Opowieści podróżnika. Śmierć z powietrza.
opowiadania >



mojego rozpoczęcia służby wojskowej, był powiernikiem moich wszystkich sekretów, a teraz nie żyje. Ta wypłowiała kupa piór musiała mi za to zapłacić! Kiedy tylko wylądowała na ziemi w celu wyciągnięcia kilku bełtów które utkwiły w wyjątkowo bolesnych miejscach, zacząłem biec w jej stronę drąc się wniebogłosy. Chciała uderzyć mnie prawą łapą, ale ja byłem szybszy. Schyliłem się unikając jej ciosu, a następnie wbiłem swój miecz pomiędzy jej żebra. Zawyła w bólu, po czym szybko skonała. Reszta podeszła do mnie w milczeniu. Kirimizi kulał.



- Chyba skręciłem sobie kostkę kiedy uciekałem przed nią. - Powiedział z bólem w głosie.


- Evan, wiem że Braden był dla ciebie ważny, ale to tylko koń. Jeśli następnym razem zrobisz taką głupotę jak przed chwilą, to zginiesz. - Gruby wykazał więcej empatii.


- Masz rację. - Odpowiedziałem po chwili namysłu. - To był tylko koń.



Pochowaliśmy Bradena pod drzewem gryfa, po czym odprowadziłem krasnoludy z powrotem na ścieżkę, po czym razem z bandytą wróciliśmy do starego tartaku. Farid siedział na krześle, a na ławie przed nim leżała głowa upolowanego przeze mnie ghula. Krótka wymiana zdań między nim, a moim niechcianym towarzyszem, zakończyła się tym, że Farid uwierzył w to, że zabiłem gryfa.



- Pięknie załatwiona robota Evan, myślałem że zajmie ci to tydzień, a nie minęła nawet doba! Gdzie zwykle przebywasz, chciałbym najmować cię w przyszłości.


- Niestety nie mam stałego miejsca pobytu, ale jeśli będę w okolicy to pewnie o mnie usłyszysz.


- Masz rację. Wiesz co? W ramach nagrody za tak szybką akcję możesz sobie zatrzymać moją kuszę oraz swój ekwipunek.


- Dziękuję.- Pewnie powinienem powiedzieć coś więcej, ale zmęczenie odebrało mi zdolność myślenia.



Reszta drogi do Kamiennego Potoku była pozbawiona wszelkich przeszkód. Do miasta dotarłem około północy, więc ładne, ceglane, pomalowane na biało domki z najwyższej jakości, czerwonymi dachówkami były skąpane w mroku. Światła paliły się tylko w porcie nad rzeką. Podczas cichych nocy szum wody było słychać w całym mieście. Szeroka wstęga wody była schronieniem dla niewielkiej ilości ryb, ale w zamian nanosiła mnóstwo kamieni. To że nikt nie miał z nich pożytku, to już inna sprawa. Mnie jednak interesował tylko dom burmistrza. Nie wyróżniał się on zbytnio od innych domów, miał jedynie tabliczkę wbitą w trawę przed domem. Głosiła ona: „Dom burmistrza". Gospodarz najwyraźniej nie spał, gdyż kiedy tylko zapukałem do drzwi, natychmiast mi je otworzył. Miał on na sobie tylko biały szlafrok. Na jego okrągłej twarzy malowała się radość, na widok głowy ghula którą trzymałem w ręce.



- Edan, jest pan bohaterem! Urządzimy na pańską cześć ucztę! – Mówił na tyle głośne, że z pewnością obudził połowę miasta.


- Na imię mam Evan. Nie musisz organizować mi uczty, chcę tylko odebrać nagrodę i pojechać do rodziny.


- Jesteś pewien?


- Tak.


- Niech będzie jak pan chce. Już biegnę po pieniądze. - Mężczyzna wbiegł na chwilę do domu, kiedy wrócił miał w ręku sakiewkę pełną pieniędzy. - Chce pan przeliczyć? - Zapytał się podając mi ją do ręki.


- Nie ma takiej potrzeby. – Powiedziałem z uśmiechem.



................................................................................................................................................



Dzieci siedziały jeszcze chwilę w milczeniu, zanim zorientowały się że to koniec historii. Po chwili zaczęły zadawać jednocześnie mnóstwo pytań. Nic z tego nie rozumiejący Evan uciszył je gestem dłoni.



- Spokojnie, spokojnie. Nie wszyscy naraz. Najpierw Kiley.


- Dlaczego ona? – Zapytał gniewnie Kitto?


- Ponieważ jest dziewczyną, a dziewczyną się ustępuje. Mów Kiley.


- Dlaczego ci bandyci nazywali się „Zielone Płaszcze"? Przecież nawet nie mieli płaszczy.


- Też się nad tym zastanawiałem. Kiedy pytałem o to ludzi w karczmie, dowiedziałem się że kiedyś ci bandyci byli bogatsi, wtedy każdy z nich nosił taki płaszcz. Twoja kolej Kitto.


- Dlaczego ten gryf był taki agresywny?


- Miał chore nadnercza i wytwarzał za dużo hormonów.


- Nie rozumiem.


- Niestety nie umiem tego prościej wytłumaczyć. Może jakiś uczony z wioski wyjaśni ci o co chodzi? Jakie ty masz pytanie Kein.


- Czy to prawda że krasnoludy nie lubią kiedy mówi się na nie „krasnale"?


- Tak, to prawie tak, jakbym mówił do ciebie „bachor". - Zza domu wyszła Addein.


- Dzieci, skoro bajka skończona to dajcie odpocząć naszemu gościowi i pomóżcie mi w ogródku. Trzeba podlać kwiaty.


- Tak jest mamo. - Dzieci zbiegły z ganku, po czym pobiegły za dom.



Slugalegionu.



- [1] [2] [3] [4] -
Opinie
Ocena: 1 2 3 4 5 6
Musisz być zalogować by komentować.
jaszczowka Linia koment
Dodany:2015-07-03 12:17:39, Ocena: 5.5
jaszczowka Linia koment
Dodany:2015-07-03 12:17:53, Ocena: 5.5
super się czyta :)
wera_2002 Linia koment
Dodany:2015-06-22 18:34:08, Ocena: 5.5
widać, ze inspiracje do nazw brałeś z innych książek: mroczna puszcza - hobbit zielone płaszcze - zwierzoduchy ale i tak fajne xD
Slugalegionu Linia koment
Dodany:2015-06-22 18:35:25, Ocena: 5.5
Slugalegionu Linia koment
Dodany:2015-06-22 18:36:03, Ocena: 5.5
Co do pierwszego się zgodzę, ale o drugim nie słyszałem.
wera_2002 Linia koment
Dodany:2015-06-22 18:57:09, Ocena: 5.5
To przeczytaj: "Zwierzoduchy", pierwszy tom z serii "Spirited Animals", autorstwa Brandona Mulla
POLUB NAS!
WYDAWCY POLECAJĄ
Zwyczajna łaska
Książka Racheli
Sekret Wesaliusza
 
STRONA GŁÓWNA

MOJE GRANICE
Dodaj/Opublikuj
Wirtualna biblioteczka
Ustawienia
Więcej opcji
KSIĄŻKI
recenzje
premiery, nowości
zapowiedzi wydawnicze
audiobooki
patronaty
rankingi
autorzy
rekomendacje
wyzwania czytelnicze
WIERSZE

OPOWIADANIA

KONKURSY

SPOŁECZNOŚĆ
forum
blogi
zdjęcia
filmy
kalendarz
książki za aktywność
PUBLICYSTYKA
wywiady
eseje
sylwetki twórców
recenzje filmów