" Miłość do ostatniej kropli krwi "
opowiadania >



Niedawno zginęli moi rodzice. Mimo młodego wieku poczułam, że cały świat nagle wali mi się na głowę. Rodzina była dla mnie najcenniejszą wartością. Postanowiłam wyjechać do ciotki, by choć na trochę wyrwać się z tego miasta. Udało się, uporałam się z bólem i po dwóch miesiącach zdecydowałam, że wrócę do siebie, do szkoły. Rodzice przecież nie chcieliby bym uciekała od wspomnień i rzeczywistości. Następnego dnia spakowałam się, podziękowałam cioci Alice za gościnę i wyszłam. Podróż była męcząca, trwała aż dwanaście godzin. W końcu stanęłam przed furtką rodzinnego domu i nagle wszystko odżyło. Ogród, którym mama z takim oddaniem się zajmowała, furtka, płot i drzwi wejściowe które malowałam razem z tatą, cała przy tym brudząc się farbą. Wszystkie te wspomnienia stały się nagle takie żywe, realne. Dotarło do mnie, że to wciąż niezabliźnione rany. Następnego dnia postanowiłam iść do szkoły. Strasznie tęskniłam za rówieśnikami. Gdy tylko przekroczyłam próg budynku „ dopadła mnie ” moja najlepsza przyjaciółka – Vanessa.


- Nina! Wróciłaś!


Wykrzyczała przytulając mnie mocno do siebie.


- Tak, wróciłam. Nareszcie.


Odparłam i nie okazując entuzjazmu podążyłam z stronę Sali z historii. Pan Smith przyszedł jak zawsze mniej więcej 10 minut po dzwonku, ale nie był sam. Za nim czaił się chłopak, na oko w naszym wieku, przystojny, dobrze zbudowany brunet o szafirowo błękitnych oczach.


- Przedstaw się klasie i znajdź sobie miejsce.


Z rozmarzenia wyrwał mnie głos historyka.


- Cześć wszystkim! Jestem Paul.


Powiedział nowy kolega, po czym zajął ustronne miejsce na samym końcu sali. Okazał się być bardzo inteligentny, historię lat dwudziestych znał niemal na pamięć, zupełnie tak jakby był obecny przy wszystkich tych wydarzeniach. Pan Smith był zachwycony, a ja wpatrywałam się w Paula jak zaczarowana. W pewnym momencie nasze oczy się spotkały. To było niesamowite! Mimo tak chłodnej barwy jego wzrok zdawał się być pełen gorącego uwielbienia. Patrzył na mnie jeszcze kilka minut, a następnie wrócił do swojego monologu historycznego. Po lekcji poszłam jak zwykle odnieść książki do szafki. Zamek jednak znów zrobił mi na złość.


- Cholera!- krzyknęłam zdenerwowana uderzając rękom z całej siły w blaszane drzwiczki.


- Może pomogę?- Usłyszałam z nikąd, a odwróciwszy się ujrzałam szafirowe oczy Paula.


- Jasne, spróbuj jeśli chcesz.- Powiedziałam nieśmiało, spuszczając na twarz długie, brązowe kosmyki by zakryć rumieńce, które pojawiły się na moich policzkach, on w tym czasie jednym, zgrabnym ruchem uporał się z moją niesforną szafką.


- Dzięki.- Wykrztusiłam zaskoczona.


- Drobnostka.


Odpowiedziałam mu uśmiechem.


- Daruj, nie chciałbym być nietaktowny ale czy mógłbym poznać twoje imię? - Zapytał z grzecznością dwudziestowiecznego szlachcica.


- Nina. -Powiedziałam wyciągając dłoń w jego stronę, ale gdy ją uścisnął przeszedł mnie dreszcz. Jego skóra była idealnie gładka, ale jakaś dziwna, taka … chłodna. Niespodziewanie zbliżył twarz do mojej szyi ale zaraz gwałtownie się odsunął. Spojrzałam mu w oczy. Z łagodnego szafiru przeszły w dziki szkarłat, a jego twarz zrobiła się dziwnie przekrwiona.


