M85
opowiadania >



Z charakterystycznym dla siebie pląsem i nie omieszkawszy rzucić szyderczych spojrzeń w stronę mijających go dam,

Snarcks wpadł lekko podchmielony do miejscowej kafeterii. Ruszył dziko w stronę pierwszego wolnego stolika, odrzucił

krzesło i rozsiadł się wygodnie. Przymknął oczy i począł leniwie rozmyślać nad swoją ulubioną pozycją. Minęły

jednak czasy kiedy to określał ją liczbą z zakresu 1-69.Ulubioną pozycją była dla Snarcks'a pozycja stracona. W

czasie gdy smutna menstruantka przyniosła mu kartę zapełnioną ponad setką koszmarnie brzmiących deserów ("Górski

afrodyzjak niedźwiadka","Poezja gruszkowych sentymentów" czy też "Śliwkowy uśmiech nieznajomej"), próbował w

jakikolwiek sposób uszeregować ciąg idiotycznych sytuacji, w których w ostatnim czasie miał wątpliwą przyjemność

uczestniczyć.

Samo zniknięcie kadrowej z firmy "Bayonville" zajmującej się produkcją miedzianych bolców do wysoce nowoczesnych

i wyspecjalizowanych maszyn, których żaden pracownik (ani nawet sam szef, o ile w ogóle można było go jeszcze zobaczyć)

ani nie rozumiał,ani też nawet na oczy nie oglądał, nie było niczym szczególnym. W ostatnich tygodniach tysiące

kadrowych na całym świecie poczęło znikać, pozostawiając po sobie personalny chaos oraz kawałki jaskółczych skrzydeł

(początkowo branych za kawałki karnawałowych masek po balach i przyjęciach kostiumowym urządzanych przez personel po

zniknieciu pań). Tak więc samo to wydarzenie nie stałoby się przełomem w dziejach Potestates City, gdyby nie pojawienie

się w mieście sprzedawcy aniołów. Wystawił się raz na miejscowym targu sprzedając po kilka fortisów małe fioletowe

nasionka, mieniące się srebrzystym blaskiem. Laickie społeczeństwo nie zainteresowało się jednak zaściankowym

sprzedawcą w zgniłozielonym polonezie.Niepokonaną konkurencją stała się hodowlna eksplodujących pomarańczy i

samożąglujące sie piłki.

I właśnie kilka nasion aniołów Snarks obracał między palcami w kieszeni swojego zamszowego płaszcza. Zamówił ciemną,

gorącą czekoladę i bez cienia namysłu wrzucił do niej fioletową pesteczkę. Na powiechrzni napoju utworzył się z

początku malutki bąbelek, zamieniwszy się jednak szybko na ogromną bulwę, która niebawem wydała z siebie ospałe "PYK!".








- [1] -
Opinie
Ocena: 1 2 3 4 5 6
Musisz być zalogować by komentować.
POLUB NAS!
WYDAWCY POLECAJĄ
Zwyczajna łaska
Książka Racheli
Sekret Wesaliusza
 
STRONA GŁÓWNA

MOJE GRANICE
Dodaj/Opublikuj
Wirtualna biblioteczka
Ustawienia
Więcej opcji
KSIĄŻKI
recenzje
premiery, nowości
zapowiedzi wydawnicze
audiobooki
patronaty
rankingi
autorzy
rekomendacje
wyzwania czytelnicze
WIERSZE

OPOWIADANIA

KONKURSY

SPOŁECZNOŚĆ
forum
blogi
zdjęcia
filmy
kalendarz
książki za aktywność
PUBLICYSTYKA
wywiady
eseje
sylwetki twórców
recenzje filmów