"Jak walczyłem z komuną"
opowiadania >



się wam z dobrobytu poprzewracało ! - brzmiał cedzony przez zamknięte zęby szepto-krzyk.


- Nie wiecie, co się dzieje teraz dzieje ? Chcecie żeby wasi rodzice na milicję byli wzywani ?! Nie za takie rzeczy potrafią ludzie znikać i ślad po nich ginie ! - docierał do naszych tarmoszonych i coraz bardziej czerwonych uszu wypowiadane słowa.


- Żebym pierwszy i ostatni raz coś takiego słyszał ! A powiecie o tym komuś, to nogi z dupy powyrywam ! - powiedział już wolniej, spokojniej i szeptem, cedząc wyraźnie każde słowo,


- Zrozumieliście kurwa gnoje ?! - powiedział już bardzo cicho, zbliżając tak blisko do siebie nasze uszy, że z tępym uderzeniem zderzyliśmy się skroniami.


- Tak, tak, nikomu. Nie zaśpiewamy tak nigdy więcej …. - bąkaliśmy jeden przez drugiego, rozcierając już prawie sine małżowiny.


- Jeszcze raz pytam. Dotarło do tych pustych łbów przez te niesłyszące co się do nich mówi, zatkane uszy ? - zakończył, rozglądając się dookoła czujnie.


- Dotarło... przepraszamy... – skwapliwie potwierdził kumpel, który z całą pewnością usłyszał i zapamiętał na długo każde słowo nauczyciela z uwagi na całkowicie drożny przewód słuchowy prawej małżowiny, nie tak dawno eksplorowany przez wytwór zakładu „Zenith”.


Ze spuszczonymi głowami wróciliśmy do klasy. Wesołej piosenki o tym, że będziemy z radością budować socjalizm klasa VIa, VIIa, a potem VIIIa nie śpiewała już nigdy na lekcjach muzyki.



Do dzisiaj nie wiem, jakimi motywami kierował się nauczyciel muzyki. Czy był zagorzałym komunistą, który ideologicznie nie mógł znieść tego, że trzynastoletni chłopcy poddają w wątpliwość zasadność istnienia jedynie słusznej ideologii ? Czy też był on zakonspirowanym działaczem „Solidarności”, który w trosce o siebie, ale przede wszystkim o nas i nasze rodziny obawia się kłopotów, które mogły spotkać szereg osób w sytuacji, gdyby o incydencie stało się głośno w szkole i poza nią.


Jedno jest pewne. Wraz z moim do dzisiaj serdecznym przyjacielem podjęliśmy na początku lat osiemdziesiątych próbę obalenia znienawidzonego systemu. Do dzisiaj, z nieukrywaną satysfakcją opowiadam o przebiegu tej chytrej akcji dywersyjnej moim dzieciom, gdy pada pytanie :


-Tato, a jak ty walczyłeś z komuną ?



Czas komuny to straszne dziadostwo jeżeli chodzi o szeroko pojętą kulturę muzyczną. Muzyczną, nie literacką. Książek było sporo. Różnego rodzaju, z czego skwapliwie korzystałem. Gorzej z muzyką. Brak wszystkiego w sklepach dotyczył również sprzętu muzycznego, jak i dostępu do muzyki. Zresztą po co komu sprzęt, jak odtwarzać i tak nie było na czym. Źródłem dostępu do młodzieżowej rockowej polskiej muzyki, która w latach osiemdziesiątych odnosiła największe sukcesy były nieliczne koncerty oraz głównie i przede wszystkim radio. W radio można było usłyszeć i polską muzykę i muzykę „zagraniczną”. Prawami autorskimi nikt wtedy za bardzo się nie przejmował. Który zresztą zagraniczny twórca dochodził by swoich praw w kraju za żelazną kurtyną, gdzie według niektórych niedźwiedzie chodzą po ulicach miast. Odtwarzano więc w najróżniejszych rozgłośniach, w tym w mojej ulubionej „Trójce” single, a nawet całe albumy, które posiadając odpowiedni sprzęt można było bezkarnie nagrywać, odtwarzać, a nawet udostępniać innym. Tylko aby nagrać muzykę, trzeba było mieć z czego i na czym nagrać.


- Zostawże synu to radio w spokoju, stoi sobie tu od dawna elegancko pod telewizorem. Białą serwetkę wyprasowałam specjalnie i ta szklana kolorowa ryba, też ślicznie na nim wygląda, a ty mi go znowu przekładasz, z kurzu przetrzyj chociaż .... - słyszałem po raz kolejny od mamy, sytuując lampowy radioodbiornik „Kankan 3” na stole w salonie.


