Rosalie Moore 1.
opowiadania >



mojego serca stało się mocniejsze. Och, Jacob.. Dlaczego ty mi to robisz? Dlaczego ja ci to robię?


- Nie stracisz.


„Rosalie, ty zakłamana, podła zdziro” – myślę.


Lecz.. zaraz na nowo kładę zmięty papier na kuchennym stole. Bardzo czule gładzę całą jego powierzchnię, pragnąc, by szpecące zgięcia zniknęły z jego pięknej twarzy – bezskutecznie.




Szum drzew był jak delikatna pieszczota. Spadające gwiazdy spełniały marzenia. Księżyc wyraźnie odbity w tafli wody. I to złudzenie, że dotykasz ręką prawdziwego nieba.


Delikatny dotyk dłoni na ramieniu. Odwróciłam twarz i zaniemówiłam. Stał tuż obok mnie. Tak blisko. Prawdziwy On.


- Michael.. – zdołałam wyszeptać jego imię, zanim moje oczy wypełniły się łzami.


- Wróciłem dla ciebie, Rosalie.


Z trudem podniosłam się z ziemi. Z ufnością wyciągnęłam drżące dłonie w stronę chłopaka. Ten, ujął je w swoje i przygarnął mnie do siebie. Natychmiast wpadłam w jego ramiona, które objęły mnie ciasno. Z zaciśniętymi powiekami wdychałam jego zapach i gładziłam czarne włosy.


- Nie puszczaj mnie nigdy.


Marzyłam o tym. By móc na zawsze pozostać w jego objęciach. By słowa były zbędne. Abyśmy mogli czytać ze swoich oczu, nie potrafiących ukryć najmniejszego uczucia. Michael jednak stanowczo odsunął moje ciało od siebie.


- Jesteś.. jesteś jak to lato. Pachniesz kwiatami. Masz w sercu tyle ciepła, Rosalie… twoje włosy są jak złote kłosy, a oczy jak bezchmurne niebo.. I nie potrafię przestać o tobie myśleć.


Kiedy wypowiedział te wszystkie słowa nie potrafiłam się już kontrolować. Patrzyłam na niego oczyma pełnymi miłości i uwielbiania. Czułam, że jestem mu bezgranicznie oddana.


- Czy wiesz jak mocno pragnę twego szczęścia? Jak bardzo jesteś dla mnie ważna?


- Michael.. – nic innego nie potrafiłam powiedzieć. Jego słowa poruszały moim sercem i odbierały mowę.


- Chcę ci powiedzieć o moich uczuciach.


- Tak? – zapytałam wyczekująco. Wszystko wirowało.


- Ja.. Kocham cię, piękna Rosalie.


Nie miałam pojęcia czy chłopak powiedział to na glos czy był to tylko szept w mojej głowie. Oparłam głowę na jego sercu, a Michael ucałował czubek mojej głowy. Starałam się wyrównać przyspieszony z emocji oddech. Ciepłe usta Michaela poczułam na policzku, który ponownie stał się mokry od łez.


- Nie płacz, Rosalie. Wszystko ułożymy, obiecuję. Masz mnóstwo czasu na zastanowienie się… ja mogę czekać na ciebie całe wieki. Bo tylko ty jesteś tak ważna… i bardzo mi potrzebna.


Kiedy zabrał ręce z mojej talii poczułam chłód. Poczułam się całkowicie bezbronna i bardzo pragnęłam wrócić do jego objęć.


- Zanim odejdziesz.. pocałuj mnie. Proszę.


Pocałuj, bym mogła zasnąć ze smakiem twych warg na ustach





6. Michael.



- Jesteś taka piękna, Rosalie… - drżący głos Michaela tuż przy moim uchu sprawia, że zapominam o otaczającej nas rzeczywistości.


Och, tak. Mów. Mów do mnie o czymkolwiek, bo Twój szept wywołuje u mnie przyjemne i gorące dreszcze. Słowa przez Ciebie wypowiadane powoli zszywają rany w moim sercu. Mów i uśmiechaj się do mnie najpiękniej. I dotykaj mnie tak delikatnie, patrząc spojrzeniem wypełnionym dobrocią.


- Kocham cię – wypowiada Michael, poczym zbliża swoje usta do moich.



- Czy kiedyś będziesz mogła zostawić dla mnie to wszystko?


Pytanie Michaela jest jak mocno wymierzony policzek. Uświadomiłam sobie, że jestem słaba. Zbyt słaba na dokonanie wyboru. Niedoświadczona, niezdecydowana, niedojrzała.


- Nie możesz tego ode mnie wymagać – odpowiadam spokojnie.


- Czy gdybym zaproponował ci teraz ucieczkę do innego świata, zgodziłabyś się?