- Coś się stało?- Zapytałam przerażona.


- ODEJDŹ!- Warknął przez zęby.


- Ale co się stało? Czy to przeze mnie?- Dociekałam coraz bardziej zmartwiona.


- Nie! Nic nie jest twoją winą! Po prostu odejdź. Błagam!- Wymamrotał już spokojniejszym tonem w którym tym razem przeważała rozpacz.


- Ok. Jak chcesz.


Rzuciłam krótko i odeszłam jak prosił.


Z całych sił starałam się zapomnieć o tej dziwnej sytuacji, ale nie dawała mi spokoju. Szukałam prostego i jednocześnie prawdopodobnego wytłumaczenia. Nic nie przychodziło mi na myśl. Byłam strasznie zmęczona, więc zdecydowałam, że się z tym prześpię, jednak nawet we śnie nie mogłam uwolnić się od natłoku myśli. Gdy zamknęłam oczy ujrzałam mroczną ciemność, marmurowy ołtarz i trzy płonące okręgi. W jednym z nich stała Vanessa, w drugim ja, a w trzecim mały chłopiec sprawiający wrażenie gotowego na śmierć. Do ołtarza podszedł blady, jasnowłosy mężczyzna o oczach koloru skrzepniętej krwi. Ciągnął za sobą wycieńczonego chłopaka. To był Paul! Wzrok miał szkarłatny, a twarz siną i przekrwioną. Spojrzał na mnie. Obudziłam się zalana potem i łzami.


- To był tylko sen!- Uspokajałam się w myślach. Wstałam, ubrałam się i poszłam do szkoły. Na długiej przerwie zaczepił mnie Paul:


- Możemy porozmawiać?- Zapytał przepraszającym tonem.


- Słucham.


Ujął moją twarz w dłonie i spojrzał mi głęboko w oczy:


- ZAPOMNISZ O NIEZWYKŁOŚCI WCZORAJSZEJ SYTUACJI. ZAPOMNISZ, ŻE MOJE OCZY ZMIENIŁY BARWĘ, A TWARZ PRZEKRWIŁA SIĘ. PO PROSTU ROZMAWIALIŚMY, BARDZO CHCIAŁEM CIĘ POZNAĆ. NIE BYŁO W TYM NIC NIESAMOWITEGO!


- Przepraszam, mówiłeś coś? Zamyśliłam się…


Czułam w głowie taką pustkę, jakby ktoś wymazał mi z pamięci kilka godzin życia.


- Tak, właśnie pytałem czy nie chciałabyś pożyczyć książki, dokładnie opowiadającej o latach dwudziestych.- Wyjaśnił z rozbrajającym uśmiechem.


- Masz książki z lat dwudziestych?!- Zapytałam z niedowierzaniem.


- Tak, rodzice byli historykami. Zbierali archiwalne wydania różnych ksiąg.


- Byli?- Powtórzyłam pytająco.


- Tak, nie żyją.


- Przykro mi. Wiem co czujesz. Moi też zmarli kilka miesięcy temu.- Dodałam smutno.


- Widzisz, przykre doświadczenia często potrafią łączyć ludzi.


Obdarzyliśmy się wzajemnie uśmiechem.


- To jak z tą książką? - Spytałam przerywając falę wymownego milczenia.


- Wpadnij po nią popołudniu. Mieszkam w dużym, starym domu przy lesie. Wnioskuję, że dobrze znasz miasto. Z pewnością trafisz.


- Tak, wiem gdzie to jest.


- To do zobaczenia Nino.- Powiedział przeszywając mnie wzrokiem.


- Do zobaczenia.


Wróciwszy do domu, niedbale rzuciłam na łóżko torbę i wyszłam. Dom o którym mówił Paul znalazłam bez trudu. Znałam ten las na pamięć. W dzieciństwie urządzaliśmy tam pikniki rodzinne. Już chciałam zapukać, gdy zobaczyłam, że drzwi są uchylone. Weszłam do środka. Dom był bardzo bogato urządzony. Wszędzie roiło się od antyków i bardzo drogich dzieł sztuki.