- Tyle radiów w domu, a ty się na niego uparłeś – dodała Kazimiera zbierając niechętnie ze stołu maszynę do szycia marki „Łucznik” i liczne drobne przybory krawieckie.


- Mamo, mówiłem, że UKF tylko to radio odbiera, a dziś lista przebojów i może w końcu uda mi się nagrać jakieś fajne piosenki – odburknął zniecierpliwiony miłośnik dobrej muzyki ustawiając w odpowiedniej odległości od radioodbiornika wbudowany mikrofon kasetowego magnetofonu „Grundig”


- Tylko nagrać i nagrać , przecież mamy kupione te trzy kasety i możesz se słuchać w kółko.


- Mamo, proszę cię, o czym ty mówisz … - zerknąłem z pogardą na zakupione jakieś dwa miesiące temu okazyjnie kasety będące płytami zespołu „2+1” , Africa Simone i jakiejś ludowej kapeli, które przesłuchane zostały już po kilkadziesiąt razy. Z tej też racji, słowa zawartych na kasetach piosenek znałem prawie na pamięć. A na pewno lepiej niż wkuwany od roku ruski alfabet.


- Oj synek, synek, już chyba wolę jak książki po nocach czytasz, to przynajmniej spokój jest, a nie te wyjce za chwilę będą się rozdzierać, a ja jeszcze tyle roboty mam, muszę ...


- Już proszę cię cicho, bo zaraz się zacznie – starałem się skończyć niepotrzebnie rozpoczętą dyskusję z mamą, która jak przypuszczałem chciała jeszcze postukać na maszynie do szycia i przywrócić lata świetności jakimś zdezelowanym spodniom lub spódnicy.


Lista przebojów programu trzeciego polskiego radia. Dwie, a później trzy godziny radiowej audycji prezentującej trzydzieści najpopularniejszych według słuchaczy piosenek polskich i zagranicznych odtwarzanych na antenie tej rozgłośni. Utwory, które nie awansowały w rankingu lub które zajmowały na liście takie same pozycje, były odtwarzane jedynie we fragmentach. Te

Opinie
Ocena: 1 2 3 4 5 6
Musisz być zalogować by komentować.
wera_2002 Linia koment
Dodany:2015-11-23 17:57:53, Ocena: Brak oceny
super historia, ciekawa i wciągająca. Będzie może druga część?
Maryjusz70 Linia koment
Dodany:2015-11-24 10:48:03, Ocena: Brak oceny
Maryjusz70 Linia koment
Dodany:2015-11-24 10:51:17, Ocena: Brak oceny
Dziękuję za opinię. Jest dla mnie bardzo cenna i pomocna. Druga część to nowsze opowiadanie pt. "Jak prawie zostałem mężczyzną" . Zachęcam do lektury !
Rinoa017 Linia koment
Dodany:2016-02-15 22:48:12, Ocena: Brak oceny
Muszę przyznać, że ciekawie się czyta i wciąga. Jest małe "ale". Przy tak długich tekstach (przy krótkich z resztą też) staraj się przeczytać go drugi, a nawet trzeci raz. Dlaczego? Wkradło Ci się kilka błędów składniowych i kilkanaście stylistycznych. Poza tym lektura ciekawa, cieszę się, że znalazłam choć chwilę na przeczytanie choć jednej części. Po 25 powinnam mieć więcej czasu ;) Ale powoli coś tam zaczynam. W końcu obiecałam, czyż nie?
Maryjusz70 Linia koment
Dodany:2016-02-16 11:21:16, Ocena: Brak oceny
Maryjusz70 Linia koment
Dodany:2016-02-16 11:24:37, Ocena: Brak oceny
Dzięki za opinię. Z błędów zdaję sobie sprawę i pracuję nad poprawkami i poszerzeniem tekstu. Wrzucenie opowiadań na portal było działaniem "na szybko" w celu przekonania się , czy moja pisanina kogokolwiek zainteresuje. Czekam na dotrzymanie obietnicy i przeczytanie moich pozostałych "wypocin" i oczywiście opinię :).
POLUB NAS!
WYDAWCY POLECAJĄ
Zwyczajna łaska
Książka Racheli
Sekret Wesaliusza
 
STRONA GŁÓWNA

MOJE GRANICE
Dodaj/Opublikuj
Wirtualna biblioteczka
Ustawienia
Więcej opcji
KSIĄŻKI
recenzje
premiery, nowości
zapowiedzi wydawnicze
audiobooki
patronaty
rankingi
autorzy
rekomendacje
wyzwania czytelnicze
WIERSZE

OPOWIADANIA

KONKURSY

SPOŁECZNOŚĆ
forum
blogi
zdjęcia
filmy
kalendarz
książki za aktywność
PUBLICYSTYKA
wywiady
eseje
sylwetki twórców
recenzje filmów