Profesor Dzik. 3.Matka.
opowiadania >



szkolne. Naprawdę nazywa się profesor Szmelter. To właśnie ten nauczyciel, z którym pani rozmawiała.


To nie mógł mi tego powiedzieć?! – kobietę prawie zatkało z wrażenia.


Mówił pani, tylko nie mogliście się zrozumieć. Niech pani jeszcze raz zapuka i poprosi profesora Szmeltera.


Dziękuję. A memu synowi... Niech no tylko wróci do domu!


To pewnie nie wina syna, proszę pani. Jest z pierwszego roku? To znał tylko profesora po ksywce. My też wtedy nie znaliśmy prawdziwego nazwiska. Muszę już iść na lekcję. Proszę zapukać.


Do widzenia. Dobrzy z was chłopcy. Jeszcze raz dziękuję.


Korciło nas wielce zobaczyć, jak Dzik ponownie przywita matkę, kiedy już prawidłowo będzie chciała rozmawiać z profesorem Szmelterem. Niestety siła wyższa, a dokładniej rozpoczynająca się lekcja, zmusiła nas do opuszczenia miejsc na widowni „teatru groteski”. Najważniejsze i tak oglądnęliśmy. To było prawdziwe qui pro quo.


- [1] [2] -
Opinie
Ocena: 1 2 3 4 5 6
Musisz być zalogować by komentować.
POLUB NAS!
WYDAWCY POLECAJĄ
Zwyczajna łaska
Książka Racheli
Sekret Wesaliusza
 
STRONA GŁÓWNA

MOJE GRANICE
Dodaj/Opublikuj
Wirtualna biblioteczka
Ustawienia
Więcej opcji
KSIĄŻKI
recenzje
premiery, nowości
zapowiedzi wydawnicze
audiobooki
patronaty
rankingi
autorzy
rekomendacje
wyzwania czytelnicze
WIERSZE

OPOWIADANIA

KONKURSY

SPOŁECZNOŚĆ
forum
blogi
zdjęcia
filmy
kalendarz
książki za aktywność
PUBLICYSTYKA
wywiady
eseje
sylwetki twórców
recenzje filmów