"Jak walczyłem z komuną"
opowiadania >



koleżanki, jakoś mnie wtedy interesowała bardzo średnio. Wtedy. Później, a w zasadzie już w szkole średniej nasze drogi radykalnie się rozeszły i nie miałem żadnych okazji, aby czynić obserwacje na temat fizycznych zalet mojej pierwszej miłości. A szkoda. Z pewnością mogłoby być ciekawie.


- Janka Epramek ? Ale ona jakaś dziwna jest ... - poddał w wątpliwość mój wybór Mateo, przy słowie „dziwna” krzywiąc twarz jakby połykał śliwki z kompotu na szkolnej stołówce.


- Sam jesteś dziwny ! - zareagowałem natychmiastowo – a twoja Baśka to do nikogo się nie odzywa ! - wbiłem szpilkę koledze.


-Widocznie nie ma nikogo w klasie, kto dorównywałby jej inteligencją – odparował – No chyba, że ja !


- Obie są w zasadzie w porządku – zakończyłem ciekawy spór na temat płci pięknej – To co ? Ja biorę na dyżur sprzęt, ty weź karcioszki do pokera i może zapałki, żeby było na co grać i dyżur jakoś zleci.


- Yhm – potwierdził znacząca kolega, ale widziałem po jego twarzy, że myślami był w zupełnie innym miejscu i rozmawiał z zupełnie inną osobą. Z pewnością z dziewczyną, ładną, niewiele mówiącą blondynką.


Szkolny dyżur na korytarzu. Pełniony raz na jakiś czas dwójkami przez uczniów najstarszej ósmej klasy. Nie wiem z jakiego powodu. Może urlop, albo choroba woźnego powodująca niemożność wywiązywania się przez niego z obowiązków ? W każdym razie polegał na pilnowaniu tuż przy wejściu do szkoły, by nikt nieupoważniony nie wszedł do budynku i przede wszystkim wyznaczaniem początku i końca lekcji za pomocą ręcznego mosiężnego dzwonka osadzonego na drewnianej rękojeści. Dyżurni otrzymywali wypisane na kartce godziny i minuty dzwonienia na lekcje i przerwy i wszyscy z zapałem machając ciężkim dzwonkiem skrupulatnie trzymali się wyznaczonego harmonogramu. Prawie wszyscy.


Bo bywało i tak.


- Ee, chłopaki za chwilę w.o. , sami wiecie jakie tam okropne nudy – trajkotał jak z karabinu zdyszany Wierzba, przekrzykując panujący na korytarzu zgiełk – weźcie i zadzwońcie pięć minut wcześniej, to potem i przerwa będzie dłuższa.


- Spadaj gupku ! – szybko zgasił go Mateo – przecież wiesz, że Gajan to straszna komunistyczna menda, co chwilę patrzy na tą swoją cebulę, która jest godzina. Na pewno się zorientuje i będą straszne jaja !


- Co ? Cykorzą palanty ? - z przerwowego hałasu dobiegł nas głos Spodka, który oparł się o dyżurowy stolik i kpiąco patrzył na dwójkę dyżurnych, czekając na ich reakcję.


- Taa... my cykorzymy ? Pogięło cie chyba ! - odpowiedziałem patrząc zachęcająco na Mateusza.


Wyjątkowo nie lubiłem Gajana i prowadzonych przez niego lekcji wychowania obywatelskiego. Wcześniej nazywał się Baran, ale baran zmienił nazwisko. Facet niby miły i łagodny, ale jego uparte przeświadczenie o tym, że nikt lepszego niż ówczesny system sprawowania władzy nie wymyślił - przyprawiało mnie o mdłości. Jego zapewnienia, że mamy demokrację socjalistyczną, która pozwala na wolne wybieranie władz i korzystanie ze swobód obywatelskich, a brak mięsa w sklepach to skutek jedynie przejściowego kryzysu jaki przechodzi nasza gospodarka – powodowały skurcze mojego żołądka, który często musiał w szkole zadowalać się kanapką z białym serem i cebulą.


Na nic nie zdawały się nasze nieśmiałe dziecięce protesty. Powtarzając za rodzicami próbowaliśmy przekonać belfra, że brak towaru to przez olimpiadę w Moskwie, gdzie poszły wszystkie transporty mięsa, że niedawno była godzina milicyjna i nie można było wyjść z domu na pasterkę, że ksiądz na religii mówił nam, że są inne, lepsze systemy sprawowania władzy. Komunistyczna menda z rozbawieniem na swojej wymuskanej sowieckiej mordzie odpowiadała nam, że za mięso nasz wielki radziecki przyjaciel nam płacił sporo pieniążków. Że godzina milicyjna to było zło konieczne, aby złodzieje, bandyci i oszuści z „Solidarności” nie doprowadzili do wojny domowej, a religia to „opium dla ludu” jak celnie to ujął przywódca największej na świecie rewolucji październikowej. Opowiadania księdza nazwał : „wciskaniem dyrdymałów ciemnemu ludowi, który wszystko kupi”.