- Nie ma innego świata – mówię i mam nadzieję, że Michael nie będzie chciał już ciągnąć tego wątku.


To zwykłe unikanie tematu. Ucieczka jest prosta. Lecz ile mogę biec? W końcu przecież opadnę z sił i wszystko wróci do początku.



Ucieczka od problemów to uciekanie przed sumieniem drogą bez końca.



Michael patrzy na mnie z ogromnym smutkiem w oczach. Moje serce pęka na pół. Dotykam dłonią jego ramienia, lecz on nadal wbija we mnie ten przygnębiony wzrok.


- Wybacz.


Michael przeciera ręką oczy, a po chwili zastanowienia odpowiada:


- Ten świat istnieje, głupiutka Rosalie… - po jego ustach błąka się życzliwy uśmiech – Jest i bardzo chciałbym ci go pokazać.




Uwielbiałam go sobie wyobrażać. Późnym wieczorem, gdy leżałam już w łóżku, a wokół panowała cisza, przy której mogłam pozbierać myśli.


Zamykałam oczy i przypominałam sobie jego twarz. Zwykle widziałam Michaelowy uśmiech, ten dobry i czuły uśmiech, który prawie nie znikał z jego ust. Lecz mimo śmiejących się ust, oczy Michaela wydawały się być smutne. Bardzo często odnosiłam wrażenie, że nie jest do końca szczęśliwym człowiekiem. Zaszklone oczy dodawały mu jednak tego magicznego czaru i sprawiały, że całym sercem pragnęłam wziąć go w ramiona i obronić przed wszelkim złem. Coraz częściej odczuwałam potrzebę ciągłego bycia przy nim i opiekowania się.


Niewątpliwie uczucie, którym darzyłam Michaela, nazywało się miłością.




- Michael, spójrz.. spadając gwiazda! – wskazuję palcem na czarne niebo. Podnosisz powieki i zerkasz w kierunku jasnego światełka.


- Nie Rosalie, to jest samolot – odpowiadasz i znów uśmiechasz się do mnie sposób, który bardzo mnie zawstydza. Chwilę patrzysz na mnie i ponownie zamykasz oczy.


Leżymy obok siebie. Po chwili chwytasz mnie za rękę. Tak delikatnie, jak tylko potrafisz. Wzdycham rozmarzona. Czuję na sobie twój wzrok.


- Nie rób tego, Michael… - proszę cię i zakrywam dłonią twoje oczy.


- Nie lubisz mojego spojrzenia?


- Chodzi właśnie o to, że je uwielbiam – odpowiadam z uśmiechem.




Srebrny księżyc oświetla silne ramiona Jacoba. Nasłuchuję jego spokojnego oddechu i patrzę na zmęczoną twarz. Na lewym policzku ma bliznę. Ma ją od dziecka. Delikatnie sunę po niej palcami.


- Co się stało? – mówi Jacob, unosząc powieki.


- Nic. Patrzę na ciebie.


- Rosalie.. nie możesz zasnąć, tak? – chłopak całkowicie ignoruje moją wypowiedź i zaczyna głaskać mój policzek – Martwię się o ciebie.


Boże, Jacob. Nie powinieneś mówić mi takich rzeczy. Nie, kiedy jestem dla ciebie taka okropna. Powinieneś nakrzyczeć na mnie i wyrzucić mnie ze swojego

Opinie
Ocena: 1 2 3 4 5 6
Musisz być zalogować by komentować.
kasia11091996 Linia koment
Dodany:2011-06-08 17:14:32, Ocena: 6.0
podobało mi się;) Jest jedna literówka. Tekst wciąga.

Ocenił/a na: 6
Pasia74 Linia koment
Dodany:2011-06-22 14:54:32, Ocena: 6.0
http://kwejk.pl/obrazek/173174/chi%C5%84ski,horoskop.html

Ocenił/a na: 6
POLUB NAS!
WYDAWCY POLECAJĄ
Zwyczajna łaska
Książka Racheli
Sekret Wesaliusza
 
STRONA GŁÓWNA

MOJE GRANICE
Dodaj/Opublikuj
Wirtualna biblioteczka
Ustawienia
Więcej opcji
KSIĄŻKI
recenzje
premiery, nowości
zapowiedzi wydawnicze
audiobooki
patronaty
rankingi
autorzy
rekomendacje
wyzwania czytelnicze
WIERSZE

OPOWIADANIA

KONKURSY

SPOŁECZNOŚĆ
forum
blogi
zdjęcia
filmy
kalendarz
książki za aktywność
PUBLICYSTYKA
wywiady
eseje
sylwetki twórców
recenzje filmów