- Kogo szukasz ślicznotko?- Z zachwytu wyrwał mnie głos wysokiego, postawnego szatyna o miodowych oczach.


- Jestem koleżanką Paula z klasy, obiecał, że pożyczy mi książkę o latach dwudziestych.


-

- [1] [2] [3] [4] [5] -
Opinie
Ocena: 1 2 3 4 5 6
Musisz być zalogować by komentować.
EmnildaAmelberga Linia koment
Dodany:2012-04-10 15:08:21, Ocena: 5.0
Twoje opowiadanie przypomina mi kilka książek o wampirach, a to nie za dobrze jeśli czytelnik ma takie odczucia. Stawiaj na oryginalność. Piszesz dość ładnie, ale dużo jeszcze musisz poćwiczyć. Opowiadanie jest niestety przewidywalne, a to też nie najlepiej. Wampiry - to taki temat, który wymaga od pisarza dużej pomysłowości. Zwłaszcza teraz, kiedy te stworki cieszą się sporą popularnością. Pomimo tego chętnie przeczytam ciąg dalszy. Mam nadzieję, że mnie zaskoczysz. Życzę weny.

Ocenił/a na: 4
KaterinaPetrova Linia koment
Dodany:2012-04-09 17:31:43, Ocena: 5.0
Napisz co myślisz o tym tekście...
oleczka31 Linia koment
Dodany:2012-04-09 20:08:32, Ocena: 5.0
Przypomniałaś mi powieść pt. "Zmierzch". Sporo błędów (sali - dlaczego wielką literą, rękĄ, usłyszałam - małą, po południu - oddzielnie, niewielki - razem).Wypisałam tylko z 2 pierwszych stron.Resztę zrób sama...W dialogach, po myślniku, pisz małą literą, a kropkę na końcu zdania. Wstrzymam się z oceną. Pozdrawiam.
konik17ful Linia koment
Dodany:2012-04-09 14:58:03, Ocena: 5.0
Napisz co myślisz o tym tekście...

Ocenił/a na: 6
Pilar Linia koment
Dodany:2012-04-10 19:22:09, Ocena: 5.0
W gruncie rzeczy Oleczka i Emnilda napisały wszystko, co miałam sama napisać po przeczytaniu. Pomysły na pewno przyjdą i jeszcze nie jednym nas zaskoczysz :) Do następnego.

Ocenił/a na: 4
Kasiula94 Linia koment
Dodany:2012-04-30 16:30:03, Ocena: 5.0
Napisz co myślisz o tym tekście...
Kasiula94 Linia koment
Dodany:2012-04-30 16:33:36, Ocena: 5.0
Już od początku odniosłam wrażenie, że jest to połączenie "Zmierzchu" i "Pamiętniki Wampirów". Ellena też straciła rodziców, a Edward w Zmierzchu również był nietypowo staroświecki w swoich zachowaniach. Może, gdyby było bardziej oryginalnie doczytałabym do końca. Najważniejsze są pomysły. Mogą być proste, ale swoje. A styl... to kwestia czasu. Można go sobie wyrobić. Próbuj i postaraj się nas zaskoczyć czymś oryginalniejszym.
POLUB NAS!
WYDAWCY POLECAJĄ
Zwyczajna łaska
Książka Racheli
Sekret Wesaliusza
 
STRONA GŁÓWNA

MOJE GRANICE
Dodaj/Opublikuj
Wirtualna biblioteczka
Ustawienia
Więcej opcji
KSIĄŻKI
recenzje
premiery, nowości
zapowiedzi wydawnicze
audiobooki
patronaty
rankingi
autorzy
rekomendacje
wyzwania czytelnicze
WIERSZE

OPOWIADANIA

KONKURSY

SPOŁECZNOŚĆ
forum
blogi
zdjęcia
filmy
kalendarz
książki za aktywność
PUBLICYSTYKA
wywiady
eseje
sylwetki twórców
recenzje filmów