"Jak zostałem mężczyzną"
opowiadania >



traktorem teściowej i małżonki.


Po otrzymaniu słusznej poniekąd reprymendy, tureckie głowy kłosów spadały już równiutko pod srogim mieczem polskiego rycerza.



Podczas pracy przy żniwach wyobraźnia potrafiła przenosić traktorzystę w bardziej nowożytne czasy. Numer modelu ciągnika kojarzył się przecież po niewielkiej zmianie kolejności cyfr z polskim lotniczym dywizjonem, którego losy opisywał w swojej książce pan Fiedler. Zdarzyło się bowiem i tak, że młody operator rolniczego ciągnika stawał się pilotem dywizjonu 303, który broni brytyjskiego nieba przed nalotem niemieckich meserszmitów.


Wtedy traktor nie był Ursusem C-330 lecz angielskim spitfajerem z białą-czerwoną szachownicą na ogonie, zaciekle goniącym szwabskiego myśliwca nad kanałem La Manche. Tylko jak tu dogonić gnoja, kiedy po rolniczym polu można jechać jedynie na nieszczęsnym czwartym biegu, a terkot silnika uniemożliwia doznanie jakichkolwiek innych wrażeń ? Bardzo prosto. Jak nikt nie widzi, trzeba wrzucić piątkę i dopiero wtedy czując pęd powietrza wpadający do kabiny traktora można skupić się na tym, aby celownik działek znalazł się idealnie na ogonie wroga.


Poszli... Szybcy i wściekli !


Wiatr wpada do kabiny niezwyciężonego angielskiego samolotu, szkop wyrywa się próbując gwałtownymi skrętami uciec odbijając swoja maszyną z biało-czarną swastyką to w prawo, to w lewo. Nic z tego ! Doświadczony polski lotnik podąża za nim jak cień. Kierownica ciągnika udająca drążek sterowniczy powodując sprytne gwałtowne skręty nie pozwoli uciec faszystowskiemu najeźdźcy ! Przednie koła poczciwej trzydziestki ryją solidne bruzdy w rżysku. Nic to ! Dorwiemy gnoja. Teraz skubaniec przyśpieszył. Trzeba dodać gazu. Jeszcze gazu, prędzej. Już siedzę mu na ogonie ! Teraz ! Ognia z obydwu zamocowanych na skrzydłach spitfajera działek.


Tratatata... Ożeszty, dostał ! Ale co to ?


Łoooojjjjjj, nieeeeeeedobrze.


Skoszone pole kończy się gwałtownie, rozpędzony traktor „mknie” przed siebie, za parę metrów polna droga a za nią... Kurka wodna, gdzie tu jest hamulec, muszę popatrzeć w dół, gdzieś tu zawsze był po lewej, nie po prawej...


Łup ! Jeb ! Pierdut !


Za późno. Przednie koła ciągnika zapadają się z wielkim plaskiem do połowy swej wysokości w grząskiej, cuchnącej, popowodziowej wodzie z Wisłoka, która od wiosny zalega w przydrożnych, szerokich na kilka metrów rowach. Dookoła pełno much, komarów i wściekle kąsających ślepków ! Z pola widać jedynie wystający komin i czubek kabiny ciągnika. Traktorzysty, przepraszam - pilota myśliwca, prawie nie widać. Tak się nagle w sobie dziwnie skurczył.


- Ja pierdykam ! Znowu ! I po coś piątke wrzucał ! - dobiegł do uszu młodego pilota daleki okrzyk.


Raz na kilkanaście lat płynąca w pobliżu rzeka Wisłok wylewała, zalewając wszystkie pobliskie pola. Na szczęście nigdy nie doszło do zalania gospodarstw, lecz zbierająca się w rozległych, głębokich rowach woda nie miała możliwości odpływu i przez długie miesiące pozostawała w rowach, gnijąc i obrzydliwe śmierdząc. Powódź to dla mnie nie ludzkie tragedie, zalane domy i obejścia, tylko odór gnijącej w rowach brudnej wody.


