Nie z tego świata.
opowiadania >



miejscu, ale nie mogła darować synowi, że zapomniał o własnej matce. Wolała poczekać i wyrządzić mu przykrość, po której nie będzie mógł wrócić do normalności. Poczekała do narodzin, urodziła bliźniaki. Chciała, żeby się do nich przywiązali, tak samo jak ona do Marcina. Kiedy uznała, że nadszedł odpowiedni moment nastąpił wypadek. Reszta była jej zasługą. To przez nią zmarła jego żona i dzieci. A wypadek wydarzył się w najbardziej odpowiednim momencie. Nie mógł przynajmniej podejrzewać o nic swojej zmarłej matki. Wtedy Amanda zobaczyła całą historię. Na koniec usłyszała tylko okropny, złowieszczy śmiech. Wróciła już do rzeczywistości.


Z tego co wiedziała to dusze zmarłych zostają na pograniczu dwóch światów, świata żywych i zmarłych. Coś, lub ktoś, zazwyczaj je tu zatrzymuje. Jego matka została z powodu tęsknoty za synem. Czuła się porzucona. Dalej nie widziała jego ojca, on zapewne pogodził się ze śmiercią i przeszedł, całkowicie, na tę drugą stronę. W tym momencie jego matka już nie jest na granicy, jej syn zmarł więc nie ma tu już nic do roboty.


- No to muszę pobawić się w medium – z przejęciem zażartowała Amanda. – Gdzieś w piwnicy muszę mieć tabliczkę do wywoływania duchów.


Poszła do piwnicy i, tak jak w szpitalu, instynkt doprowadził ją na miejsce. Przyniosła potrzebne przedmioty, rozłożyła na stoliku i zaczęła seans. Od początku traktowała to bardzo poważnie. Przez kolejne dziesięć minut nic się nie działo, pomyślała, że nie jest odpowiednią do tego osobą. Wstała do kuchni po szklankę wody, a kiedy wróciła zobaczyła jak wskaźnik zaczął się powoli poruszać, tyle, że w jej kierunku. Nie trwało to nawet mrugnięcia okiem, a wskaźnik „rzucił się” na Amandę. W ostatnim momencie zdążyła schować głowę. Szybkim ruchem ruszyła po wskaźnik. Kiedy go dotknęła, poparzył ją, a przed jej oczami ujrzała wielkiego, ale wysokiego faceta. Przez dużą wagę nie było widać, że jest wysoki, ale miał co najmniej metr osiemdziesiąt. Mężczyzna powiedział, żeby nie mieszała się w te sprawy, bo tylko źle na tym wyjdzie. Kiedy trochę jakby ochłonął opowiedział jej swój plan, wyznał, że ją, jako ostatni sens życia Mateusza, miał załatwić jako ostatnią.


Teraz była jej kolej. Musiała mu powiedzieć co sama odkryła.


Po usłyszanej historii duch nie odzywał się przez dłuższą chwilę. Wyjąkał coś w rodzaju przeprosin i zniknął. Nie wiedziała czy odszedł na zawsze, pewnie nie. Czuła, że jeszcze się spotkają.


Schowała rzeczy, których potrzebowała do seansu i zadzwoniła do szpitala. Chciała zadzwonić na telefon Mateusza, ale uznała, że po operacji jest zmęczony i zapewne śpi. Nie chciała go budzić, dlatego zadzwoniła do szpitala i prosiła o kontakt z nim. Tak jak się spodziewała Mati spał. Poprosiła, aby zadzwonił kiedy tylko się obudził.


Zadzwonił dopiero na drugi dzień, koło południa. Amanda przez noc myślała, że będzie bezmyślnie mówić mu o tym co się stało przez telefon. Powiedziała, że wypije swoją herbatę do końca i już do niego jedzie.


