Stosunek do wsi
opowiadania >



style="text-align: justify;">Potem było już tylko gorzej, a to dlatego, że nie potrafiłem skupić się na porządnym sprzątaniu, czas mijał, a dom wciąż nie uzyskiwał tej świeżości, którą sobie zaplanowałem dnia pierwszego. Nikt już nie zapukał do moich drzwi, nikt mnie nie nachodził, ale każdy w *** znał mnie i moją rodzinę lepiej ode mnie. W sklepie ekspedientka odburkiwała nieuprzejmie, a gdy przyszło do zapłaty kilka razy sprawdzała czy banknot, który jej dałem, czasem nie jest fałszywy. Pod sklepem prawie dostałem w ryj od młodych byczków, siorbiących piwo z puszki, a na dowidzenia wyzwali mnie od pedałów i zboczeńców i żebym wypierdalał stąd!



Do końca pobytu w *** nie wychodziłem poza granice podwórka oczekując przyjazdu brata. Dwie ciekawskie głowy z domu naprzeciw wciąż gapiły się w moje okna wprowadzając poczucie ciągłego niepokoju i braku intymności. Codziennie rano kubły na śmieci były powywracane, a na ganku leżały psie odchody i zdechłe gryzonie. Było jeszcze kilka dziwnych przejawów tego wysublimowanego dręczenia mojej osoby, takich jak rzucanie petard pod drzwi o późnej porze, albo rozbijanie butelek po wódce o płot i wyzywanie od pedałów. Za każdym razem, próbowałem to sobie jakoś wyjaśnić, znaleźć rozwiązanie, ale nie miało to żadnego sensu.


Ulżyło mi, gdy brat przyjechał do ***. Jak zwykle dynamicznym i zarządzającym krokiem wszedł do „chałupy”.


- Cześć młody, jak tam? – przywitał się czule, jakby usprawiedliwiająco – Słuchaj ten koleś w ostatniej chwili zrezygnował, ktoś zadzwonił do niego i zaczął odradzać ten dom w nieprzyjemny sposób, tak nagadał że gość wymiękł, wyobrażasz sobie… Także na razie, dom pozostanie w naszych rękach, trudno, ale widzę, że coś chyba się wypaliłeś, coś nie ma tego błysku jak zwykle, dobra nie ważne, bo i tak nikt nie przyjdzie go oglądać. Jak jesteś spakowany to jedziemy, bo mam następne spotkanie. Po drodze zajedziemy na obiad…



Przez całą drogę nie odezwałem się słowem, nie wiedziałem od czego zacząć, potem zrezygnowałem z opowieści o kontakcie z sąsiadami w ***, to już nie miało najmniejszego znaczenia. Ważne było to, że opuszczam ten idealny system zerojedynkowy i wracam do miejskiego chaosu i tego wszystkiego co miejskie i co miasto w ruch wprowadza.




Przypomniałem sobie to wszystko siedząc przy kuchennym stole i czytając pozostawioną przez brata wiadomość:




Młody, ja jestem niedostępny przez najbliższe 7 dni, mam negocjacje z zagraniczną firmą, która chce nawiązać z nami współpracę. Jeśli chodzi o ciebie, to znów musisz pojechać do ***, tym razem klient jest pewny. Jak załatwię wszystko to po ciebie przyjadę.


Brat.



- [1] [2] [3] [4] -
Opinie
Ocena: 1 2 3 4 5 6
Musisz być zalogować by komentować.
renua Linia koment
Dodany:2013-04-04 18:41:15, Ocena: 6.0
Przeczytałam jednym tchem.Trafność spostrzeżeń w parze z fajnym budowaniem postaci- bohater jest jakiś, zaciekawia, wzbudza sympatię. Chętnie poznałabym ciąg dalszy.

Ocenił/a na: 6
POLUB NAS!
WYDAWCY POLECAJĄ
Zwyczajna łaska
Książka Racheli
Sekret Wesaliusza
 
STRONA GŁÓWNA

MOJE GRANICE
Dodaj/Opublikuj
Wirtualna biblioteczka
Ustawienia
Więcej opcji
KSIĄŻKI
recenzje
premiery, nowości
zapowiedzi wydawnicze
audiobooki
patronaty
rankingi
autorzy
rekomendacje
wyzwania czytelnicze
WIERSZE

OPOWIADANIA

KONKURSY

SPOŁECZNOŚĆ
forum
blogi
zdjęcia
filmy
kalendarz
książki za aktywność
PUBLICYSTYKA
wywiady
eseje
sylwetki twórców
recenzje filmów