Flavia w świecie Luny cz1
opowiadania >



jednak podziurawiony dziwnymi białymi pierścieniami czy kręgami podobnymi do tych, które widziała u Luny. Różniły się one jednak kolorem i tym, że powiększały się do pewnego poziomu tworząc wewnątrz siebie coś w rodzaju czarnej dziury i zostawały w tej formie jakby czekając, aż pozostałe też uzyskają ten poziom. Flavia miała złe przeczucie, dla bezpieczeństwa ukryła się w jaskini. Nagle usłyszała dziwny dźwięk jakby ktoś włączył naraz kilkanaście odkurzaczy i jednocześnie dął w kilka tub. Wyjrzała, żeby zlokalizować źródło dziwnego brzmienia, to co zobaczyła sprawiło, że zamarła w bezruchu. Otóż wspomniane wcześniej kręgi na niebie emitowały jakieś dziwne, grube na całą średnice kręgu, bordowe promienie, które uderzały w Lunę niczym laser. Luna wrzeszczała przy tym jak przy najgorszych torturach. Było widać jak dziecięce ciało kilkuletniej Luny, dosłownie rozrywa się na części. Najpierw oderwał się kawał mięsa przy jej lewej łopatce, potem wyrwało jej stopę, następnie wyrywało kawały mięsa na udach, przedramionach i twarzy. Po chwili Luna wciąż miotała się w agonii, jednak już nie krzyczała, minęło jeszcze trochę czasu zanim przestała się ruszać. Flavia widząc to zaczęła płakać i krzyczeć. Rozwinęła skrzydła zaczęła lecieć przed siebie co sił. Omijając kolejne przeszkody takie jak drzewa, skały, czy ruiny zauważyła, że wychodzą z niej coraz bardziej powiększające się kręgi w kolorze pomarańczowym i czerwonym. Na niebie znów zaczęły się pojawiać te białe. Flavia wylądowała, podniosła stary nóż leżący przy jednym z zabitych ludzi i wbiła go sobie w pierś chcąc się uśmiercić. Nie udało się, wciąż żyła, więc ponowiła próbę. Próbowała tak jeszcze kilka razy, za każdym nie osiągając celu. Kiedy nagle wszystko wokół... zgasło. Flavia znalazła się w nicości, tylko ciemność. Nie czuła nawet ziemi pod stopami, ani nie czuła, żeby opadała. Błogi spokój trwał kilka chwil, lecz został przerwany pojawieniem się błysku przedstawiającego zakrwawioną twarz Luny. Błysk pojawił się tylko na ułamek sekundy. Dla Flavii to było już zbyt wiele. Wpadła w histerię, zacisnęła mocno oczy, rękoma zakryła uszy, płakała i krzyczała. Najgorsze było to, że zamykając oczy widziała martwą Lunę. Gdy je otwierała to w każdej chwili mogła spodziewać się kolejnego przerażającego błysku ukazującego umierającą Lunę. Potem zaczęła słyszeć dziwne głosy, jakby była w tłumie, nieważne czy miała zakryte uszy czy nie. Zdawało się też czuć woń krwi. Głosy zmieniły się we wrzaski, momentalnie Flavia poczuła zapach spalenizny, zamykając oczy widziała płonące żywcem istoty. Na końcu doszedł znów ten upiorny dźwięk tych dziwnych promieni. Flavia wzięła głęboki wdech i jednym tchem zaczęła wrzeszczeć ile sił w płucach. Mrugnęła i znów znalazła się nad błękitnym jeziorem. Tym razem postanowiła się przyjrzeć kto koło niej siedzi. Zobaczyła tam siebie. Bała się znów obrócić, jednak możliwość zagrożenia rodzącego się tuż za nią sprawiła, że jednak spojrzała za siebie. Stał nad nią Blake, który trzymał w ręku swój miecz. Flavia uradowała się widząc w końcu kogoś kto by jej nie skrzywdził. Myliła się. Blake jednym błyskawicznym ciosem przebił się przez ciało drugiej Flavii siedzącej obok niej. Spojrzał na Flavię. Jego wzrok jak nigdy wyrażał jego myśl, a jego myśl to: zabić! Przebił się przez ciało Flavii, która obserwowała spływającą krew. Była nią zahipnotyzowana. Znalazła się pod wodospadem. Z jej krwi. Siła wodospadu była olbrzymia, uderzająca krew dociskała ją do dna, zaczęła tonąć. Kiedy miała jeszcze odrobinę nadziei na wypłynięcie, z dna powychodziły pomarszczone ręce, które ją przytrzymywały. Zaczęła wychodzić też włócznia, stopniowo przebijając serce Flavii. Czuła przy tym niesamowity ból, chciała krzyczeć, ale nie mogła, ponieważ dławiła się krwią, którą byłą otoczona. Kiedy straciła przytomność, odzyskała ją ponownie leżąc na dachu pałacu, miała na sobie przepiękną niebieską suknię ze szmaragdami i Królewską Koronę Aniołów. Kilat wydawało się spokojne jak nigdy. Flavia zaczęła oblatywać miasto. Po krótkiej chwili zorientowała się, że jest nago. Rozłożyła skrzydła i zakryła się nimi. Za nią stała arrida. Chwyciła Flavię za włosy. Próbowała ją zgwałcić.


