatne westchnięcie. Z uwagą obserwował stojącą przed nim kobiecą postać, która uporczywie unikała jego spojrzenia.


- Dlaczego to robisz? – zapytał. Rosalie po raz pierwszy usłyszała jego głos brzmiący tak sucho. Podniosła wzrok, a pustka w oczach chłopaka przyprawiła ją o boleśnie szybkie bicie serca. Nie odpowiedziała, skupiając się na starannym składaniu ubrań w granatowej walizce.


- Rosalie, dlaczego? – ponowił pytanie dobitnie wypowiadając jej imię.


- Bo chcę odpocząć – odpowiedziała wymijająco dziewczyna. Chwyciła w ramiona kilkanaście książek i poczęła układać je na wierzchu walizki.


- Odpocząć.. ode mnie?


- Przestań, Mike – tym razem Rosalie podniosła głos. Zerknęła w oczy towarzysza i prychnęła. Chłopak z lekką irytacją przyglądał się jej nerwowym ruchom – Jadę do Jenny – zakończyła dyskusję zamykając walizkę z głośnym trzaskiem. Wyszła. Michael podążył za nią i po chwili chwycił mocno jej ramię, zmuszając aby

Opinie
Ocena: 1 2 3 4 5 6
Musisz być zalogować by komentować.
kasia11091996 Linia koment
Dodany:2011-06-08 17:14:32, Ocena: 6.0
podobało mi się;) Jest jedna literówka. Tekst wciąga.

Ocenił/a na: 6
Pasia74 Linia koment
Dodany:2011-06-22 14:54:32, Ocena: 6.0
http://kwejk.pl/obrazek/173174/chi%C5%84ski,horoskop.html

Ocenił/a na: 6
POLUB NAS!
WYDAWCY POLECAJĄ
Zwyczajna łaska
Książka Racheli
Sekret Wesaliusza
 
STRONA GŁÓWNA

MOJE GRANICE
Dodaj/Opublikuj
Wirtualna biblioteczka
Ustawienia
Więcej opcji
KSIĄŻKI
recenzje
premiery, nowości
zapowiedzi wydawnicze
audiobooki
patronaty
rankingi
autorzy
rekomendacje
wyzwania czytelnicze
WIERSZE

OPOWIADANIA

KONKURSY

SPOŁECZNOŚĆ
forum
blogi
zdjęcia
filmy
kalendarz
książki za aktywność
PUBLICYSTYKA
wywiady
eseje
sylwetki twórców
recenzje filmów