W szpitalu, to on zaczął rozmowę. Mówił, że wczoraj, kiedy był w szpitalnej łazience, w lustrze zobaczył, teraz już wyraźnie, swojego prześladowcę. Ten go przeprosił za swoje zachowanie i śmierć matki. Mateusz wtedy oczywiście nie wiedział nic o jej śmierci. Bardzo go to dotknęło. Kiedy się obejrzał nikogo nie widział, słyszał go, ale mógł widzieć tylko w lustrze. Wtedy obok zobaczył ducha swojej matki. Marcin obiecał, że da radę ją wskrzesić. Jeśli jest tu jej dusza, a ona nie miała żadnych zmartwień, przez które tu została, to powód zostaje jeden. Nie pogodziła się ze śmiercią, nie może zrozumieć co się stało. Lepiej jej w to nie wtajemniczać. Jej ciało leżało teraz w kostnicy. Mateusz miał iść do pielęgniarek i powiedzieć, żeby poszły do kostnicy. Tak też zrobił i zastali tam jego matkę, co prawda w silnej śpiączce, ale żywą. Pielęgniarki nie dopytywały co zaszło, ale cieszyły się, że kobieta żyje. Zmarła dość dziwnie i nie spotykanie. Nikt jeszcze nigdy nie słyszał aby w ciele kogokolwiek nie było ani jednej kropli krwi. A teraz ta krew powróciła.


Skoro Mati jej to opowiedział nie widziała sensu w mówieniu mu co zaszło poprzedniego dnia.


Po paru dniach uznali, że Mateusz jest zdrowy i na tyle silny, aby wrócił do domu. Po wypisaniu go ze szpitala zaproponował Amandzie, żeby się do niego wprowadziła. Oczywiście się zgodziła. Opowiedziała mu też o swoich zdolnościach nie z tego świata, coś jakby szósty zmysł. Powiadomiła też o tym rodziców. Okazało się, że jej matka też miała taki dar. Ujawniał się wtedy kiedy uznał, że się do niego psychicznie dojrzało. U jej matki jednak nastąpiło to trochę później. Nie wykluczone, że w dziecku Amandy, o którym jeszcze nie widziała, a było już w drodze, ukryje się dar, który kiedyś wyjdzie na światło dzienne.



- [1] [2] [3] [4] -
Opinie
Ocena: 1 2 3 4 5 6
Musisz być zalogować by komentować.
purplewonder Linia koment
Dodany:2013-12-02 12:39:46, Ocena: 6.0
Super wciągające. Czytając chciałam jeszcze więcej. Nie mogłam oderwać się od czytania i o to właśnie chodzi w dobrej opowieści. :) A któż by pomyślał, że tytuł mnie zaciekawił bo dodatek simsów tak się nazywa... ;D Pozdrawiam :)

Ocenił/a na: 6
bloondii Linia koment
Dodany:2013-12-11 23:22:05, Ocena: 6.0
Dziekuje. Bardzo milo sie czyta takie komentarze. ;))
moonraavi Linia koment
Dodany:2014-05-24 22:04:57, Ocena: 6.0
A Ty nic nie wspomniałaś, ze piszesz TAKIE opowiadania! jedna z najlepszych rzeczy jakie czytałem
POLUB NAS!
WYDAWCY POLECAJĄ
Zwyczajna łaska
Książka Racheli
Sekret Wesaliusza
 
STRONA GŁÓWNA

MOJE GRANICE
Dodaj/Opublikuj
Wirtualna biblioteczka
Ustawienia
Więcej opcji
KSIĄŻKI
recenzje
premiery, nowości
zapowiedzi wydawnicze
audiobooki
patronaty
rankingi
autorzy
rekomendacje
wyzwania czytelnicze
WIERSZE

OPOWIADANIA

KONKURSY

SPOŁECZNOŚĆ
forum
blogi
zdjęcia
filmy
kalendarz
książki za aktywność
PUBLICYSTYKA
wywiady
eseje
sylwetki twórców
recenzje filmów