Przygody młodego traktorzysty bywały, różne i uzależnione od książki jaką właśnie czytał, ale zakończenie ciężkiego, żniwnego dnia pracy w sierpniowej spiekocie wyglądało zawsze podobnie.


Gdy do skoszenia pozostawał niewielki skrawek zboża, dziadek z niepokojem spoglądał na słońce, aby określić ile czasu pozostało do zmierzchu. Po co ? Przecież były już w użyciu doskonałe zegarki, które na tarczy miały wygrawerowany napis „zdiełano w ZSRR” , a których jakość określała ilość kamieni. Cokolwiek by owe kamienie miały znaczyć.


Ale mieszkał też dawniej w Chodaczowie chłop. Bardzo wysoki chłop, który służył dziadkowi za doskonały miernik czasu. Człowiek nazywał się Moras i odległość pomiędzy słońcem, a widnokręgiem mierzona była w tychże Morasach. Mniej więcej w południe słońce znajdowało się na wysokości trzech Morasów. Około godziny piętnastej dziadkowe określenie czasu to dwa Morasy, około dziewiętnastej godzina określana była przeciągłym :


- Ho, hooooo... , słonko jeszcze na Morasa..., ale trza powoli już kończyć .


Przez kolejną godzinę pękate snopki związane skręconymi w pocie czoła powrósłami, zostały poustawiane w zgrabne piętnastosnopkowe konstrukcje zapewniające im swobodne suszenie i ochronę przed deszczem. Plony zostały skrupulatnie przeliczone przez dziadka na kopy:


- Szesnaście mendli, to bedzie …. dwieścieczterdzieści snopków, to bedzie …. równo cztery kopy żyta ! - z entuzjazmem wykrzyknął dziadek.


- Patrz Zeniu jaką dobrą partie żeś se znalas ! – rzuciła sprytnym żartem ciocia i wszyscy wybuchnęli śmiechem, z dumą spoglądając na ustawione w dwóch szeregach równióteńkie konstrukcje snopów zboża, które w nisko stojącym już słońcu były precyzyjną miarą trudu włożonego w zbieranie chleba przez szóstkę robotników.


- No to w sam raz my się wyrobili , słonko już nisko, na pół Morasa – zakończył jak zwykle senior Mazur, wypijając ostatni pozostały w plastikowej bańce łyk kompotu.


Zmęczeni, ale zadowoleni z efektów swoje ciężkiej pracy żeńcy, machając wesoło nogami pomiędzy drewnianymi szczebelkami drabiniastego wozu ciągnionego przez traktor prowadzony przez niepoprawnego domorosłego marzyciela, szczęśliwi wrócili

- [1] [2] [3] [4] [5] -
Opinie
Ocena: 1 2 3 4 5 6
Musisz być zalogować by komentować.
Rinoa017 Linia koment
Dodany:2016-02-23 23:07:03, Ocena: Brak oceny
Bardzo fajna opowieść mówiąca o marzeniach w nudne dni. Dziecięca fantazja nie ma granic. Pamiętam jak dzisiaj, że, gdy sprzątałam, potrafiłam sobie wyobrażać najróżniejsze rzeczy jako mała dziewczynka. A to, że dywan był "lawą" i trzeba wszystkie misie i lalki uratować przed spaleniem i takie podobne... A Ty świetnie to opisałeś. Niestety jak zwykle pojawiło się też wiele błędów, czasem utrudniających czytanie. Ale poza tym: naprawdę warto.
POLUB NAS!
WYDAWCY POLECAJĄ
Zwyczajna łaska
Książka Racheli
Sekret Wesaliusza
 
STRONA GŁÓWNA

MOJE GRANICE
Dodaj/Opublikuj
Wirtualna biblioteczka
Ustawienia
Więcej opcji
KSIĄŻKI
recenzje
premiery, nowości
zapowiedzi wydawnicze
audiobooki
patronaty
rankingi
autorzy
rekomendacje
wyzwania czytelnicze
WIERSZE

OPOWIADANIA

KONKURSY

SPOŁECZNOŚĆ
forum
blogi
zdjęcia
filmy
kalendarz
książki za aktywność
PUBLICYSTYKA
wywiady
eseje
sylwetki twórców
recenzje filmów