Na temat pewnej starej historii słów kilka - Hołd dla dzieci.
opowiadania >



do jednego z domków.
- Tanaka, proszę, wyłącz... Boję się... - Pisnęła cicho Hoshi, chowając się pod kołdrę. - To miasto jest straszne!
- Nie ma czego się bać. Przecież to tylko gra... - Odparł jej brat i, będąc ciekawym, co dalej, zaczął szukać zadań do wypełnienia w tym mieście. Przeczytał tam historię Marowak i jej syna, Kubone'a. Opowiedział to swojej siostrze, której najwyraźniej strach chwilowo minął. Była zachwycona postawą mamy Marowak, mówiąc w kółko, że biedne dziecko pewnie czeka na uprowadzoną mamusię. Melodia jednak nadal ją lekko przerażała. Jeszcze bardziej się wystraszyła, gdy jej brat wszedł do wieży stojącej w prawym górnym rogu miasta. Brat z wolna, nieświadomie, zaczął siostrę nakręcać, opowiadając każdy szczegół, co się dzieje w grze. O tym, że walczył z duchami imieniem Gastley i wieloma opętanymi kobietami, które miały przedtem za zadanie przepędzić lub uspokoić duchy. Z wolna chłopak zaczynał kojarzyć wszystkie te kobiety z ukochaną ciocią... Zaczynał się bać kapłanek w wieży, bał się też, że to samo kiedyś może spotkać kochaną Ushio. Każda z kapłanek z gry przed walką mówiła coś potwornego. Po kilku minutach dziewczynka, naprawdę zdjęta strachem, zaczęła się trząść. Była niesamowicie wdzięczna, gdy jej brat wyszedł z upiornego miasteczka. Poszedł szukać pewnych okularów, by móc odnaleźć ducha, który blokował wejście na ostatnie piętro.
Nim się obejrzeli, było już dawno po północy. Chłopakowi wreszcie udało się odnaleźć okulary i znowu wszedł do znienawidzonego przez Hoshi Lavender Town.
- Jutro zobaczysz tego ducha, proszę... - Piszczała raz za razem.
- Toć to tylko gra... - Uspakajał siostrę Tanaka, choć jego głos także nie brzmiał już aż tak przekonująco jak za pierwszym razem. Powoli i jego ręce się trzęsły. Nie dopuszczał do siebie myśli, że się tak boi. Wmawiał sobie, że to... Ekscytacja. Zafascynowanie. Ciekawość, co to za duch blokuje mu drogę... Ze strachu i wmówionej ekscytacji zaczynał nawet powoli utożsamiać się z bohaterem gry.
Gdy zobaczył Marowak'a na ekranie, puścił konsolę. Melodia już była nie do wytrzymania. Nieświadomie rzucił grę gdzieś w róg pokoju i spojrzał na siostrę. Zdawało mu się, że ma omamy. Myślał, ze jego siostra płącze tylko w jego umyśle... Jednak dziewczynka była tak zdjęta strachem, że nie tylko się rozpłakała, ale zsikała się też na pościel. Chłopak żółtą ciecz skojarzył nieco inaczej. Zdławił jednak krzyk i przytulił siostrę.
- W prawdziwym świecie nie ma duchów... Prawda? - Zapytał, patrząc na zapłakaną twarz siostry. Ta jednak milczała. - Powiedz, że to prawda... Potwierdź. Często rozmawiasz z ciocią o duchach... Ona pewnie ci powiedziała... - Mimo niemal uporczywych prób wyłowienia jakichkolwiek informacji od siostry, ta była już tak zapłakana, że choćby chciała, to nie mogła wydusić odpowiedzi.
- Są. - Wykrztusiła jednak po parunastu próbach. - Jest... wiele... Dobrych... i złych. - Wychlipała. Ta odpowiedź przeraziła nie tylko chłopca, ale samą Hoshi także. Rozpłakała się jeszcze bardziej, jednak nadal słychać było tylko ciche chlipanie, a sypialnia rodziców była za daleko, by dorośli mogli cokolwiek usłyszeć.
- Hoshi... A gdzie my mieszkamy? - Zapytał w końcu chłopak, patrząc z przerażeniem na dziewczynkę. Powoli zaczął analizować, co pamięta z miasta. Sami mieszkali w pobliżu urwiska, nad morzem. W pobliskim miasteczku faktycznie była spora wieża... Choć teraz sam nie był pewien, czy nie myli już rzeczywistości z grą - ze strachu.
- Nie wiem. - Pisnęła cicho, ściskając mocniej brata. Jej strach powoli zaczynał przeradzać się w histerię, a histeria - w szok.
- Jestem tutaj... Cichoooo..ooo..... - Brat usiłował uspokoić siostrę, zabrzmiało to jednak trochę jak wycie ducha. Chłopak sam zaczął cicho popłakiwać. - Nieeeee móóóów taaacie, że teeeeeeeeż płaaaaakaaaałem.... - Wyjęczał. Dziewczynka w histerii puściła, wręcz nawet odepchnęła brata i uciekła przez balkonik na zewnątrz.
- Zostaw Tanakę, duchu! - Wrzasnęła całkiem głośno, jak na ochrypniętą od płaczu dziewczynkę. Jednak dalej było to porównywalne do głośności ściszonej rozmowy.
To przeraziło chłopaka do obłędu. Sam zauważył, że faktycznie: mówił jak duch... Zaczął się bać. Bał się, że faktycznie coś mogło go opętać. Przecież ciocia nie raz mówiła, że złe zapędy mogą przywoływać złe duchy. A on miał złe zapędy. Pomimo zakazu ojca grał w tą głupią grę. Pomimo strachu siostry on nie przestawał grać...
Chłopak szybko zabrał kartkę papieru i długopis. Zaczął coś skrobać na papierze. Hoshi pozostała na dworze i trzęsła się już nie tylko ze strachu, ale także z zimna...
"Drogi ojcze, kochana mamo.
Zostałem opętany przez duchy. Słyszę ich głosy w swojej głowie. Nie chcę, by przeszły na kogokolwiek z rodziny. Chcą mojej krwi. Przepraszam..."
Zostawił to pod swoją poduszką. Zaraz potem rozpędził się, wybiegł przez otwarty balkonik i płacząc skoczył z wysokiego klifu do wody. Hoshi nie miała nawet szans go złapać. Poza tym, była zbyt przerażona, by to zrobić. Po chwili jednak nieco zrozumienia przyszło do jej maleńkiej główki.
- Tanaka? Tanaka! - Krzyknęła, podchodząc do klifu. - Tanaka... - Szepnęła cicho. Nawet nie wiedziała, dlaczego wstała... Dlaczego nagle zrobiła jeden krok do przodu... O jeden za dużo.

