Zdrada
opowiadania >



Miałam do wykonania ważną pracę, nie cierpiącą zwłoki, gdy zadzwonił telefon. Podniosłam słuchawkę po dziesiątym dzwonku.


-Marysia? - usłyszawszy ten kobiecy głos, wiedziałam, że stało się coś złego. Tamara, przyjaciółka, znająca napięty grafik moich zajęć, nie zakłócała go telefonami.


- Czy mogę do ciebie przyjść? Na piętnaście minut... - ostatnie słowo wymówiła z wyraźnym drżeniem głosu, po czym usłyszałam chlipnięcie.


- Tak, oczywiście. Zaokrąglimy nawet do godzinki - byłam w stu procentach pewna, że wybuchł wulkan, o którym zaraz się dowiem.


Przeszłam do kuchni nastawić wodę na kawę. Tamara zaraz powinna być. Mieszkała kilka domów dalej. Wyłączyłam komputer. Projekt musi poczekać. Andrzej, mąż Tamary, nie będzie miał mi tego za złe.


Dzwonek do drzwi zadzwonił natarczywiej niż zazwyczaj. Przestraszyłam się, gdy zobaczyłam przyjaciółkę. Tami, z natury pogodna, z burzą rudych włosów urzekających kolorem jesiennego ognia, tym razem mnie przeraziła: czerwienią oczu i zapuchniętymi policzkami. Nie, nie płakała w tym momencie. Patrzyła na mnie z ogromnym bólem.


Usiadłyśmy w fotelach. Wyjęłam nasze ulubione martini i lampki. Nalewając, pomyślałam odruchowo, że Tamara bierze chemię i może powinna zrezygnować z alkoholu. Kilkanaście dni wcześniej poruszyłam ten temat. Stanowczo się sprzeciwiła. Nasz mały rytuał: po lampce na zdrowie i na nogę, jak sobie mawiałyśmy, został podtrzymany.


Wypiła duszkiem, podsunęła lampkę po jeszcze.


- Poczekaj - położyłam rękę na jej dłoni. - Najpierw opowiadaj.


- Wiesz jaki kształt ma zdrada? - zapytała ni w pięć, ni w osiem.


- Nie.


- To ci powiem. Po to tutaj przyszłam. Ma kształt najseksowniejszej kobiety świata! Właśnieją i Andrzeja wyrzuciłam z naszego domu!


Osłupiałam. Co ona opowiada? Andrzejowie - idealny związek, idealne małżeństwo, Andrzej: wzór wszelkich cnót.


- Przyjechałam do domu wcześniej, bo boli mnie głowa - Tamara dotknęła skroni. - Weszłam do środka. Byli. Wyobrażasz sobie?! W naszej sypialni!


Zaniemówiłam. Nie mogłam wydobyć z siebie głosu. Zresztą, przyjaciółka nie chciała, żebym mówiła. Raczej, żebym słuchała. Słuchałam więc o zdradzie i uchodziło ze mnie powietrze, a z Tamary uchodziło życie. Widziałam to po jej oczach. Spojrzała na paznokcie. Utrzymywała je w nienagannym stanie.


- Tym paznokciem - pokazała - przeorałam tamtej twarz.


Spojrzała na mnie z bliska. Dostrzegłam stan jej cery. Przyjaciółka walczyła z rakiem od kilku miesięcy. Ziemistą cerę maskowała podkładami i pudrami, ale przegrywały z chorobą. Choroba czyniła z Tamary szarą myszkę. Tak przed chwilą siebie nazwała: szara myszka. W myślach potwierdziłam, że się z tym zgadzam. Ale, na miłość boską, my mówimy o walce z rakiem, a nie mankamentach urody zaniedbanej, zdrowej kobiety.


- Wyrzuciłam ich - wznowiła temat. - Koniec naszego małżeństwa. Zamek już wymieniłam. Koniec mojego życia. Przerywam chemię.