Dziwne, ale to ostatnią „złotą myśl” Gajana, usłyszałem dwadzieścia lat później z ust jednego z prawicowych polityków.


- Dobra zaryzykujemy ! - zadecydował Mateo patrząc z nieukrywaną złością w kpiące oczy Spodka – ale wy musicie nam pomóc i robić wszystko, aby komuch nie zorientował się, że dzwonek jest pięć minut wcześniej.


- Jasne, co to dla nas – zgodziła się dwójka naszym kolegów, a na ich twarzach pojawiły się buńczuczne miny.


- Okey ! Zsynchronizujmy czas ! Jest ósma pięćdziesiąt dwa - zakomenderował Mateusz i cała czwórka przyjaciół, wyregulowała swoje komunijne ruskie zegarki: pabiedę, rakietę i czajkę oraz jeden czasomierz nie mający konkurencji wśród pozostałych. Elektroniczny zegarek na baterię z dziesięcioma melodyjkami, którego dumnym posiadaczem był Wierzba.


- Dzwonimy pięć minut wcześniej, czyli o dziewiątej trzydzieścipięć – zakończyłem naradę i pobiegłem z dzwonkiem na pierwsze piętro zakończyć pierwszą dziesięciominutową przerwę.


Kolejny dzwonek rozbrzmiał pięć minut wcześniej. Pełni napięcia oczekiwaliśmy, co się będzie działo.


Wszystko przebiega jak zwykle. Rozwrzeszczany tłum dzieciaków kilka sekund po dźwiękowym sygnale wypada z klas i zajmuje się tym co od wieków zajmuje dzieciaki na przerwach. Za nimi dostojnymi krokami wychodzą

Opinie
Ocena: 1 2 3 4 5 6
Musisz być zalogować by komentować.
wera_2002 Linia koment
Dodany:2015-11-23 17:57:53, Ocena: Brak oceny
super historia, ciekawa i wciągająca. Będzie może druga część?
Maryjusz70 Linia koment
Dodany:2015-11-24 10:48:03, Ocena: Brak oceny
Maryjusz70 Linia koment
Dodany:2015-11-24 10:51:17, Ocena: Brak oceny
Dziękuję za opinię. Jest dla mnie bardzo cenna i pomocna. Druga część to nowsze opowiadanie pt. "Jak prawie zostałem mężczyzną" . Zachęcam do lektury !
Rinoa017 Linia koment
Dodany:2016-02-15 22:48:12, Ocena: Brak oceny
Muszę przyznać, że ciekawie się czyta i wciąga. Jest małe "ale". Przy tak długich tekstach (przy krótkich z resztą też) staraj się przeczytać go drugi, a nawet trzeci raz. Dlaczego? Wkradło Ci się kilka błędów składniowych i kilkanaście stylistycznych. Poza tym lektura ciekawa, cieszę się, że znalazłam choć chwilę na przeczytanie choć jednej części. Po 25 powinnam mieć więcej czasu ;) Ale powoli coś tam zaczynam. W końcu obiecałam, czyż nie?
Maryjusz70 Linia koment
Dodany:2016-02-16 11:21:16, Ocena: Brak oceny
Maryjusz70 Linia koment
Dodany:2016-02-16 11:24:37, Ocena: Brak oceny
Dzięki za opinię. Z błędów zdaję sobie sprawę i pracuję nad poprawkami i poszerzeniem tekstu. Wrzucenie opowiadań na portal było działaniem "na szybko" w celu przekonania się , czy moja pisanina kogokolwiek zainteresuje. Czekam na dotrzymanie obietnicy i przeczytanie moich pozostałych "wypocin" i oczywiście opinię :).
POLUB NAS!
WYDAWCY POLECAJĄ
Zwyczajna łaska
Książka Racheli
Sekret Wesaliusza
 
STRONA GŁÓWNA

MOJE GRANICE
Dodaj/Opublikuj
Wirtualna biblioteczka
Ustawienia
Więcej opcji
KSIĄŻKI
recenzje
premiery, nowości
zapowiedzi wydawnicze
audiobooki
patronaty
rankingi
autorzy
rekomendacje
wyzwania czytelnicze
WIERSZE

OPOWIADANIA

KONKURSY

SPOŁECZNOŚĆ
forum
blogi
zdjęcia
filmy
kalendarz
książki za aktywność
PUBLICYSTYKA
wywiady
eseje
sylwetki twórców
recenzje filmów