Pan Zrupek
opowiadania >



- Czołem, a u mnie normalnie. Co mogło się wydarzyć ciekawego we wtorek.


- U mnie podobnie, nic ciekawego. Tylko wczoraj wieczorem pojechałam do babci. Zepsuła mi humor już do końca dnia.


- Co takiego zrobiła? – lekki przestrach pojawił się na twarzy Marcina.


- Spójrz na mnie i powiedz jak wyglądam.


Pan Zrupek wychylił się na fotelu, żeby obejrzeć Magdę w całej okazałości. Spojrzał na nią i nie zauważył żadnej różnicy. Była to wciąż za szczupła, jak na jego gust, ślicznotka.


- Jak dla mnie to wyglądasz dobrze.


- No właśnie. To samo powiedziała mi wczoraj babcia, że wyglądam dobrze. – głos Magdy wyraźnie się podniósł.


- To źle? A co miała powiedzieć?


- Gdy ją odwiedzam, zawsze mówi, że jestem taka chudzinka i żebym coś zjadła, a wczoraj bezczelnie mi powiedziała, że dobrze wyglądam. Wyobrażasz sobie? Kto według babć dobrze wygląda? Tylko grubasy.


- Ty, grubaską? W którym miejscu? Chyba w myślach.


- Nagle poczułam, jak moje ubrania robią się ciasne – kontynuowała Magda. - Najpierw pomyślałam, że po prostu mi się sprały albo, że Marek zwęża mi spodnie w pasie. Tylko, że nawet on nie jest tak wredny, żeby zrobić to ze wszystkimi moimi ubraniami. Jak wróciłam do domu, to bałam się wejść na wagę, więc weszłam na nią z odkurzaczem i się ważę… – nagle Marcin jej przerwał.


- Co weszłaś na wagę? Z czym? Z odkurzaczem? – z wrażenia Marcin aż wstał.


- Boję się zobaczyć ile przytyłam, więc za dodatkowe kilogramy winię nowe śmieci w odkurzaczu.


- Ty tak na poważnie, czy się ze mnie nabijasz? – spojrzał na Magdę i z jej miny wyczytał, że wcale nie żartuje – No dobra, mów dalej.


- To już w zasadzie wszystko.


- To ile teraz ważysz?


- Mówiłam ci, że się nie ważę.


- To ile ważysz z odkurzaczem?


- Tylko to tajemnica – nachyliła się w kierunku Marcina i cichutko powiedziała – aż 61 kg.


- A ile odkurzacz waży?


- Co ty, nienormalny jesteś? Kto waży odkurzacz?


- A kto waży się z… – Pan Zrupek ucichł na chwilę i doszedł do wniosku, że ta rozmowa nie ma sensu - nieważne.


- Koniec o ważeniu się, opowiem ci o tych zwężonych ciuchach


- Muszę się napić kawy. - Marcin zajrzał do szuflady biurka. Znajdowały się w nim cztery słoiki kawy rozpuszczalnej, z czego tylko jeden był pusty. Wyjął go i pokazał Magdzie – Kawa mi się skończyła. Muszę iść do sklepu.


- Ja mam cały słoiczek. Kupiłam chyba w piątek – mówiąc to uśmiechnęła się.


- Ale ja potrzebuję jeszcze … - powiedział po chwili namysłu.- Mleko, nie mamy mleka.


- Przecież ty zawsze pijesz, jak ją sam nazywasz „poprawnie polityczną” kawę. Czarną i gorzką.


- Wiem, ale chyba mam po niej zgagę. Wypiję kubek kawy i męczę się potem pół dnia. Potrzebuję mleka i świeżego powietrza.


Po czym wstał i wyszedł z pokoju nie biorąc z sobą ani kurtki ani portfela.



- [1] [2] -
Opinie
Ocena: 1 2 3 4 5 6
Musisz być zalogować by komentować.
POLUB NAS!
WYDAWCY POLECAJĄ
Zwyczajna łaska
Książka Racheli
Sekret Wesaliusza
 
STRONA GŁÓWNA

MOJE GRANICE
Dodaj/Opublikuj
Wirtualna biblioteczka
Ustawienia
Więcej opcji
KSIĄŻKI
recenzje
premiery, nowości
zapowiedzi wydawnicze
audiobooki
patronaty
rankingi
autorzy
rekomendacje
wyzwania czytelnicze
WIERSZE

OPOWIADANIA

KONKURSY

SPOŁECZNOŚĆ
forum
blogi
zdjęcia
filmy
kalendarz
książki za aktywność
PUBLICYSTYKA
wywiady
eseje
sylwetki twórców
recenzje filmów