Czajnik w kuchni zagwizdał przeraźliwie.


- Napijemy się jeszcze herbaty - zaproponowałam, żeby zyskać na czasie. Gorzej być nie mogło.


Usiadła na taborecie przy szafce.


- Napij się herbaty - podsunęłam szklankę ku jej drżącym dłoniom. I wtedy przypomniałam sobie tamtą historię sprzed kilku lat. Musi się udać!


- Tamaro! - przerwałam potok jej żali. - Pamiętasz, gdy przytyłyśmy trochę, ale pod okiem wizażysty przeszłyśmy metamorfozę. Co stoi na przeszkodzie teraz? Chodzi mi o ciuchy, tak zwaną drugą skórę, buty, fryzurę, makijaż.


Protestowała.


- Posłuchaj! Chcesz być piękna - mówiłam z żarem. - Będziesz piękna.


Co, do jasnej cholery - myślałam rozpaczliwie - strzeliło Andrzejowi do głowy? Rokowania w walce z rakiem były dobre. Tamara miała szansę być całkowicie wyleczoną. Tylko bez żadnych stresów, bez obciążeń.


- Nie chcę.


- Oczywiście, że chcesz, Tamaro, być piękną. Chcesz być laską.


Zgodziła się po dłuższych oporach.


- O jaką stawkę zagramy? - uśmiechnęła się blado.


Ona chciała żyć. Błysnęło w jej oczach pragnienie życia. W walce z rakiem to bardzo dużo.


- Żebyśmy wyglądały na młodsze siostry naszych córek - zażartowałam.


Roześmiała się. Nie mamy córek.


- Dobrze.


Gdy tylko wyszła, wykręciłam numer do biura Andrzeja.


- Może wpadniesz odebrać projekt? Zaraz skończę.


Przyszedł dwie godziny później. Nie rozmawialiśmy o interesach, Nic z tych rzeczy.


- Wiesz - domyślił się Andrzej w progu.


- Wiem. Dlatego proszę, żebyś powiedział mi: dlaczego?


Znaliśmy się wystarczająco długo. Mogłam pozwolić sobie na takie pytanie.


- Kocham Tamarę, ale, rozumiesz... - zająknął się, szukając chyba odpowiednich słów - mam swoje potrzeby... Iwona? Z nią nic mnie nie łączy, żadno uczucie, nic z tych rzeczy. To też nie dziwka. Nie sponsoring. Ona zgodziła się, że będziemy zaspokajać nasze biologiczne...


- Przestań - przerwałam mu. - I sobie idź.


Andrzej wyszedł bez słowa.


Usiadłam przy komputerze i zamyśliłam się. Po dłuższej chwili jakaś szczęśliwa wizja mignęła mi przed oczyma: Tamara wygra z rakiem i będą z Andrzejem razem. Jak nazwać ten stan rzeczy? Nie wiedziałam. Tamara któregoś razu zwierzyła mi się


- Chemia utrudnia nam kochać się. Wymiotuję, źle się czuję, a Andrzej... - umilkła speszona, że powiedziała za dużo.


Tak oto powstał klops.


Telefon zadzwonił ponownie późnym wieczorem.


- To był tylko ten jeden raz! - wyrzucił z siebie Andrzej.


- Pomyliłeś numery - poinformowałam sucho. - Dodzwoniłeś się do mnie.


- Tamara nie odbiera. Powiedz jej to.


Przerwałam połączenie. Nie zgodziłam się być żadnym łącznikiem. Niech tę sprawę załatwią sami.


Co ma wisieć, nie utonie.


Dwa dni póżniej stałyśmy w przymierzalni. Tamara - Amazonka - w pięknie dopasowanym biustonoszu skrywającym idealnie protezę i obok : powierniczka zwierzeń.


- Nie kocham siebie po amputacji piersi! - powiedziała Tamara w kierunku lustra.


- Nie kocham siebie! - powtórzyła głucho.


