Nieśmiertelnik
opowiadania >



Myśli, że żona go zdradza wracały coraz częściej i intensywniej. Z drugiej strony… Rzadko z nią rozmawiał, a i tak miał coraz większe wrażenie, że ona w ogóle go nie rozumie. Jego własna żona, a rozumiała go mniej niż siedzący wokół kumple!


W końcu przyłapał się na myśli, że to głupie, ale już nawet nie pamiętał, jak ona dokładnie wyglądała. Jak to możliwe?, spytał się po raz kolejny.


Przypomniało mu się, jak po przyjeździe martwił się, że ma czysty mundur. Idiota ze mnie, pomyślał. Teraz mundur miał już znoszony, naznaczony tygodniami służby, patrolami, walką. Mundur… Sumienie. Zabijał ludzi. Po co to wszystko? Wierzył, że dla ojczyzny. Wierzył, że pomagają zwykłym Afgańczykom. Ale coraz częściej miał inne myśli… że politycy, mogą się mylić… że część Afgańczyków naprawdę ich nie chce… że stracił żonę.


Jak ja będę teraz żył?


Kumple pewnie też mnie oleją, jak się okaże, że już zawsze będę dawał dupy na akcji…


Żona pewnie już mnie olała.


Rozległ się sygnał odwołujący alarm.


- Nareszcie, kurwa – burknął Szybki. Postawił psa na ziemię, który merdając natychmiast wybiegł ze schronu, i przepchnął się do wyjścia. Kowalski bezmyślnie wyszedł za nim. Nagle rozległ się dźwięk…


- Jeszcze jeden!


Kowalski odwrócił głowę.


Gwizd, eksplozja. Ziemia poderwana wybuchem. Prosto w Kota. Zniknął. Po prostu zniknął!


Kowalski zorientował się, że leży na ziemi. W uszach mu dzwoniło. Co za posrane miejsce, pomyślał. Zaczął gramolić się z ziemi. Oddychał z trudem, jakby wyssało mu całe powietrze z płuc. Niech to szlag! Rozejrzał się za Szybkim. Już współczuł mu z powodu tego psa. Cały czas martwił się, że nie wie, jak go zabierze do Polski, a tu… Kolejna ofiara wojny.


- Ranny!


Kto? Kowalski spojrzał na faceta, który krzyczał.


- Spokojnie, nie ruszaj się – krzyczał tamten i biegł w stronę schronu.


Kowalski szukał rannego. Tylko nie Szybki! Gdzie on jest? Rozejrzał się i zobaczył krew na piasku. Ale jatka. Zatoczył się i upadł na kolana. Ukłuło go w brzuchu. Dotknął to miejsce. Na dłoni miał krew.


- Nie ruszaj się!


Podbiegli do niego żołnierze.


- Dawać lekarza!


Żona będzie wkurzona, przyszło mu do głowy. A może wszystko jej jedno? Namacał pod bluzą munduru polowego nieśmiertelnik, wyjął go i zacisnął na nim palce. Co się czuje, kiedy się umiera? A może nie umieram? Mimo wszystko chciałby zobaczyć żonę. Przecież nie wiedział, czy go zdradziła. Może tak to tylko wymyślił? Przecież kochał ją. Chciałbym ją jeszcze zobaczyć. Dotknąć, pocałować… I nagle się zdenerwował: mundur mi zniszczyli, sukinsyny. Brudasy pierdolone! A już fajny był, taki znoszony… Taki, jak wszystkich Indian z bojówki.


- [1] [2] [3] [4] [5] -
Opinie
Ocena: 1 2 3 4 5 6
Musisz być zalogować by komentować.
POLUB NAS!
WYDAWCY POLECAJĄ
Zwyczajna łaska
Książka Racheli
Sekret Wesaliusza
 
STRONA GŁÓWNA

MOJE GRANICE
Dodaj/Opublikuj
Wirtualna biblioteczka
Ustawienia
Więcej opcji
KSIĄŻKI
recenzje
premiery, nowości
zapowiedzi wydawnicze
audiobooki
patronaty
rankingi
autorzy
rekomendacje
wyzwania czytelnicze
WIERSZE

OPOWIADANIA

KONKURSY

SPOŁECZNOŚĆ
forum
blogi
zdjęcia
filmy
kalendarz
książki za aktywność
PUBLICYSTYKA
wywiady
eseje
sylwetki twórców
recenzje filmów