Flavia obudziła się... Była cała spocona, serce waliło jej jak oszalałe. Usiadła na łóżku, zauważyła, że Rachela już wstaje po drzemce. Wstała i poszła wziąć zimny prysznic. Gdy skończyła, wyszła na balkon popatrzeć na miasto. Rachela miała piękny widok zarówno z okien jak i z balkonu.


– O! Widzę, że już wstałaś!


– Rachelo... jak zginęła Luna? – Zapytała Flavia.


– Dokładnie to wie tylko Król i Blake. Ponoć bardzo dziwnie, a dlaczego pytasz? – Zapytała.


– Aaa... z ciekawości. – Odpowiedziała obojętnym głosem.


– Mam coś dla Ciebie, właśnie nad tym pracowałam przez noc. – zaczęła Rachela. – Wkrótce czeka Cię koronacja, więc specjalnie na tę okazję zrobiłam Ci tą suknię.


Rachela pokazała Flavii niebieska sukienkę ozdobioną szmaragdami, dokładnie taką w jaką była ubrana we śnie. Flavia widząc tę sukienkę rozpłakała się.


– Rachelo, Twoja sukienka to najpiękniejsza rzecz jaką widziały moje oczy, ale ja już nie chcę zostać Królową.


Flavia zaczęła płakać jeszcze głośniej.


– Rety, dziecko, co Ci się stało? – Zaczęła zamartwiać się Rachela.


Flavia opowiedziała Racheli o swoim śnie i o tym, że widziała w nim dokładnie taką samą sukienkę jaką teraz dostała. Rachela uspokajał Flavię, że to zbieg okoliczności, a sen był tylko koszmarem. Podała Flavii posiłek i wspólnie zasiadły do stołu. Rachela opowiedziała Flavii o tym, że Luna odeszła najpierw znikając, potem będąc wszystkim, a potem znów znikając. Wtem na balkonie u Racheli wylądowali Jozue i Blake. Blake zapukał lekko w balkonowe, oszklone drzwi. Otworzyła mu je Flavia.


– Cześć wam! – Zaczęła wesoło Flavia.


Anioły miały jednak poważna minę.


– Muszę zabrać Flavię i Jozue do Króla. – Zaczął Blake.


– To Ty jesteś tą przyszłą Królową? Miło mi Cię poznać. Jestem Jozue. – Powiedział Jozue wyciągając rękę w stronę Flavii.


– Miło mi! Jestem Flavia. – Powiedziała Flavia lekko przestraszonym głosem.


– Przecież nikt więcej miał nie wiedzieć! – Szybko wtrąciła Rachela patrząc na Blake'a.


Opinie
Ocena: 1 2 3 4 5 6
Musisz być zalogować by komentować.
POLUB NAS!
WYDAWCY POLECAJĄ
Zwyczajna łaska
Książka Racheli
Sekret Wesaliusza
 
STRONA GŁÓWNA

MOJE GRANICE
Dodaj/Opublikuj
Wirtualna biblioteczka
Ustawienia
Więcej opcji
KSIĄŻKI
recenzje
premiery, nowości
zapowiedzi wydawnicze
audiobooki
patronaty
rankingi
autorzy
rekomendacje
wyzwania czytelnicze
WIERSZE

OPOWIADANIA

KONKURSY

SPOŁECZNOŚĆ
forum
blogi
zdjęcia
filmy
kalendarz
książki za aktywność
PUBLICYSTYKA
wywiady
eseje
sylwetki twórców
recenzje filmów