- Co ty, Tamaro, opowiadasz! - aż mną wstrząsnęło.


- To, co słyszysz. Nie umiem z tym żyć.


Oparła głowę o lustro i zaczęła trząść się od powstrzymywanego łkania. Objęłam ją bez słowa i czekałam aż się uspokoi.


- Czy jesteś pod opieką psychologa? - zapytałam, gdy wyszłyśmy z galerii objuczone zakupami i bogatsze o doświadczenie w przymierzalni.


- Tak, ale to

- [1] [2] -
Opinie
Ocena: 1 2 3 4 5 6
Musisz być zalogować by komentować.
viktoria12 Linia koment
Dodany:2012-04-07 07:58:02, Ocena: 5.4
Się okazało: literka, spacja, kropeczka do świątecznego koszyczka, A Pan robił burzę w szklance wody o ortografię. Kolorowych pisanek, dużo kurczaczków, wesołego Alleluja życzę Panie Marku:)
viktoria12 Linia koment
Dodany:2012-04-06 11:47:16, Ocena: 5.4
*Czytelnikom
mkucharski Linia koment
Dodany:2012-04-06 17:04:07, Ocena: 5.4
Viktorio, może troszkę źle się wyraziłem, gdyż nie tyle chodziło mi o błędy czysto ortograficzne, co graficzne/literówki/interpunkcyjne, które utrudniają czytanie np. : zapniedbanej Nic z tych rzeczy (brak kropki) Przerwałampołączenie (brak spacji) Może faktycznie źle się wyraziłem i nie miałem na celu atakowania cię, czy wytykania czegokolwiek. Teraz jedynie przytaczam fragmenty twojego opowiadania. Ogólnie bardzo mi się podobało i chciałbym abyś była tego świadoma:)
viktoria12 Linia koment
Dodany:2012-04-06 11:44:40, Ocena: 5.4
Panie Marku! Zwracam się z uprzejmą prośba o wypisanie błędów ortograficznych, które mi Pan sugeruje. Raczej nie słynę z tego, że Swoim czytelnikom ofiarowuję błędy ortograficzne. Tekst przechodził kilkakrotną korektę, zanim się ukazał.
mkucharski Linia koment
Dodany:2012-04-05 21:28:17, Ocena: 5.4
Opowiadanie dobre, ale można by zrobić z tego dłuższą historię:) Miała potencjał według mnie. Tak czułem jakby skończyła się nim się na dobre rozkręciła. Daję 5, bo było kilka błędów ortograficznych... poza tym zapraszam na swój blog: http://swiatopowiadan.wordpress.com

Ocenił/a na: 5
Pilar Linia koment
Dodany:2012-03-28 08:02:34, Ocena: 5.4
Z czystym sumieniem daję 6 ;)Szczerze to mnie Andrzej wkurzył, oj i to bardzo. Wczoraj u znajomej ukazał się post również o zdradzie. Teściowa żaliła się jej na zięcia, który zdradził żonę. Meritum sprawy było uzyskanie odpowiedzi, kto jest winny: zdradzona zona, zdradzający mąż, czy ta trzecia. Tu napisze to samo, co u niej. W innym przypadku niż ten, który opisujesz wina leży po środku. Trzecia osoba nie ma bardzo w tym wszystkim roli, poza tym oczywiście, ze do niej odchodzi niewierny mąż. Ale, gdyby on nie chciał, to choćby ona stanęła nawet na rzęsach, to nic by się nie stało. W tej sytuacji, natomiast moje uczucia, co do zachowania Andrzeja są delikatnie mówiąc negatywne. Rak, a tym bardziej odjęcie w jego rezultacie piersi jest wielkim przeżyciem dla kobiety. On powinien to zrozumieć, postarać się pomóc, a nie widzieć przed nosem swoje potrzeby. Dobrze zbudowałaś tekst. Mniej więcej w połowie miałam go ochotę porządnie trzasnąć. Wraz z rozwijaniem się akcji złość mi przechodziła, choć chęć pacnięcia w czuprynę została. Narozrabiał facet, nie ma co. Niemniej jednak cieszę się, ze historia zakończyła się pozytywnie i zdrowotnie, przede wszystkim, i uczuciowo:) Pozdrawiam i autorkę i bohaterkę:)

