Profesor Dzik. 2. Kto komu bije w dach.
opowiadania >



Spojrzałem na niego. Żartuje, czy co? Jego mina świadczyła jednak, że pytał poważnie. Chłopak, a nie wie, co to znaczy?!


Już chciałem mu szybko po cichu wytłumaczyć, ale Dzik mnie ubiegł. Chwycił w locie pytanie, jak wilk zdobycz, i już nie miał zamiaru wypuścić:


Nuu, widzicie. Jacy z was by byli żołnierze? Nawet nie wiecie, co to znaczy bić w dach. Bić w dach, to inaczej salutować starszemu stopniem. Młodszy stopniem oddaje honory starszemu. Salutuje się do daszka czapki wojskowej, dlatego mówi się, że bije w dach. Teraz rozumiecie?


Rozumiemy, panie profesorze.


No. A jak wiedzieć, kto komu ma bić w dach, jak się nie zna stopni? Stopnie żołnierz zna na pamięć. Obiecuję wam, że nim opuścicie szkołę, będziecie śpiewać te stopnie. Od tego jestem, aby was nauczyć, nim pójdziecie do wojska. W nocy, jak was obudzą, to zapomnicie imienia dziewczyny, a nawet imienia matki, ale zawsze wyrecytujecie dwie rzeczy. Numer waszej broni i właśnie stopnie wojskowe. Zrozumieliście?


Tak, panie profesorze! – odezwaliśmy się chóralnie. Co nie mieliśmy rozumieć? Dzik myślał o swoim, my o swoim... czy dzisiaj znowu będzie ciekawie? Cały tydzień z ustęsknieniem czekaliśmy na nową lekcję. To było już samo w sobie dziwowisko, aby uczniowie czekali „z utęsknieniem”. Lekcja rozwijała się na szczęście tak, jak oczekiwaliśmy. Będzie znów wesoło!


Słuchajcie więc uważnie, basałyki. Inne są stopnie w wojskach lądowych, inne w marynarce. Zaczniemy naukę od stopni w wojskach lądowych. Pierwszym, najniższym, jest...


Szeregowiec! – kilku z nas jednocześnie odkrzyknęło.


Nuu szeregowiec, ale mówi się do niego szeregowy, zapamiętajcie to sobie. No więc szeregowiec bije w dach...


To mówiąc, Dzik zgiął się do przodu i pochylił na tyle, na ile pozwoliło mu niezbyt małe brzuszysko. Próbował dotknąć dłonią podłogi, ale z oczywistych względów źle obliczył zamiary na siły. Dobre dwadzieścia centymetrów mu zabrakło. Oho, zaczyna się! Znowu odezwały się stłumione śmichy-chichy. Nie zraził się tym, tylko, nie wyprostowując się, spoglądnął z ukosa na klasę i kontynuował z wyraźnym wysiłkiem w głosie:


Staa... ykhm... starszemu szeregowcowi.


W mówieniu wyraźnie przeszkadzała mu ściśnięta przepona. Podniósł swój korpus o dziesięć centymetrów w górę i wychrypiał:


Starszy szeregowiec bije w dach kapralowi. – Podniósł się o kolejne dziesięć centymetrów. – Kapral bije w dach starszemu kapralowi. – Ręka i głowa Dzika znowu oddaliła się od podłogi. – Starszy kapral bije w dach plutonowemu.


Całe przedstawienie stawało się coraz bardziej interesujące. Koledzy z tylnych ławek aż się podnieśli i podeszli bliżej, aby nie uronić nic z widowiska. Mniej nas zajmowała kolejność stopni wojskowych, które później mieliśmy „wykuć na blachę”, jak Dzik nam zapowiedział. Po pierwsze, mieliśmy ubaw, obserwując jego wysiłki. Odzyskiwał już oddech, z każdym nowym wyrecytowanym stopniem wyprostowując się bardziej i uwalniając od zbytniego ściśnięcia własny brzuch. Kolejne stopniowanie zaznaczał ręką w powietrzu, dużymi odległościami w pionie, chcąc

- [1] [2] [3] [4] -
Opinie
Ocena: 1 2 3 4 5 6
Musisz być zalogować by komentować.
POLUB NAS!
WYDAWCY POLECAJĄ
Zwyczajna łaska
Książka Racheli
Sekret Wesaliusza
 
STRONA GŁÓWNA

MOJE GRANICE
Dodaj/Opublikuj
Wirtualna biblioteczka
Ustawienia
Więcej opcji
KSIĄŻKI
recenzje
premiery, nowości
zapowiedzi wydawnicze
audiobooki
patronaty
rankingi
autorzy
rekomendacje
wyzwania czytelnicze
WIERSZE

OPOWIADANIA

KONKURSY

SPOŁECZNOŚĆ
forum
blogi
zdjęcia
filmy
kalendarz
książki za aktywność
PUBLICYSTYKA
wywiady
eseje
sylwetki twórców
recenzje filmów