"Jak walczyłem z komuną"
opowiadania >



Bronką” przez mieszkańców domu usytuowanego w Biedaczowie.


Te jesienne polowe prace oczywiście zakończyliśmy kilka godzin wcześniej, ale dla mnie nie miało to wtedy najmniejszego znaczenia. Bo czymże są jakieś durnowate wykopki, wobec możliwości posiadania na własność i możliwości nieskończonej ilości wysłuchiwania piosenki modnego zespołu ? Naprawdę niczym !





***



- Już w piątek nasz dyżur na korytarzu - zagaił od niechcenia Mateo, gdy przemierzaliśmy dziarskim krokiem podkłady kolejowe dworcowej bocznicy - Musimy znaleźć sobie jakieś zajęcie pomiędzy przerwami, jakie masz propozycje ?


- Jak moim starzy się zgodzą, to wezmę magnet i jakieś kasety - rzuciłem od niechcenia - nagrałem ostatnio parę fajnych piosenek to se popuszczamy.


- Super - zakończył dyskusję w tym temacie kolega, gdyż zbliżaliśmy się do miejsca gdzie wczoraj zostawiliśmy na szynach kilka monet – Są patrz ! Tak ja ci mówiłem !


Wymyślona przez Mateusza Matorskiego zabawa polegała na umieszczaniu na torach drobnych monet i sprawdzaniu następnego dnia efektów ich miażdżenia przez stalowe koła pociągów. Jeżeli moneta była na tyle ciężka, że nie zsunął jej z szyny podmuch nadjeżdżającej lokomotywy, skutki były fascynujące. Pieniążek przyjmował owalny kształt, robił się bardzo cienki , a awers i rewers były prawie nieczytelne. Mateusz miał już przy sobie sporą kolekcję takich zniekształconych monet, ale nie ustawał w eksperymentach i poszukiwaniach nowych egzemplarzy.


-Ty, ale ten orzełek to przecież nasze godło jest - powiedziałem, podnosząc z szyny rozjechany bilon i poddając tym samym w wątpliwość legalność naszych działań.


- Pierdzielisz tam – skwitował celnie w dwóch słowach moje zastrzeżenia kumpel – a pamiętasz co Dojanowski nam na historii mówił ? Że nasze godło to orzeł, ale w koronie ! Widzisz tu kurka wodna jakąś koronę ?


Na podsuniętym mi pod nos kawałku płaskiej blaszki, która jeszcze wczoraj było monetą z napisem Polska Rzeczpospolita Ludowa widziałem jedynie coś, co kształtem przypominało rozjechanego na asfalcie wróbla.


- Chyba masz rację – zakończyłem dyskusję chowając do kieszeni dwie spłaszczone złotówki.


Poszliśmy dalej wzdłuż torów, a po chwili Mateo rozpoczął rozmowę na o wiele bardziej interesujący temat.


- A jakbyś miał chodzić z jakąś dziewczyną z naszej klasy i wiedziałbyś, że jak jej to zaproponujesz to się zgodzi, to której byś pierwszej o to zapytał ?


- No nie wiem … jest parę, które mi się podobają i z którymi piszę, ale jakbym miał pewność, że się zgodzi to chybaaaaa....- przeciągałem końcówkę zdania, nie chcąc ujawnić tak do końca swojego typu – No a ty ? - sprytnie odbiłem piłeczkę.


- Ale nikomu ani słowa ! - popatrzył na mnie groźnym i przenikliwym wzrokiem.


- Nie no jasne ! Jak w studnię ! - solennie zapewniłem przyjaciela.


- Baśce Sendzie – wyrzucił jednym tchem – teraz ty !


- No nie wiem, chyba … , albo nie ...- przeciągałem odpowiedź.


- Kórak weź mnie nie wpieprzaj ! - zdenerwował się nie na żarty – obiecałeś, że powiesz.


- Dobra, już dobra. Jance Epramek – wyjawiłem moją skrywaną od dawna tajemnicę.