Ocenił/a na: 6
oleczka31 Linia koment
Dodany:2012-03-28 20:48:53, Ocena: 5.4
Wtedy, kiedy potrzebujemy męża - przyjaciela, czasem zawodzi i to jest tragiczne.Nie rozumiem tylko, dlaczego nie przeorała jego twarzy! Popraw:właśnie ją - rozdziel, zdrowieJ, ziemistą, siĘ, przerwałam połączenie - rozdziel.

Ocenił/a na: 6
viktoria12 Linia koment
Dodany:2012-03-29 06:53:58, Ocena: 5.4
Oleczko! Bohater tego opowiadania oberwał po skórze i to porządnie, ale drastyczne sceny zamieszczone przeze mnie w rękopisie opowiadania usunęła cenzura składająca się z członków mojej rodziny. Dziękuję za komentarz i ocenę:)
viktoria12 Linia koment
Dodany:2012-03-29 06:56:40, Ocena: 5.4
Prawda, Rafale, jest materią, która broni się sama, ustami innych - jeżeli ma zaistnieć i pomóc.W przypadku Tamary i Andrzeja była potrzebna , bo stanowiła początek nowego, dojrzalszego etapu życia:)
viktoria12 Linia koment
Dodany:2012-03-29 06:58:00, Ocena: 5.4
Pilar! Dziękuję i jeszcze raz dziękuję. Tym zdaniem obejmuję, jak wiesz - dużo:)Pozdrawiam ciepło:)
grazyna68 Linia koment
Dodany:2012-04-17 23:04:47, Ocena: 5.4
Napisz co myślisz o tym tekście...

Ocenił/a na: 6
viktoria12 Linia koment
Dodany:2012-08-28 13:31:10, Ocena: 5.4
Dziękuję, Gardku, za Twój komentarz i ocenę:) Pozdrawiam bardzo serdecznie:)
JKZ007 Linia koment
Dodany:2013-09-23 11:43:59, Ocena: 5.4
podoba się:)

Ocenił/a na: 6
viktoria12 Linia koment
Dodany:2013-10-03 07:51:09, Ocena: 5.4
:) Dziękuję, JKZ
WRB Linia koment
Dodany:2015-02-22 20:09:43, Ocena: 5.4
Nie tylko wiersze Ci się udają, ale i proza niem przed Tobą tajemnic. Byle tak dalej. Pozdrawiam WRB
annak Linia koment
Dodany:2014-10-13 22:05:30, Ocena: 5.4
Napisz co myślisz o tym tekście...
annak Linia koment
Dodany:2014-10-13 22:05:46, Ocena: 5.4
Napisz co myślisz o tym tekście...
Maryjusz70 Linia koment
Dodany:2015-11-02 17:34:38, Ocena: 5.4
hmm.... historia trochę jak z kiepskiego serialu.
POLUB NAS!
WYDAWCY POLECAJĄ
Zwyczajna łaska
Książka Racheli
Sekret Wesaliusza
 
STRONA GŁÓWNA

MOJE GRANICE
Dodaj/Opublikuj
Wirtualna biblioteczka
Ustawienia
Więcej opcji
KSIĄŻKI
recenzje
premiery, nowości
zapowiedzi wydawnicze
audiobooki
patronaty
rankingi
autorzy
rekomendacje
wyzwania czytelnicze
WIERSZE

OPOWIADANIA

KONKURSY

SPOŁECZNOŚĆ
forum
blogi
zdjęcia
filmy
kalendarz
książki za aktywność
PUBLICYSTYKA
wywiady
eseje
sylwetki twórców
recenzje filmów