Rano rodzice odnaleźli list syna. Słyszeli melodię rozbrzmiewającą z konsoli... Melodię z Miasta Lavender.




Skąd wiem, że to jest prawdziwa historia? Widziałam autentyczny list i czytałam tłumaczenie angielskie. Pod spodem, pod listem były kolejne napisy: "Opętany przez demona syn wasz". List jest prawdziwy, przynajmniej ja w to wierzę. Wyraźnie był napisany jeszcze nie do końca wprawną ręką dziecka. Niestety, widziałam ten list kilka lat temu... A teraz nie potrafię go na nowo odnaleźć, przykro mi.
Media w Japonii podawały wieści o wielu samobójcach przez melodię z pierwszego Lavender Town, dlatego też melodia w kolejnych wersjach została diametralnie zmieniona.
Część tego wyżej jest fikcją literacką opartą na faktach. Nie wiem,
- [1] [2] [3] -
Opinie
Ocena: 1 2 3 4 5 6
Musisz być zalogować by komentować.
WRB Linia koment
Dodany:2015-10-19 20:48:23, Ocena: 5.7
Podobnie jak Twój wiersz czyta się jednym tchem, bardzo dobrze że to napisałaś więcej osób teraz to zrozumie bo wiersze nie do wszystkich trafiają. Pozdrawiam :)
Maryjusz70 Linia koment
Dodany:2015-11-07 17:10:29, Ocena: 5.7
Bardzo dobrze się czyta. Powinni przeczytać wszyscy rodzice, którzy gry komputerowe traktują jak "zastępczą niańkę" dla sowich dzieci, zamiast wyjść z nimi na wspólny spacer do lasu.
Maryjusz70 Linia koment
Dodany:2016-01-28 11:01:17, Ocena: 5.7
Po przeczytaniu Twoich wszystkich opowiadań i ponownie tego, uważam go za najlepsze. Z niecierpliwością czekam na następne.
POLUB NAS!
WYDAWCY POLECAJĄ
Zwyczajna łaska
Książka Racheli
Sekret Wesaliusza
 
STRONA GŁÓWNA

MOJE GRANICE
Dodaj/Opublikuj
Wirtualna biblioteczka
Ustawienia
Więcej opcji
KSIĄŻKI
recenzje
premiery, nowości
zapowiedzi wydawnicze
audiobooki
patronaty
rankingi
autorzy
rekomendacje
wyzwania czytelnicze
WIERSZE

OPOWIADANIA

KONKURSY

SPOŁECZNOŚĆ
forum
blogi
zdjęcia
filmy
kalendarz
książki za aktywność
PUBLICYSTYKA
wywiady
eseje
sylwetki twórców
recenzje filmów