W tej ładnej brunetce o krótko obciętych włosach i dużych, bystrych oczach od dawna wyczuwałem bratnią duszę. Prócz niezbędnych grzecznościowych komunikatów, nie rozmawialiśmy raczej ze sobą. Natomiast znaliśmy się dosyć dobrze. W jaki sposób ? Pisaliśmy do siebie od siódmej klasy. Nie, nie listy. Liściki. Wpierw bardzo krótkie zdania nagryzmolone na kawałeczku karteczki wyrwanej z brudnopisu. Potem coraz dłuższe teksty, na coraz większych kartkach. Potem już prawie listy zajmujące dwie strony całych kartek A-4. Przekazywane po kryjomu na lekcji przez kolegę wychodzącego że niby do ubikacji i rzucającego liścik na stolik adresatki. Na przerwach w podobny sposób i zawsze za pośrednictwem kolegi lub koleżanki, którzy czuli się dowartościowani tym , że „oni też wiedzą”. Później już osobiście, z ręki do ręki. Ten sposób zapamiętałem najbardziej. Zawsze wtedy wręczając, lub przyjmując liścik Janka przesyłała mi uroczy, porozumiewawczy uśmiech oznaczający „ Wiem tylko ja i ty , mamy wspólne tajemnice”.


Co było w liścikach ? W zasadzie chyba wszystko co dotyczyło nas i naszej klasy. Trochę obgadywania innych, trochę o tym co lubimy, a czego nie, trochę o przeczytanych książkach i ich bohaterach. Oczywiście zdarzały się nieuniknione wpadki. Tajne liściki wpadały w niepowołane ręce: kolegów i koleżanek, nauczycieli, czy o zgrozo – rodziców. Nieuniknione ryzyko. W tym pierwszym wypadku nic się wielkiego nie działo. Większość pisała do siebie i było po prostu kogo obgadywać w kolejnym liście. W drugim kończyło się na uśmieszkach i ewentualnie luźnych uwagach, by skupić się na lekcjach, a nie na romansach. Czasem uwagą w dzienniku i rozmową z wychowawczynią.


W trzecim przypadku bywało bardzo różnie.


- Synku ! Janka Epramek ? Taż ona by cie jednym cyckiem zabiła ! - często drwiła mama, po przechwyceniu „miłosnego listu”, co w żadnym stopniu nie poprawiało mojej i tak dość niskiej samooceny.


Wielkość biustu

Opinie
Ocena: 1 2 3 4 5 6
Musisz być zalogować by komentować.
wera_2002 Linia koment
Dodany:2015-11-23 17:57:53, Ocena: Brak oceny
super historia, ciekawa i wciągająca. Będzie może druga część?
Maryjusz70 Linia koment
Dodany:2015-11-24 10:48:03, Ocena: Brak oceny
Maryjusz70 Linia koment
Dodany:2015-11-24 10:51:17, Ocena: Brak oceny
Dziękuję za opinię. Jest dla mnie bardzo cenna i pomocna. Druga część to nowsze opowiadanie pt. "Jak prawie zostałem mężczyzną" . Zachęcam do lektury !
Rinoa017 Linia koment
Dodany:2016-02-15 22:48:12, Ocena: Brak oceny
Muszę przyznać, że ciekawie się czyta i wciąga. Jest małe "ale". Przy tak długich tekstach (przy krótkich z resztą też) staraj się przeczytać go drugi, a nawet trzeci raz. Dlaczego? Wkradło Ci się kilka błędów składniowych i kilkanaście stylistycznych. Poza tym lektura ciekawa, cieszę się, że znalazłam choć chwilę na przeczytanie choć jednej części. Po 25 powinnam mieć więcej czasu ;) Ale powoli coś tam zaczynam. W końcu obiecałam, czyż nie?
Maryjusz70 Linia koment
Dodany:2016-02-16 11:21:16, Ocena: Brak oceny
Maryjusz70 Linia koment
Dodany:2016-02-16 11:24:37, Ocena: Brak oceny
Dzięki za opinię. Z błędów zdaję sobie sprawę i pracuję nad poprawkami i poszerzeniem tekstu. Wrzucenie opowiadań na portal było działaniem "na szybko" w celu przekonania się , czy moja pisanina kogokolwiek zainteresuje. Czekam na dotrzymanie obietnicy i przeczytanie moich pozostałych "wypocin" i oczywiście opinię :).
POLUB NAS!
WYDAWCY POLECAJĄ
Zwyczajna łaska
Książka Racheli
Sekret Wesaliusza
 
STRONA GŁÓWNA

MOJE GRANICE
Dodaj/Opublikuj
Wirtualna biblioteczka
Ustawienia
Więcej opcji
KSIĄŻKI
recenzje
premiery, nowości
zapowiedzi wydawnicze
audiobooki
patronaty
rankingi
autorzy
rekomendacje
wyzwania czytelnicze
WIERSZE

OPOWIADANIA

KONKURSY

SPOŁECZNOŚĆ
forum
blogi
zdjęcia
filmy
kalendarz
książki za aktywność
PUBLICYSTYKA
wywiady
eseje
sylwetki twórców
recenzje filmów